Czadowe podniecenie

Acid Drinkers "Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again", Mystic

"Kwasożłopy" znów mają muzyczną erekcję! O tym, że Titus z ekipą mieli nosa do coverów wiadomo nie od dziś, ale kontynuacja "Fishdicka" u mnie wywołała szeroki uśmiech zadowolenia.

Reklama

Walcowato ciężki album "Verses Of Steel" dawał nadzieję, że po licznych zmianach na stanowisku gitarzysty (po Litzy instrument ten kolejno przejmowali: Perła, Lipa i Olass), sytuacja w Acid Drinkers wreszcie wróciła na właściwe tory. Nieoczekiwana śmierć Olassa pod koniec 2009 roku sprawiła, że Titus z kolegami znów musieli szukać zastępcy, zamiast iść za ciosem.

Nowym wiosłowym został dotychczasowy techniczny Jankiel i z nim na pokładzie Acidzi wykonali skok w bok. "Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again" to bowiem kontynuacja płyty z coverami "Fishdick" z 1994 roku, na której poznańscy thrashmetalowcy przedstawili swoje wersje nagrań m.in. Motorhead, Kiss, Pink Floyd, AC/DC, Deep Purple czy Black Sabbath. Po latach okazało się, że sami muzycy nie są do końca zadowoleni z tamtego wydawnictwa i postanowili ponownie zmierzyć się z tematem.

Dowody potencjału (a może - potencji)? Proszę bardzo: "New York, New York" Franka Sinatry, mój absolutny faworyt - na otwarcie trąbki rodem z Las Vegas, a potem błyskawiczne podkręcenie tempa, które zrywa kapelusze z głów i odrywa od drinków przy barze. A może klasyk Slayera "Seasons In The Abyss"? W interpretacji Acidów ten numer sprawdziłby się doskonale jako ścieżka dźwiękowa do rysunkowego "Lucky Lucka", bo po klasycznie metalowym wstępie zaczynamy ognistą przejażdżkę na rodeo w rytmie country!

Titus już nie raz udowadniał, że nie ma szacunku dla klasyków, ale to, co zrobił z "Nothing Else Matters" Metalliki, może przyprawić o zawał serca metalowych ortodoksów. Z liderem Acidów w duecie śpiewa - i na akordeonie popyla - Czesław Mozil, wprowadzając klimat francuskich chansons. Gdybym miał, to bym podkręcił wąsa i w rytmie walczyka pobiegł po bagietkę. A James Hetfield pewnie rzuciłby pod nosem francuskie przekleństwo "merde", że sam nie wpadł na taki przewrotny pomysł.

Swoje wokalne pięć minut, tak jak i na pierwszym "Fishdicku", mają także gitarzysta Popcorn i perkusista Ślimak. Brawa szczególnie dla tego drugiego, za znakomitą interpretację "Et si tu n'existais pas" Joe Dassin (w chórkach Ślimakowi z dojrzałym wyczuciem towarzyszy 17-letnia córka Halszka Starosta, znana dotychczas z dziecięcej Arki Noego).

Nieporozumieniem są jedynie krótkie wprawki z numerów Iron Maiden ("Losfer Words (Big 'Orra)"), Kiss ("Detroit Rock City") i Black Sabbath ("Fluff"). Wrażenie zapchajdziury zrobiła na mnie także mało przekonująca wersja "Blood Sugar Sex Magic" Red Hot Chili Peppers.

"Pasuje???" - pyta na koncertach ze sceny Titus. Mnie bardzo!

8/10

Całą płytę "Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again" możecie posłuchać tutaj!

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje