Reklama

"To co nagie, jest ewidentne"

- Nawet nagranie płyty solo na bongosach albo bałałajce może być ciekawe - uważają muzycy Letters From Silence. Duet tworzący ascetyczne kompozycje kilka tygodni temu zadebiutował albumem "No Plain Shortcuts" i właśnie wyruszył w swoją pierwszą, dużą trasę promocyjną.

O łączenie skrajnych muzycznych stylistyk, brak sekcji rytmicznej, skandynawskie inspiracje oraz wrażenia z koncertów Wawrzyńca (Wawę) Dąbrowskiego i Macieja Bąka wypytał Olek Mika.

Reklama

Opowiedzcie proszę, co czuje młody artysta mogąc wziąć w ręce swoje pierwsze oficjalne wydawnictwo?

Wawa: - Radość, satysfakcję i spełnienie! (śmiech)

Maciek: - Gigantyczną satysfakcję z przełamania bariery, która przez lata wydawała się niemożliwa do zdobycia i o której zdobyciu śni się nocami: wydanie płyty nagranej "po naszemu", bez kompromisów, w studiu z górnej półki, z realizatorem-mistrzem, wydanie jej w dużej wytwórni i wejście w rynkowy obieg. Oraz satysfakcję z "produktu" - namacalnego i profesjonalnego wypieku z naszej muzyki, porządnej wizytówki Letters przez duże "W"!

No właśnie, wasz debiut sygnowany jest logiem Polskiego Radia. Jak udało wam się trafić do katalogu tego wydawcy?

Maciek: - To w sumie dość prosta historia: w zeszłym roku zdobyliśmy specjalne wyróżnienie na festiwalu "GRAMY" w Szczecinie. Tam poznaliśmy Piotra Stelmacha z radiowej Trójki. Piotr zainteresował się naszą muzyką i polecił nas Agacie Kabat, która jest redaktorem w Agencji Fonograficznej Polskiego Radia. I tak od słowa do słowa - aż w końcu okazało się, że Agencja chce wydać naszą płytę. Nasza wizja muzyczna została "kupiona" w całości, bez jakichkolwiek uwag czy sugestii co do zawartości płyty.

Z jednej strony muzyka na "No Plain Shortcuts" to popowo-folkowe, łagodne klimaty, z drugiej - nie tylko za sprawą brudnej barw głosu Wawrzyńca, ale - i tematyki tekstów, i brzmienia gitar - rockowa niepokorność. Mam wrażenie, że parę utworów mogłoby spokojnie znaleźć się na płycie "Unplugged" jakiejś kapeli z nurtu "Seattle Sound". Pomijając warunki wokalne, z czego wynika ta rozpiętość gatunkowa? Tak naturalnie wyszło czy jest ona świadomym odzwierciadleniem waszych muzycznych inspiracji?

Maciek: - To ciekawe pytanie, ale mogę odpowiedzieć tylko: w dużej mierze tak po prostu wyszło! Klimat emocjonalny utworów nakreślił Wawrzyniec, poza tym obaj czuliśmy, że to musi być mieszanka właśnie owej folkowej łagodności i rockowego zadzioru. Delikatnie, ale nie słodko. Lirycznie, ale "ze zdartym gardłem" i rozmachem.

- Inspiracje każdy z nas ma bardzo różne i na pewno wpłynęły one na nasze granie - ale bardziej podświadomie niż w przemyślany sposób. To jest tak jak z pogodą - niby czujesz, że wpływa ona na twoje samopoczucie, ale dzieje się to jakby z tyłu głowy, bez czynnika racjonalnego, samo z siebie. Albo z nawykami - każdy je ma, ale skąd się biorą na przestrzeni życia - tego nie potrafimy wytłumaczyć.

- Same aranżacje utworów wychodziły zupełnie naturalnie, bez zimnego wyrachowania czy planowania. Stosowaliśmy metodę "obtaczania" szkiców kompozycji podczas prób, po prostu płynęliśmy. I dopłynęliśmy do tego, co słychać na płycie. Każdy zagrany dźwięk, przypadkowy akord czy brzmienie inspirowały do poszukiwania czegoś dalej, ale wszystko było... mocno przypadkowe (śmiech). Może poza jednym - kiedy już coś wyszło samo spod palców, ocenialiśmy to pod kątem różnorodności brzmień. Nie chcieliśmy, żeby na płycie powielały się te same patenty - piosenki miały być autonomicznymi całościami! (śmiech)

- A że słychać u nas i folk, i grunge, i Skandynawię, i zimę, i ciepłe lato i przedwiośnie, i nostalgiczną jesień - cóż, tak się po prostu stało. I ta wielość stylistyczna - ale wciąż pod pewnym wspólnym emocjonalnym mianownikiem - jest dla nas bardzo pozytywna. Coś naturalnego, coś, co podczas grania na próbę z nas wypłynęło, okazało się dobrze ze sobą zgrane. Cóż, czasami po prostu rzeczy same z siebie fajnie się sklejają w jedną całość.

Na ascetyzm i subtelność kompozycji wpływa w dużej mierze brak sekcji rytmicznej. To świadomy zabieg? Dlaczego się na niego zdecydowaliście?

Maciek: - Tak, świadomy. Ja jestem zdania, że nawet nagranie płyty solo na bongosach albo bałałajce może być ciekawe - to wszystko kwestia dobrych kompozycji i dużej świadomości jeśli chodzi o brzmienie i realizację dźwięku. Brak sekcji był pomysłem od samego początku - to, co jest nagie, jest bardziej, hmm... ewidentne. Nasze nagie brzmienie pozwala skupić się na detalach. Każdy nowy element, brzmienie, zagrywka od razu staje się zauważalna, co jest fajne, chociaż jednocześnie bardzo wymagające.

Na "No Plain Shortcuts" dużo jest takiej specyficznej, charakterystycznej dla grup ze Skandynawii melancholii. W wywiadach przyznajecie się do fascynacji tamtejszymi zespołami. Co takiego urzeka Was w muzyce z tego rejonu świata?

Wawa: - To trudne pytanie, bowiem trudno jest ustalić jaki element muzyki skandynawskiej sprawia, że jest ona jedyną w swoim rodzaju i urzeka w tak dużym stopniu. Ta magiczna nostalgia oraz swoistego rodzaju odrealnienie wydaje się być czymś z czym Skandynawowie muszą się chyba rodzić (śmiech).

Zdecydowaliście, że umieścicie na płycie materiał, który ukazał się już na EP-ce. Dlaczego? Pasował do całości, czuliście, że jego potencjał nie został w pełni wykorzystany czy może brakowało czasu na przygotowanie nowych kompozycji?

Wawa: - Bardzo zależało nam na tym, aby płyta "No Plain Shortcuts" stanowiła całość pod względem stylistycznym oraz kolorytu emocjonalnego. Trudno jest mi sobie wyobrazić, aby na naszym debiutanckim longplayu zabrakło np. "Longest Journey Back Home", który zabarwia pozostałe utwory, modyfikując tym samym w określony sposób ich przekaz. Na te dwanaście kompozycji trzeba patrzeć jak na całość.

Maciek: Dodam tylko, że piosenki na EP-kę nagrywaliśmy sami, ucząc się technik nagrywania. Robiliśmy to w partyzanckich, rzeźnicko-drwalskich warunkach, niczym składanie komputera w szopie obok domu. A kompozycje zasługiwały na to, żeby je nasycić brzmieniem z wyższej półki, stąd również ich obecność na płycie. Poza tym płyta ukazała się w oficjalnej dystrybucji - dla osób, które nie znają EP-ki to jest dopiero pierwsze zetknięcie z Letters From Silence. Jakże moglibyśmy odmówić im zapoznania się z tymi pierwszymi sześcioma utworami? (śmiech)

Posłuchaj utworów i sprawdź daty koncertów Letters Form Silence w serwisie Muzzo.pl!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: naga | Letters From Silence | wywiady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje