Wiktor Fejkiel, Interia Muzyka: Przed wami debiutancki wspólny występ na żywo na festiwalu Fama. Jest stres czy bardziej ekscytacja?
Karo Kleta: U mnie jest i stres i ekscytacja - ten występ jest przez nas niezwykle wyczekiwany. Kawałki wypuszczamy od poprzedniego roku, ale nie mieliśmy jeszcze okazji zagrać ich na żywo. Także nie odczuwam paraliżującego stresu, ale trochę lęk przed nieodkrytym.
Piotr Cieślik: My już wcześniej mieliśmy doświadczenia sceniczne, które sprawiają, że obaw jest znacznie mniej, niż gdybyśmy debiutowali. Natomiast nie mamy tych utworów zagranych na żywo, ale myślę, że zgranie między sobą już wypracowaliśmy na próbach.
Jak wyglądają wasze przygotowania do niego?
Karo Kleta: Chcemy dać coś więcej, niż odwzorowanie utworów ze streamingów. Staramy się dostosowywać je do wersji live, by nieco więcej się działo. Dużą wagę przykładaliśmy również do tworzenia samej setlisty - chcieliśmy ją odpowiednio poukładać, by było flow pomiędzy poszczególnymi kawałkami. Szykujemy też przedpremierowo jeden utwór, który ukaże się w najbliższym czasie.
Piotr Cieślik: Do tego staramy się grać jak najwięcej prób, by wszystko dopracować jak najlepiej. Choć tworzymy często zdalnie, bo mieszkamy w dwóch różnych miastach, to ostatnio dość często i regularnie spotykamy się na żywo, właśnie by przećwiczyć cały materiał.
Skoro szykujecie tylko jeden utwór przedpremierowo, swoją setlistę opieracie na dotychczas wydanych utworach, zgadza się?
Piotr Cieślik: Tak - nad tym jednym kawałkiem pracujemy teraz na bieżąco, więc chcemy spróbować jak będzie brzmiał na żywo. Ma dość sporo energii w sobie, więc mamy nadzieję, że zostanie ciepło przyjęty
Karo Kleta: Poza tym, wiesz, nie odczuwamy czegoś takiego jak przesyt, bo to będzie pierwsza okazja, by je zagrać na żywo. Zastanawialiśmy się nad jednym coverem, ale chcemy dobrze wpisać się w Famę, która jednak stawia mocno na autorskie numery.
Jakie kawałki moglibyście potencjalnie rozmyślać na cover? Jestem ciekaw, co wasz duet inspiruje, jeśli chodzi o brzmienia.
Piotr Cieślik: Znacznie bardziej wywodzę się z kręgów muzyki popowej i brzmień bardziej zza oceanu. Często staram się analizować, jakie dźwięki na chwilę obecną są modne. Z drugiej strony uwielbiam muzykę elektroniczną/klubową, momentami podchodzącą pod dubstep. Jednak cały czas próbuję znaleźć w tym jakiś punkt zaczepienia.
Karo Kleta: U mnie zdecydowanie dominuje bardziej muzyka nostalgiczna/melancholijna. Co ciekawe, zdecydowanie więcej słucham rockowych i akustycznych brzmień niż samej elektroniki. Naturalnie dość duży nacisk kładę na warstwę liryczną. Mnie inspirują bardzo też pojedyncze słowa lub wyrażenia, od których mogę się odbić, pisząc - zarówno tekst, jak i melodię. A cover? Chętnie zrobiłabym kiedyś jakiegoś kultowego starszego kawałka, który ma znaczenie na polskiej scenie.
Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale mam wrażenie, że jest to gatunek, który wyjątkowo wiele zyskuje grany na żywo…
Piotr Cieślik: Wiele zależy od przestrzeni, w jakiej dane nam będzie zagrać, natomiast mam nadzieję, że ta tendencja się sprawdzi i kilka naszych kawałków nabierze "mocy" podczas koncertu. Naturalnie w wyniku mixu i na urządzeniach na których muzyka jest odtwarzana, niektóre rzeczy nam uciekają, które mam nadzieję, że uda się nadrobić.
Karo Kleta: Do tego oczywiście warstwa emocjonalna, która nabierze zdwojonej siły. Na koncercie znacznie ciężej o ich powściągliwość. Wszystko staje się bardziej naturalne i autentyczne.
W niedawno wydanym singlu "Kochaj mnie (mimo wszystko)" tych emocji i tak jest sporo. Zależy wam na tym, by cechowało to każdy wasz utwór?
Piotr Cieślik: W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy mówią o emocjach, ciężko się tym wyróżnić…
Karo Kleta: Będziemy nieustannie pilnować, by ta emocjonalność była w naszych utworach. Jednak niezwykle ciężko będzie zrobić z tego nasz znak rozpoznawczy. Myślę, że to jest wręcz niewykonalne, bo jest sporo dobrych i emocjonalnych artystów na scenie.
Zobacz również:
Choć podział, jeśli chodzi o proces tworzenia, jest u was dość klarowny - jak wygląda u was kwestia komunikacji? Jesteście zgodni co do tego, w jakim kierunku ZORZA ma podążać?
Karo Kleta: Nie zapeszając, uważam, że na ten moment dość dobrze nam idzie, jeśli chodzi o dogadywanie się ze sobą. Tak jak powiedziałeś, wiadome jest kogo w danych miejscach trzeba podpisać. Nie mamy też do siebie problemów, o odmienne zdanie. Na którymkolwiek etapie, gdyby ktoś z nas powiedział twarde "nie", od razu jest ono uwzględniane.
Na koniec chciałbym podpytać was jeszcze o plany na debiutancki krążek - jesteście w trakcie jego tworzenia, czy stawiacie na razie na wydawanie pojedynczych utworów?
Piotr Cieślik: Rozmawialiśmy o tym ostatnio z pewną osobą, która nam trochę pomogła z obraniem odpowiedniej ścieżki. W wyniku czego, będziemy na razie skupiać się na singlach.
Karo Kleta: Co ciekawe, jeszcze przed tą rozmową, sami chcieliśmy robić już krążek - nawet zaczęliśmy już szukać jakiegoś motywu. Mi od zawsze marzy się wydać krążek, ale niestety rozumiem też kulturę singli i tego, dlaczego najlepiej zespołom naszego rozmiaru, zaczynać od wydawania utworów. Także na longplay trzeba będzie jeszcze chwile poczekać.











