Co sprawiło, że "Despacito" podbiło świat?

Ponad trzy miliardy wyświetleń na Youtube, wyrównany rekord listy Billboard oraz najczęściej odsłuchiwana piosenka w serwisach streamingowych. "Despacito", czy to się komuś podoba czy też nie, podbiło w tym roku świat. Co przyczyniło się do sukcesu tego utworu?

Luis Fonsi i Daddy Yankee w teledysku "Despacito"

12 stycznia 2017 roku. Wtedy do sieci trafił wspólny utwór Luisa Fonsiego i Daddy Yankee'ego. Jak przyznają sami twórcy, nie spodziewali się aż takiego odzewu na ich piosenkę.

Reklama

"Nigdy nie przypuszczaliśmy, że stanie się takim zjawiskiem. Są różne rodzaje hitów, ale ten pobił wszelkie rekordy" - opowiadał Fonsi Associated Press.

Trudno było bowiem przewidzieć, że na punkcie nawet dobrze skrojonej pod masowe gusta piosenki, wybuchnie masowa histeria. Zresztą furorę jaką zrobiła latynoski kawałek najlepiej oddają jego wyniki.

Przebita bariera trzech miliardów w 204 dni (obecnie "Despacito" ma ponad 3,4 miliarda wyświetleń), tytuł najpopularniejszego materiału wideo na Youtube, a także najpopularniejszego utworu w serwisach streamingowych oraz wyrównany rekord 16 tygodni spędzonych na pierwszymi miejscu listy Billboard, który do tej pory dzierżyli Mariah Carey i Boyz II Men z piosenką "One Sweet Day" (ich wyśrubowany wynik nie miał sobie równych przez 22 lata) , to wszystko bezsprzecznie pokazuje, że "Despacito" zawładnęło trafiło do serc dziesiątek milionów ludzi na całym świecie.

Trzeba więc po raz kolejny zadać pytanie - co sprawiło, że jeden z wielu tysięcy numerów utrzymanych w podobnym klimacie wybił się, zawładnął sercami osób od Kalifornii przez Częstochowę po Japonię i zmiótł konkurentów?

Sprawdź tekst utworu "Despacito" w serwisie Teksciory.pl!

James Milton, bloger współpracujący z "NME", w pięciu punktach nakreślił, co mogło sprawić, że utwór osiągnął tak niesamowity sukces.

Latynoskie korzenie podwalinami pod sukces

Piosenka nigdy nie zdobyłaby tak gigantycznej popularności, gdyby nie spodobała się w Ameryce Środkowej i Ameryce Południowej. Luis Fonsi, człowiek który sześciokrotnie podbił latynoską listę Billboard swoimi singlami, miał potencjał na to, aby wyśpiewać jeden z największych hitów tego roku. Przynajmniej jeżeli chodzi o kraje latynoskie. Ponadto stała za nim duża wytwórnia, która umiejętnie promowała przebój.

Magia Justina Biebera

Wydaje się jednak, że faktycznie utwór nie wyszedłby poza określoną grupę odbiorców, gdyby nie fakt, że fanem piosenki stał się Justin Bieber. Fonsi oraz Yankee chcieli  zaprosić amerykańską gwiazdę, która pozwoliłaby im wejść na wyższy poziom z ich piosenką. Myśleli m.in. o Jayu-Z oraz o Kanadyjczyku Drake’u. Ostatecznie nawiązano współpracę z innym, równie popularnym, obywatelem Kanady.

"Zastanawialiśmy się, z którym z raperów nagrać, ale nie miałem pojęcia, jak zapytać o to Drake'a i Jaya. Justina nie było wtedy na liście" - mówił wokalista.

Co ciekawe o współpracę poprosił sam Bieber, który zakochał się w przeboju, gdy usłyszał go koncertując w Kolumbii. Nowa wersja z trzema wokalami zdobyła w kilka miesięcy ponad pół miliarda wyświetleń.

"Despacito" rozchodzi się po świecie

To oczywiście banał, ale nie byłoby sukcesu utworu bez serwisów streamingowych oraz sieci. Co jednak ważniejsze w sukces wierzyli przedstawiciele wytwórni, którzy byli przekonani, że Fonsi i Yankee mogą odnieść sukces na wielu rynkach, tak jak jamajski przebój "Cheerleader" OMI-ego z 2014 roku.

Kontrowersje omijają "Despacito" szerokim łukiem

Prosta piosenka, klimatyczny teledysk, w którym najodważniejszym momentem jest zmysłowy taniec Zuleyki Rivery, a także brak większych skandali wokół utworu (mimo że tekst jest o pożądaniu, namiętności i seksie) oraz wokół głównych wykonawców (zakazanie utworu w Malezji przeszło bez większego echa), sprawił, że "Despacito" tylko umocniło swoją pozycję. Problemy miał natomiast Justin Bieber, kiedy nie chciał zaśpiewać "Despacito", za co w Szwecji rzucono w niego butelką. Fonsi zresztą bronił Biebera za taką decyzję, twierdząc, że gwiazdor nie musi śpiewać w języku, którego nie opanował, w dodatku stojąc przed ogromną publicznością.

Prostota

"Czasem pisząc piosenkę chcesz, aby miała idealny tekst - co z punktu widzenia autora piosenek - jest magiczne - mówił Fonsi w rozmowie z CNN i dodawał - to wspaniałe, że tak prosta piosenka jest tak chwytliwa".

Wokalista dostrzegł również inny aspekt, o którym opowiedział w rozgłośni NPR.

"Złożyło się idealnie. Nie chcę udawać, że chodzi tu o przesłanie polityczne, bo oczywiście nie. To świetna piosenka, która ma sprawić, że dobrze się poczujemy. Ale w czasach, w których żyjemy, kiedy niektórzy chcą nas podzielić i wybudować między nami mury, to cudowne, że to właśnie hiszpańska piosenka jest numerem jeden" - podkreślał.

Być może to ostatnie dni panowania "Despacito". Najbliższe tygodnie należeć mają do amerykańskich wokalistek, na czele z Taylor Swift, które zapowiedziały jesienną ofensywę. To właśnie Swift ma zrzucić po 16 tygodniach latynoski przebój ze szczytu list Billboard utworem "Look What You Make Me Do". 

Dowiedz się więcej na temat: Luis Fonsi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje