Nie żyje Barbara Weldens. Wokalistka miała 35 lat

Francuska wokalistka Barbara Weldens zmarła podczas swojego koncertu. Policja bada przyczynę śmierci. Nieoficjalnie mówi się o porażeniu prądem.

Barbara Waldens zmarła podczas koncertu

Barbara Weldens występowała w kościele Gourdon, niewielkiej miejscowości w południowo-zachodniej Francji.

Reklama

W pewnym momencie 35-letnia wokalistka straciła przytomność. Próby odratowania artystki nie powiodły się.

BBC powołując się na lokalne media podało, że Weldens zginęła w wyniku porażenia prądem. To właśnie z tego powodu miało dojść do zatrzymania akcji serca. Policja wszczęła śledztwo w sprawie.

Weldens, która karierę muzyczną zaczęła robić od niedawna, dorastała w cyrku, gdzie uczyła się żonglerki oraz akrobacji na trapezie. Dopiero w późniejszych latach zainteresowała się muzyką. "W tajemnicy przed rodziną zaczęła grać na pianinie i pisać piosenki" - czytamy na jej oficjalnej stronie.

W 2016 roku wokalistka wydała debiutancki album pt. "Le Grand H de l’Homme", który został bardzo dobrze oceniony przez francuską krytykę. Współpracowała z pianistką Barbarą Hammadi i skrzypaczką Marion Diaques.

Weldens na swoim koncie miała kilka prestiżowych wyróżnień. Francuzka zdobyła m.in. nagrodę publiczności podczas festiwalu piosenki francuskiej Pic D’Or.

"Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Barbary Weldens, zwyciężczyni Pic D’Or 2016, w trakcie koncertu w Gourdon w Lot. Nasz zespół jest poruszony jej śmiercią. Była pełną energii, utalentowaną kobietą" - czytamy na stronie festiwalu.

Pod koniec 2016 roku Weldens zdobyła pierwszą nagrodę na Festiwalu Młodych Talentów, a Charles Cros Academy uznało ją objawieniem sceny.

Dowiedz się więcej na temat: śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje