​Były menedżer Alanis Morissette skazany

​Były menedżer Alanis Morissette, który okradł ją i inne gwiazdy na ponad siedem milionów dolarów, został skazany na sześć lat więzienia.

Alanis Morissette uwolniła się od menedżera, który ją oszukiwał

Były menedżer Alanis Morissette, Jonathan Schwartz, zeznał 18 stycznia w prokuraturze w Los Angeles, że ukradł jej prawie pięć milionów dolarów. Zdefraudował także 2,3 miliona dolarów należące do innych swoich klientów (celebryci, sportowcy), których nazwisk nie ujawniono.

Reklama

48-letni Jonathan Todd Schwartz przyznał się do oszustwa i złożenia fałszywego zeznania podatkowego, gdyż nie zgłosił sprzeniewierzonych kwot.

Mężczyzna stwierdził, że między majem 2010 a styczniem 2014 roku bez wiedzy Alanis Morissette wypłacił 4,8 miliona dolarów z jej konta. Pytany wcześniej przez śledczych o tę brakującą sumę, skłamał mówiąc, że wraz z innymi pracownikami firmy, w której był zatrudniony, przeznaczył pieniądze na nielegalne inwestycje m.in. na uprawę marihuany.

Kanadyjska wokalistka, która zdobyła światową sławę w 1995 roku, wydając płytę "Jagged Little Pill", w maju 2016 roku wniosła skargę przeciwko Schwartzowi. Utrzymywała, że z powodu swego byłego menedżera poniosła straty sięgające 15 milionów dolarów.

Sprawdź tekst utworu "Ironic" w serwisie Teksciory.pl!

W środę (3 maja) w amerykańskim sądzie zapadła decyzja w sprawie Schwartza. Mężczyzna został skazany na sześć lat więzienia. Dodatkowo musi zapłacić swoim ofiarom 8,7 mln dolarów zadośćuczynienia.

Jak podaje The Hollywood Reporter, Alanis Morissette uczestniczyła w ostatniej rozprawie, zeznając, że była "wstrząśnięta do szpiku kości" działaniami jej byłego menedżera.

11 kwietnia tego roku Schwartz przesłał list otwarty serwisowi The Hollywood Reporter. Na samym początku menedżer przyznał, że postanowił upublicznić jego treść, gdyż ma nadzieję, że ktoś nauczy się na jego błędach.

"Jestem przestępcą, który w pełni zaakceptował odpowiedzialność za swoje czyny i przyznał się do stawianych mu zarzutów dotyczących defraudacji pieniędzy moich klientów i niepłacenia podatków" - napisał.

Schwartz dodał, że przez to co zrobił, stracił pracę, którą kochał oraz rodzinę. Jego problemy miały wyniknąć z uzależnienia od hazardu.

Na list z przeprosinami Schwartza szybko zareagowała Morissette, która napisała, że jest "podejrzliwa wobec każdego słowa, które wychodzi z ust Jonathana Schwartza".

Według firmy GSO, dla której pracował 48-latek i która także go zaskarżyła, były menedżer Morissette prowadził luksusowy tryb życia, jeżdżąc m.in. na wczasy na Bora Bora za 50 tysięcy dolarów i zaciągając dług w kasynie na Bahamach w wysokości 75 tysięcy dolarów.

Dowiedz się więcej na temat: Alanis Morissette

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje