Recenzja Kelly Clarkson "Meaning of Life": Jeszcze silniejsza

Podwójnie nagrodzona statuetką Grammy za najlepszy album wokalny pop, kojarzona z energetycznym przebojem "Stronger" i porywającą balladą "Because of You", ulubienica Ameryki powraca z ósmym już studyjnym albumem. Jeszcze silniejsza, jeszcze bardziej kobieca, jeszcze bardziej odważna i - co tu ukrywać - jeszcze bardziej puszysta.

Kelly Clarkson na okładce płyty "Meaning of Life"

Jej tuszę komentują portale plotkarskie a nawet fani artystki. Jednak na bezczelną uwagę "Jesteś gruba" na swoim Twitterze, Kelly zripostowała "I wciąż niesamowita!". I tą prostą sytuacją można opisać całą karierę Kelly Clarkson.

Reklama

Porywający duży głos o szerokiej i świetnie ustawionej skali, to znak rozpoznawczy Kelly Clarkson. Artystka szukała drogi na szczyty szczytów kilka lat. Po wygranej w pierwszej edycji "American Idol" w 2002 roku przed Clarkson otworzyło się wiele drzwi, ale też spadła na nią spora presja.

Choć pierwszy album nie okazał się największym hitem - co zweryfikowały czas i historia, najlepsi recenzenci muzyki - to już drugie "Breakeway" zaowocowało trzema ponadczasowymi przebojami - tytułowym "Breakeway", napisanym wspólnie m.in. z Avril Lavigne oraz "These Hazel Eyes" i balladą "Because of You".

W tych latach, Kelly Clarkson jawiła się jako młoda pop-gwiazdka o świetlistych oczach, delikatnych ustach i włosach rozwianych na studyjnym wietrze. Była przedłużeniem bogatych w doskonały pop lat 90. I właściwie - niewiele więcej potrafiła zaoferować. Unoszona na spokojnych wodach zgrabnej muzyki mas, dopłynęła bezpiecznie do roku 2011, w którym totalnie zmieniła swoją karierę i stała się ważną postacią dla wielu kobiet na całym świecie. Piosenka "Stronger" do dziś porywa i inspiruje, a nowy image Kelly Clarkson, niebezpiecznej młodej rockmanki z drapieżnym spojrzeniem, na długo stał się jej cechą charakterystyczną.

Po kolejnych latach poszukiwań i wyeksploatowania drapieżnej strony swojej osobowości, Kelly Clarkson odnalazła nowy kierunek. Po dość przeciętnym - w mojej opinii "Piece by Piece", artystka przedstawia się nam jako kobieta pewna siebie, stawiająca na swoim i czerpiąca pełnymi garściami z podstaw popu.

Kelly Clarkson na swoim ósmym studyjnym albumie wchodzi odważnie w pop-soul i r&b, na prawo i lewo szasta swoją kobiecością - i w tekstach, i w swoim nowym divowym image'u, i w końcu w rozbudowanych bogatych aranżacjach. Słuchając "Meaning of Life" możemy tylko usiąść w zachwycie, powaleni siłą głosu wokalistki i wpatrywać się w nią z uwielbieniem, nasycając się jej niezmordowaną wewnętrzną siłą.

Znalazło się tu miejsce na symfoniczne ballady ("I Don't Think About You") z wokalnymi popisami godnymi Mariah Carey, odważny świetnie wyprodukowany numer z odniesieniem politycznym ("Go High" nawiązuje do słów Michelle Obamy z Konwencji Narodów Demokratycznych w 2016 roku), rytmiczną kontynuację przebojowego "Run the World (Girls)" Beyonce ("Whole Lotta Woman") z genialnie wykorzystanymi kobiecymi chórkami unisono, apoteozę soulu z fortepianowymi wstawkami i gospelowymi uzupełnieniami ("Medicine").

Każda z kompozycji to zamknięta konkretna całość, która od początku do końca wciąga w swój barwny świat. A podsumowaniem całości jest singlowe "Love So Soft" - retro smaczek z porywającym przesyconym teledyskiem stawiającym Clarkson w centrum uwagi. I słusznie, bo dziewczyna w pełni na to zasługuje.

"Meaning of Life" to album świetnie wyprodukowany i dopracowany. Kelly Clarkson doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich słabości i dlatego do pracy nad kolejnymi utworami zatrudnia sztab muzyków, kompozytorów i producentów. Zna też swoje atuty i jest przede wszystkim w pełni świadoma siebie. "Meaning of Life" doskonale pasuje do jej wieku, aktualnego trybu życia szczęśliwej mamy i kobiety rozwijającej swoje pasje, ugruntowującej się w miłości.

To też płyta idealnie wpasowująca się aktualne trendy na rynku. Adele, Janelle Moane, Selah Sue, Emeli Sande, Beyonce czy Alicia Keys - to kobiety, które w ostatnich latach wytyczają tor nowego ambitnego kobiecego popu. W tym zestawie po prostu nie mogło zabraknąć Kelly Clarkson i jej poruszającego, dodającego animuszu i zdrowej bezczelności "Meaning of Life".

Kelly Clarkson "Meaning of Life", Warner Music

8/10

Dowiedz się więcej na temat: Kelly Clarkson | recenzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje