Reklama

"Z nami wszystko w porządku"

Wasz nowy album, poza nielicznymi wyjątkami, jest dość spokojny. Czyżby zmęczyło was bardziej dynamiczne granie?

Reklama

Nie. Zawsze z zespołem z Lady Pank jest dość dziwnie. Płyty, które nagrywamy w studiu brzmią inaczej niż późniejsze wersje koncertowe tych utworów. I każda płyta wyraża to, jacy w danym momencie byliśmy, nie inaczej jest z “Naszą reputacją”. Komponując, ciągle myślimy o koncertach, na których gramy bardzo dużo ostrych rzeczy. Po to żeby zróżnicować nasz repertuar zawsze klika numerów robimy w innych nastrojach. Może takie jest twoje odczucie, ale nie wydaje mi się, żeby “Nasza reputacja” była wyjątkowo łagodna. Może jest refleksyjna, ale nie brakuje na niej ciekawych, riffowych zagrań.

Przez długi czas śpiewałeś teksty pisane przez osoby z zewnątrz, przede wszystkim przez Andrzeja Mogielnickiego. Dlaczego zdecydowałeś się sam chwycić za pióro, czy to jest kwestia dojrzałości?

Wolę sobie pisać sam, bo lepiej to czuję i lepiej mi się śpiewa własne teksty. Niewątpliwie było to pewne dojrzewanie. Chyba w 1994 roku, sześć lat temu, na płytę “Nana” napisałem teksty do dwóch czy trzech numerów i stwierdziliśmy razem z zespołem, że nie ma sensu żeby pisał ktoś inny. Okazało się, że teksty, które sam napisałem lepiej odzwierciedlały nasze postrzeganie i odczuwanie świata. Moi koledzy zaakceptowali to i myślę, że jest to naturalne i tak będzie na dłuższą metę. Nie twierdzę oczywiście, że nie zaśpiewam w życiu tekstu napisanego przez kogoś innego. Zresztą na nowej płycie jest utwór “Stacja alienacja”, do którego słowa napisał Krzysiek Jaryczewski. Zawsze może się okazać, że ktoś napisze tekst z którym się identyfikuję i który chciałbym zaśpiewać.

Jak to wygląda od strony technicznej? Janek przynosi gotowy numer i ty do niego piszesz tekst, czy może piszesz do szuflady i później dopasowujesz gotowe słowa do muzyki?

Nie, ja nie piszę do szuflady! Oczywiście, czasami zapisuję jakieś pojedyncze zdania, na podstawie obserwacji, jeżeli coś mnie w danym momencie dotknęło. Na początku jednak jest muzyka, linia melodyczna i kiedy przychodzę na próby śpiewam najpierw “po norwesku”, improwizuję, nagrywam to na demo, a później dopasowuję do tego jakiś tekst. Czasem wymyślam jakąś historię, a czasem pisze o czymś, co mnie rzeczywiście dotknęło.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: teksty | rzeczy | Lady Pank | Wszystko w porządku | koncert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje