Astronauta Chris Hadfield żegna Davida Bowiego

"Z prochu powstałeś, w gwiezdny pył się obrócisz" - tak biblijny cytat przerobił Chris Hadfield, który zasłynął wykonaniem utworu "Space Oddity" w kosmosie. W ten sposób kanadyjski emerytowany astronauta pożegnał zmarłego 10 stycznia Davida Bowiego.

"Ashes to ashes, dust to stardust" - tak w oryginale napisał Chris Hadfield, nawiązując do postaci Ziggy'ego Stardusta, jednego z licznych alter ego Davida Bowiego, bohatera płyty "The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars" (1972). Z kolei "Ashes to Ashes" to tytuł singla z 1980 r., którego tekst nawiązuje do przeboju "Space Oddity", opowiadający o dalszych losach głównego bohatera - astronauty majora Toma.

Reklama

"Twoja błyskotliwość inspirowała nas wszystkich. Żegnaj, Starman" - dodał Kanadyjczyk. "Starman" to kolejne nawiązanie do twórczości Bowiego, tytuł pierwszego singla z "Ziggy'ego Stardusta".

"David Bowie nie żyje. To pozostawia mnie i, jak podejrzewam, miliony na całym świecie w poczuciu smutku i straty - a także pełnej zadumy radości, poczucia, jak bardzo kreatywny i inspirujący może być jeden z nas" - podkreśla Chris Hadfield w emocjonalnym wpisie na Facebooku.

Kanadyjski astronauta podziękował też Bowiemu za danie mu możliwości nagrania swojej wersji "Space Oddity" w kosmosie, co pozwoliło ludziom doświadczyć tego, że nasza kultura sięgnęła poza Ziemię.

Zobacz wykonanie "Space Oddity" w przestrzeni kosmicznej:

Sprawdź tekst utworu "Space Oddity" w serwisie Teksciory.pl!

Przypomnijmy, że Chris Hadfield na emeryturę przeszedł w lipcu 2013 roku. W maju tego samego roku, będąc w kosmosie, nagrał i opublikował własną wersję utworu "Space Oddity" Davida Bowiego. Wykonanie w błyskawicznym tempie rozeszło się po sieci. Od maja 2013 roku do teraz filmik z kanadyjskim astronautą został obejrzany ponad 28 milionów razy.

Warto wspomnieć również o tym, iż mało brakowało, a niezwykły cover zostałby usunięty z Youtube. Wszystko to za sprawą umowy licencyjnej, która wygasła w 2014 roku. Sprawiło to ogromnie dużo problemów prawnikom zajmującym się prawem autorskim. Musieli przeanalizować oni dokładnie, kto ma prawa do utworu (Hadfield śpiewał na stacji kosmicznej zbudowanej przez 15 państw) oraz czyja jurysdykcja prawna obowiązuje w stosunku do utworu (w trakcie nagrywania utworu stacja przeleciała nad kilkunastoma krajami). O powrót teledysku walczyło tysiące internautów. Przyłączył się do nich David Bowie, który uznał kosmiczną wersję "Space Oddity" za najbardziej wzruszające wykonanie jego utworu.

"Space Oddity" w oryginale:

Dowiedz się więcej na temat: Chris Hadfield | David Bowie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje