Pink Floyd: Roger Waters jak Stalin?

Zaskakujące porównanie Nicka Masona, perkusisty Pink Floyd.

W rozmowie z magazynem "Mojo" Nick Mason opowiedział o odejściu Rogera Watersa z Pink Floyd w 1985 roku.

Reklama

"To było tak samo jak ze śmiercią Stalina. Musiało upłynąć trochę czasu, zanim wyszliśmy na prostą, to były trzy albo cztery lata" - powiedział Nick Mason.

"Myślę, że odrobinę niezrównoważeni ludzie są wspaniałymi muzykami. Gdybyśmy nie mieli szalonego Syda (Barretta - przyp. red.) i szalonego Rogera, to równie dobrze moglibyśmy nagrywać piosenki typu 'Chirpy Chirpy Cheep Cheep'" - stwierdził perkusista Pink Floyd.

Przypomnijmy, że 10 listopada ukaże się pierwsza od dwóch dekad i zarazem ostatnia płyta Pink Floyd - "The Endless River".

Jak dowiadujemy się z najnowszego filmiku ukazującego kulisy pracy nad tym albumem (zobacz poniżej), David Gilmour i Nick Mason początkowo nie chcieli ingerować w oryginalne nagrania z 1994 roku. Później jednak zdecydowali się na zarejestrowanie dodatkowych partii.

Perkusista zdradził, że on i Gilmour pracowali nad "The Endless River" przez dwa lata. W projekcie nie bierze udziału Roger "Stalin" Waters.

Dowiedz się więcej na temat: Nick | Pink Floyd

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje