Wiktor Dyduła: "Przeniesiemy do Opery Leśnej taneczną energię" [WYWIAD]
Wiktor Dyduła jest jedną z gwiazd trwającego od 22 do 24 maja Polsat Hit Festiwalu. W Operze Leśnej zaprezentuje się w duecie z Kasią Sienkiewicz, a ich utwór "Nie mówię tak, nie mówię nie" powalczy o miano "Radiowego Hitu Roku". Przed imprezą artysta opowiedział Interii o tym, co dzieje się obecnie u niego twórczo i jakie ma plany koncertowe. Zdradził także kulisy głośnej akcji Łatwoganga, w której niedawno miał okazje wziąć udział.

Weronika Figiel, Interia Muzyka: Minął ponad rok od premiery twojej ostatniej płyty, na jesień zagrałeś trasę. Co słychać na ten moment u ciebie twórczo?
Wiktor Dyduła: - Aktualnie działamy w studiu. Dosyć powoli to idzie, bo ostatnio miałem pewien "zastój głosowy". Wziąłem się za porządną naukę śpiewu, ale nie pomagała w tym alergia - nagle się okazało, że ją mam. Staram się więc wyprowadzić samego siebie na dobre tory, jeśli chodzi o zdrowie. Ale mamy już sporo demówek! Zaczęliśmy też letni, plenerowy sezon koncertowy. Na tych koncertach można już usłyszeć nowe piosenki, bo przemycam je i sprawdzam, jak reagują ludzie.
Z nowości - warto przypomnieć, że ostatnio miałeś okazję wziąć udział w głośnym streamie charytatywnym Łatwoganga na rzecz fundacji Cancer Fighters. Opowiesz trochę o kulisach?
- To była niesamowita akcja, coś nieprawdopodobnego! Ze względu na temat, od samego początku było mi to bliskie. W swojej rodzinie mam przypadki zachorowań na nowotwór - zresztą, kto nie ma? Ciągle się słyszy, że komuś ktoś zachorował... Mój tato odszedł na nowotwór, moja ciocia walczyła i wygrała. Jest to temat, który bardzo mnie porusza - tym bardziej, jeśli chodzi o dzieci i najmłodszych. Od początku śledziłem tę akcję, najpierw trochę mniej, później coraz bardziej. Moja dziewczyna z kolei miała okazję tworzyć elementy, które były wykorzystywane podczas streamu, a ja jej pomagałem. Razem zrobiliśmy to pudło, z którego wyskakiwał Mini Majk i gdzieś tam się kręciliśmy. Mieliśmy adres, bo moja ukochana pracuje dla Pateca, który bardzo aktywnie udzielał się przy całej akcji. Ja ciągle czułem, że chcę dołożyć swoją cegiełkę, ale rozumiałem, że jest bardzo dużo chętnych ludzi. Ostatecznie moja ukochana namówiła mnie, żebym ostatniego dnia wziął gitarę, pojechał i ustawił się w kolejce. I rzeczywiście - pojechałem, ustawiłem się, wziąłem swoją złotą płytę za album "Tak jak tutaj stoję", stwierdziłem, że nawet jak mi się nie uda wejść, to zostawię im tę płytę do licytacji. Ostatecznie udało się wejść i powiedzieć coś do tych dzieciaków, wykonać piosenkę i ogolić głowę. Bardzo spontaniczne to wszystko było. Zresztą tam wszystko w ten sposób się odbywało! Nawet sąsiedzi pomagali - robili herbatę, przetrzymywali rzeczy osobom, które były w podróży. Cała ta atmosfera i otoczka była magiczna, nie zapomnę tego do końca życia. Cieszę się, że takie akcje powstają, a ta na pewno przejdzie do historii jako największa do tej pory. To wspaniałe, że mogłem dołożyć swoją cegiełkę do tak pięknego wydarzenia.
W lecie zagrasz m.in. na Męskim Graniu - na dużej scenie! Na takie festiwalowe występy szykujesz się jakoś inaczej niż na swoje własne, z trasy?
- Na cały letni sezon przygotowaliśmy trochę zmienioną setlistę koncertową. Wybieramy inne numery na występy plenerowe, czy biletowane, a zupełnie inną setlistę szykujemy na Męskie Granie. Chcemy się mniej więcej dopasować do publiczności, która będzie pod sceną. Do części utworów z pierwszej płyty wróciliśmy na nowo. Bardzo się cieszę, bo się nie nudzimy! Nie są to te same koncerty, troszeczkę mieszamy i zmieniamy. Na Męskim Graniu przede wszystkim zagramy kawałki, których jeszcze nigdzie nie publikowałem. Zobaczymy, jaka będzie reakcja.
Zostając w temacie festiwali - wystąpisz też niedługo na Polsat Hit Festiwalu w Sopocie. Jak odnajdujesz się w scenerii Opery Leśnej? Bo to nie twój pierwszy raz na jej deskach...
- To jest niepowtarzalna sytuacja, niepowtarzalne emocje. Za każdym razem jest zupełnie inaczej. Charakter Opery Leśnej powoduje, że jest to jedno wydarzenie, jeden koncert - tego nie da się porównać do niczego innego. Atmosfera w Operze Leśnej, las, niedaleko szumi morze, to są też moje strony - dzięki temu czuję się na tej scenie po prostu wyjątkowo. Cieszę się, że po raz kolejny będę mógł tam stanąć i zaprezentować swoje piosenki. Na zapleczu festiwalu też zawsze panuje fajna atmosfera. Jest harmider, bo na backstage'u nie ma za dużo miejsca, a wszyscy się muszą pomieścić - to rodzi świetne spotkania i rozmowy pełne śmiechu. Nie mogę się doczekać, aż będę mógł znowu łykać to sopockie powietrze - czyste zresztą (śmiech).
W koncercie "Radiowy Hit Roku" zaśpiewasz swój duet z Kasią Sienkiewicz - dokładnie tak jak w zeszłym roku. Jak się z tym czujesz, że kolejny rok ten numer króluje w rozgłośniach radiowych?
- Cieszę się bardzo, że ludzie chcą słuchać mojej muzyki - jeszcze! Choć pewnie połowa z nich już jest tym zmęczona (śmiech). Ale ja się cieszę. Myślę, że przeniesiemy do Opery Leśnej tę taneczną energię i jeszcze więcej osób będzie z nami śpiewało, bo może jeszcze więcej osób poznało ten utwór przez ostatni rok. Będziemy się tam po prostu dobrze bawić razem z ludźmi - oni zawsze wysyłają taką energię, którą można pomnożyć i odesłać ze zdwojoną siłą.
Planujecie w związku z tym jakieś zaskoczenia, może odświeżenie aranżacji?
- Nie będziemy za dużo kombinować akurat w tym utworze. Na koncertach rzeczywiście gram też wersję "Nie mówię tak, nie mówię nie" w trochę zmienionej aranżacji - rockowej. Bardzo ją lubię, ale myślę, że publiczność festiwalowa oczekuje tego, co słyszała przez ostatni sezon - tego, co zapadło im w pamięć. To nie jest czas na takie eksperymenty (śmiech).
À propos Kasi Sienkiewicz, która wchodzi na zupełnie nową ścieżkę - kariery solowej. Jaką miałbyś dla niej radę jako doświadczony artysta solowy?
- Ojej! Ja myślę, że akurat Kasia ma dużo większe doświadczenie ode mnie, jeśli chodzi o scenę muzyczną - jest na niej o wiele dłużej. Lepiej, żeby moich rad nie słuchała (śmiech). Taką radą dla wszystkich byłoby: "słuchaj swojego wewnętrznego głosu i przeczucia". Kasia to akurat doskonale wie, więc jedynie można jej przypomnieć, żeby zawsze się tego trzymała. I nie słuchała opinii, które mają inni - oczywiście, trzeba je brać pod uwagę, ale ostatecznie samemu podejmować decyzje.
Zobacz również:
Podczas Polsat Hit Festiwalu wiele gwiazd świętuje swoje jubileusze. W 2028 r. minie pięć lat od twojego debiutu z "Pal licho!". Chciałbyś również w jakiś wyjątkowy sposób świętować tę rocznicę?
- Ale mnie zaskoczyłaś, że to już będzie pięć lat! Ten czas tak szybko leci... Nie myślałem o tym, ale takie jubileusze zawsze są bardzo romantyczne i wzruszające. Więc czemu nie? Ja lubię, jak ludzie podsumowują ważne okresy swojego życia, także może i u nas znajdzie się przestrzeń na takie podsumowanie.
Jakie jest - na ten moment - twoje największe marzenie w karierze?
- Ostatnio zauważyłem, że chciałbym stworzyć jeszcze więcej utworów, które ludzie by łatwo podłapywali na koncertach i śpiewali razem z nami. Oczywiście już tłumnie śpiewają! Ale żeby było jeszcze kilka takich numerów, które są ponadczasowe - to by było najlepsze na świecie.









