Reklama

"Urodzony do prezesowania"

Powiedziałeś kiedyś, że normą polskiego rapu, którą trzeba spełniać, jest autentyczność. Czy dalej ta zasada panuje w środowisku?

Reklama

Ja nie odpowiadam za środowisko. Jak pewnie wiesz, na płycie "S.P.O.R.T" w 2001 roku nagrałem kawałek "Odcinam się od was ziomale". Od tego czasu nic się nie zmieniło. Ja generalnie patrzę na to wszystko. Niektórych szanuję, niektórych lubię, ale nie identyfikuję się z większością. Tak naprawdę, gdybym ci powiedział, że bardziej identyfikuję się z nurtem prezentowanym przez Hemp Gru, który jest autentyczny, a nie z jakimiś udawaczami , to byłoby szokujące wyznanie.

W odbiorze przeciętnego fana muzyki nie kojarzę się z takim nurtem, a jednak naprawdę szanuję to, co robią chłopaki z Hemp Gru i Prosto. A nie ci, co na początku chcieli być komercyjni, później zrobili się prawilni, a tak naprawdę Bóg jeden wie, o co im chodzi. Wiadomo, o kim tu mówię (tutaj Tede zaczyna rapować bardzo zachrypniętym głosem).

(śmiech) Zauważyłem, że w wywiadach nie chcesz wymieniać nikogo z ksywki albo nazwiska...

W tym wypadku mówię o Onarze, który nagrywał kawałki w stylu "Weź to poczuj", a teraz jest "G-Unit". To jest dla mnie trochę śmieszne.

Znowu cię będę cytował, znowu ostatnia płyta... "Wróćmy do czasów, kiedy był melanż". Czyżbyś po 30. mniej imprezował?

Generalnie chyba nie, chociaż mam więcej zajęć pozalekcyjnych. Natomiast był taki czas, powiedzmy dwa-trzy lata temu, kiedy byłem posiadaczem połowy udziałów w firmie Wielkie Joł, ale podchodziłem do życia bardziej artystycznie... Czyli wstawałem o 14. i imprezka trwała non stop.

W pewnym momencie trzeba się zająć konkretnymi działaniami. Taka jest prawda.

Powiedziałeś, że życie po trzydziestce wygląda inaczej i świat się zmienia. W jaki sposób?

Ja ci powiem tak. Jak byłem przed trzydziestką, to czułem się jak 20-latek. Kiedy skończyłem 30 lat, to czuję się jak 19-latek (śmiech).

Ekstra. To ja w takim razie nie mogę się doczekać.

Ty chłopie jeszcze nie skończyłeś? Bracie, wszystko jeszcze przed tobą (śmiech)! Nie, jest naprawdę spoko. Człowiek już inaczej patrzy na życie, ma inne wartości i aspiracje. Zaczyna myśleć bardziej przyszłościowo.

Chociaż w moim przypadku nie można tu mówić o jakimś specjalnie przyszłościowym myśleniu. Natomiast czasami rozważam, co będzie za ileś tam lat.

Pogadajmy o "Jakby jutra miało nie być"... Nagrałeś go na serio?

Jak najbardziej tak. Absolutnie na serio. Wydało ci się, że to taka podpierdółka w stylu Verby?

Dokładnie tak. Albo "Ważne" Meza...

Są tam pozdrowienia dla chłopaków z Verby, ale numer jest jak najbardziej na serio. Numer jest jak najbardziej na poważnie i dotyczy każdego. A co do Meza, to nie wiem, jaki jest jego numer, bo nie znam twórczości Meza.

Ten kawałek jest jak najbardziej autentyczny i wynika z przemyśleń. Myślę, że każdy może się z nim identyfikować.

Dowiedz się więcej na temat: radio | problem | jurek | rzeczy | Dariusz Dudka | Kraków | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje