Reklama

"Znają go w Japonii i Ameryce. W Polsce jeszcze nie"

A jak ci się żyje ze świadomością, że na dzień dzisiejszy więcej osób kojarzy cię w Japonii czy w Stanach niż w Polsce? To musi być mega dziwne uczucie...

Reklama

No, z tym jest ciekawie, bo nawet na niektórych polskich stronach, gdzie moja płyta jest do ściągnięcia, widnieje podpis: "Album japońskiego artysty" (śmiech), więc ludzie w gruncie rzeczy sami nie wiedzą, jakiej narodowości jestem. Jedno było pewne - z takim rodzajem muzyki nie miałbym szans dojść do czegokolwiek w Polsce, bo tutaj mało kto zna ten styl. Nie byłoby na to popytu. Dziwne uczucie wiedzieć, że jest się znanym na świecie, a nie we własnym kraju...

No właśnie - tworzący muzykę elektroniczną Robert M czy death metalowy zespół Behemoth to bardzo aktualne przykłady na to, że najpierw trzeba zostać docenionym na świecie, by móc zostać docenionym w Polsce. Myślisz, że z tobą może być podobnie, jeśli chodzi o polskie środowisko hiphopowe/alternatywne?

Tak, myślę że jestem teraz w podobnej sytuacji. Polscy słuchacze są bardzo wymagający, no a fakt faktem, jeżeli chodzi o docenienie w Polsce, to nie mam jeszcze za bardzo o czym mówić. To zależy, czy ludzie w Polsce są otwarci na muzykę, którą tworzę.

No tak, ale popatrz - twoją płytę wydaje japoński label, co niewątpliwie na rodzimej scenie jest wydarzeniem cholernie ważnym, w pewnym sensie nawet przełomowym. Ty sam jednak zdajesz się na ten temat milczeć - nie chwalisz się, nie wrzucasz newsów na znane portale, w żaden sposób nie reklamujesz swojej płyty w Polsce... Dlaczego? Postępując w ten sposób, tym bardziej nie dowiesz się, czy ludzie w Polsce są otwarci na twoją muzykę.

Nie lubię się chwalić. Mogłaby to być wystarczająca odpowiedź, ale dodam, że nawet moi znajomi z rodzinnego miasta mi po prostu nie wierzą i się śmieją, że opowiadam jakieś bajki (śmiech). Ogólnie nie chciałem się tym wszystkim chwalić. A w sumie to po co reklamować album, skoro i tak w Polsce nikt mnie nie kojarzy?

No tak, ale przecież mogłoby się to zmienić, gdyby udało ci się sprowadzić ten album do Polski. Czy są na to jakiekolwiek szanse? Z tego co się orientuję, na dzień dzisiejszy twoją płytę można zdobyć tylko i wyłącznie na terenie Japonii.

Naprawdę marzę o tym, żeby kiedyś mój album był dostępny w Polsce. Jednak to zależy tylko i wyłącznie od dystrybutora. Aczkolwiek wydaje mi się, że póki co nie będzie takiej możliwości. Jeśli będę wiedział coś więcej na ten temat, na pewno dam znać.

Twój wydawca raczej nie będzie w stanie zrozumieć ani jednego słowa z tego wywiadu, dlatego możesz być ze mną zupełnie szczery (śmiech). Jak ci się układa współpraca z ludźmi z Yanase? Nie przeraża cię trochę fakt, że będąc w Polsce, nie masz praktycznie żadnej kontroli nad tym, co dzieje się z materiałem? Przecież wydawca bardzo łatwo może cię oszukać, a ty nawet nie będziesz o tym wiedział. Śpisz spokojnie?

Początkowo ludzie z Yanase byli dla mnie bogami i na nic nie patrzyłem, nic mnie nie obchodziło, tylko na wszystko ładnie się zgadzałem. Teraz jednak w kwestii nowej płyty mamy rozbieżne poglądy i troszkę ciężko nam dojść do porozumienia. Racja, nie mam żadnej kontroli nad materiałem, ale nie przeraża mnie to. Mam zaufanie do Yanase między innymi przez wzgląd na wymienionego wcześniej Philipa Potza, który jest naprawdę zdolnym i świetnym człowiekiem.

A już pomijając różnice poglądów między tobą a Yanase - Japończycy wyrazili chęć kontynuowania współpracy czy na "Peace of Mind" wasza współpraca się kończy?

W moim kontrakcie byłem zobowiązany do wydania jednego albumu. Widniał jednak podpunkt, że istnieje możliwość wydania następnej płyty, ale do tego już nie byłem zobowiązany i na pierwszym albumie mógłbym zaprzestać. Póki co mam 3-letni kontrakt i w tym czasie mogę i chcę wydać tyle albumów, ile będę w stanie zrobić

Słuchając płyty, odniosłem wrażenie, że podobnie jak Noon (który - tak na marginesie - swój debiutancki album wydał w Holandii) nie bardzo utożsamiasz się z hip hopem i z całą tą jego otoczką. Czy bardzo bym się pomylił, mówiąc, że hip hop to dla ciebie jedynie muzyka, z której czerpiesz inspiracje?

Jest to trochę skomplikowane. Hip hop nie jest dla mnie jedynie muzyką - żyję hip hopem i słucham go przez większość mojego dnia. Spacer, deska, nauka... Jednak jeśli chodzi o całą jego otoczkę, to racja - nie utożsamiam się, bo tak naprawdę nie mam z kim. Nie ma w Polsce większej ilości twórców nurtu, w którym tworzę, a moja muzyka nie całkiem pasuje do tworzonego w Polsce rapu.

To jeszcze wracając do naszego "nieszczęsnego" Nomaka czy dobrze znanego ci Nujabesa - jak zapatrujesz się na współpracę z raperami, którą obaj panowie już jakiś czas temu zaliczyli na swoich płytach? Masz w planach zrobić coś podobnego czy najzwyczajniej pominiesz ten etap?

Drugi album miał być z raperami, ale materiał bardziej pasuje na instrumental. W przyszłości oczywiście mam zamiar współpracować z raperami. Z niektórymi nawiązałem już kontakt i byli chętni, by coś nagrać pod moje bity - są to m.in. Funky DL, CL aka Chaotic Lynx, Nieve, Theory Hazit, Just J z grupy 1773, Saleem z grupy Music Lovers...

Niewątpliwie jednym z problemów, z którymi już od jakiegoś czasu boryka się Nomak, jest rutyna. Chyba najdobitniej pokazała to jego ostatnia płyta "Musiq and Foto". Nie boisz się, że z tobą już wkrótce może być podobnie? Utwór "A Calmness Point of View" zapowiadający kolejny album to w zasadzie kultywowanie tego, co mogliśmy usłyszeć na "Peace of Mind". Jaki zatem będzie nowy krążek?

Rzeczywiście, albumu "Musiq and Foto" nie można zaliczyć do najlepszych w dyskografii Nomaka. Mam jednak nadzieję, że to nie będzie początek jego końca. Szczerze, to też się delikatnie obawiam, jak mój drugi album zostanie przyjęty w Japonii, zwłaszcza że będzie trochę inny od debiutanckiego. Myślę jednak, że to będzie zmiana na lepsze, ponieważ album "Peace of Body" będzie mniej monotonny i bardziej melodyjny niż "Peace of Mind".

Skoro już o tym wspomniałeś, powiedz - co jest dla ciebie najważniejsze kiedy tworzysz dany utwór? Stworzenie dobrej, wpadającej w ucho kompozycji czy nafaszerowanie utworu emocjami, swoistą melancholią? Wspomniany już utwór "A Calmness Point of View" zdaje się być doskonałym połączeniem i jednego, i drugiego, chyba jednak sam przyznasz, że proporcje na "Peace of Mind" nie są już tak dobrze wywarzone...

Najważniejsze jest natchnienie, wena, dobry sampel i... przez kilka godzin nie odrywam się od komputera. Wpadam w pewnego rodzaju trans i nie można mi przeszkadzać. Bardzo się cieszę, że utwór "A Calmness Point of View" tak się podoba. Co do albumu "Peace of Mind" - wiele bym w nim zmienił, teraz dopiero widzę, jak wiele było niedogodności, no ale cóż, czasu nie cofnę, a był to przecież mój debiut.

Podium twoich muzycznych inspiracji już znamy, ale nawiązując jeszcze do klimatu i charakteru kompozycji, powiedz mi taką rzecz - dlaczego Nomak, Nujabes czy Uyama Hiroto, a nie na przykład DJ Krush?

Nomak, Nujabes oraz Uyama Hiroto mają w swoich utworach "to coś", mnóstwo emocji, uczuć, człowiek po prostu zagłębia się w refleksjach - coś niesamowitego. DJ Krush ma troszkę mocniejszy styl.

No dobrze, a co z samą kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni - czy w jakiś sposób cię inspiruje? Dane ci było kiedykolwiek odwiedzić Japonię?

Moim marzeniem jest podróż do Japonii. Ten kraj jest wyjątkowy pod wieloma względami: mentalność ludzi, rozwój techniczny, kultura, muzyka, którą kocham i wiele, wiele innych czynników, które mnie interesują, znajdują się w tym przepięknym kraju.

To chyba już wszystko, o co chciałem cię zapytać. Dzięki wielkie za poświęcenie czasu, życzę kolejnych, równie spektakularnych sukcesów i oczywiście upragnionej podróży do Japonii!

Bardzo dziękuję za chęć przeprowadzenia ze mną wywiadu. Jest to mój pierwszy polski wywiad i tym bardziej czuję się zaszczycony. Do usłyszenia!

Magazyn Hip Hop

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: hip hop | rzeczy | utwór | śmiech | muzyka | Kondor | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje