Droga nie ma końca

Deep Purple "Now What?!", Mystic

"It's good to be king" - śpiewa Ian Gillan w "Uncommon Man". Królowie hard rocka mocno dzierżą tron.

Reklama

Pytania o nowy album weterani odganiali jak natrętne muchy. Tymczasem po długich ośmiu latach przygotowali materiał, którego w zupełności nie muszą się wstydzić.

"Czas nie ma znaczenia, ale czas to wszystko co mamy" - tymi słowami rozpoczyna się pierwszy utwór "A Simple Song". To jednocześnie świetne motto całej płyty. Starsi panowie (przypomnijmy - średnia wieku przekracza sześćdziesiątkę) nie muszą nic udowadniać, po prostu robią to, co im w duszy gra - sprawdźcie choćby zamykający standardową wersję płyty nie do końca poważny utwór "Vincent Price" przypominający gwiazdora niskobudżetowych horrorów. "Now What?!" doskonale mieści się w kanonie Deep Purple, ale nie jest to odcinanie kuponów od dawnej sławy.

Wielki szacunek za to, że chciało im się wejść do studia i nagrać nowy materiał, choć przecież mogli wciąż objeżdżać świat, dając fanom przegląd purpurowej klasyki. Wiadomo, że podczas trasy punktem obowiązkowym będą nieśmiertelne "Smoke On The Water", "Highway Star", "Black Night" czy "Perfect Strangers", ale przynajmniej kilka utworów z "Now What?!" może na dłużej zagościć w setliście. W ostatnich latach okazywało się przecież, że jako całość albumy Deep Purple rozczarowywały, a lepsze numery bywały raptem wyjątkiem (m.in. "The Well-Dressed Guitar", "Rapture Of The Deep", "Vavoom: Ted The Mechanic", "Sometimes I Feel Like Screaming", "Contact Lost").

"Now What?!" to imponujący dowód żywotności Deep Purple, który kilkakrotnie przechodził poważne kryzysy, ale potrafił się po nich podnieść. Brytyjsko-amerykańska formacja daje pokaz siły i udowadnia, że nie można jej spisać na straty i zatrzasnąć na zawsze w muzeum rock'n'rolla. Nikt nie oczekiwał, że grupa wywróci do góry nogami swoją filozofię grania, tymczasem zespołowi udało się spełnić marzenia piarowców, którzy uwielbiają opowiadać o łączeniu tradycji (liczne nawiązania do przeszłości spod znaku tak różnych przecież płyt "Purpendicular", "Abandon" czy "Perfect Strangers") z nowoczesnością. Przede wszystkim "Now What?!" skrzy się pomysłowością, a zespół śmiało sięga po elementy rocka progresywnego, folku, funku czy bluesa. Mieszanka w sumie spotykana nie tak rzadko, lecz tutaj podana nad wyraz świeżo (soczyste brzmienie "wykręcił" podpisany jako współkompozytor całego materiału Bob Ezrin, współpracownik m.in. Pink Floyd, Kiss czy Alice Coopera).

Efekt końcowy? Więcej niż dobre noty krytyków (a ostatnio nie było o to tak łatwo) i zauważalna obecność na listach sprzedaży (numer jeden w Niemczech, Austrii, Czechach i Norwegii, 11. miejsce na świecie). Nawet jeśli w liczbach bezwzględnych nie są to imponujące wyniki, w dobie spadającej sprzedaży płyt nie można nie zwrócić na to uwagi.

Aż trudno uwierzyć, że "Now What?!" to dopiero trzeci studyjny album Dona Aireya w barwach Deep Purple. Klawiszowiec mocno odcisnął swój udział na tej płycie, umiejętnie wpasowując partie organów Hammonda i syntezatorów. A w nieco folkowym (za sprawą partii Gillana) "Above and Beyond" w wielkim stylu wraz z kolegami oddaje piękny muzyczny hołd swojemu poprzednikowi w zespole, zmarłemu w lipcu 2012 r. Jonowi Lordowi.

"Droga nie ma końca" - to jeszcze jeden cytat z "A Simple Song". To dobry znak, dający nadzieję, że na 20. album nie będziemy musieli czekać tak długo. Ja będę czekał na pewno.

8/10

Warto posłuchać: "A Simple Song", "Out of Hand", "Hell to Pay", "Above and Beyond", "Uncommon Man"

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

Dowiedz się więcej na temat: Deep Purple | Ian Gillan | recenzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje