Reklama

"Ta dziewczyna taka jest"

Opowiedz o twoich najbliższych planach koncertowych.

Reklama

Mój menedżer mocno pracuje nad trasą koncertową i kiedy wszystko będzie już dopięte, to na pewno będziemy o tym głośno mówić. Z tego, co wiem, będziemy mieli sporo pracy.

Uwielbiam grać koncerty. Czuję się podczas występów na żywo jak ryba w wodzie. Jak pewnie wiesz, od tego właśnie zaczęłam.

Właśnie. Czy zobaczymy cię w tym roku na Przystanku Woodstock?

Nie wiem tego. Bardzo chciałabym tam zagrać. To jest tak wyjątkowa impreza, że każdy koncert na niej powoduje, że rosną skrzydła. Życzę każdemu artyście występu w takim miejscu.

A jak odnosisz się do głosów krytykujących ten festiwal i oskarżających o demoralizację młodzieży?

To jest jedna wielka bzdura. Pochodzę z miasteczka, które leży niedaleko Żar, gdzie odbywał się Przystanek Woodstock. Graliśmy tam z moim zespołem Surprise. Wyobraź sobie, że przyszli mnie zobaczyć moja babcia i dziadek, a mieli wtedy jakieś 75 i 82 lata. Byli w tym tłumie ludzi, oczywiście nie pod samą sceną. Początkowo nie za bardzo chciałam, żeby moi rodzice zabierali ich na koncert. Bałam się, że zobaczą punka z irokezem i wystraszą się. Pomyślą, że to jest coś złego i strasznego.

A oni przyjechali, zobaczyli kilka koncertów i o dziwo powiedzieli, że dzieci pięknie się bawią. Naprawdę byłam zaskoczona. A proszę uwierzyć, że moi dziadkowie choć leciwi, to ludzie bardzo trzeźwo myślący. Poza tym są zagorzałymi katolikami. I to jest najlepszy dowód na to, że diabła tam nie ma (śmiech).

Na koniec opowiedz co robisz, kiedy nie zajmujesz się muzyką?

W tej chwili głównie odpoczywam (śmiech). Niewątpliwie muzyka jest moją największą miłością i pasją. Dlatego zajmuje mi najwięcej czasu. Poza tym jakiś czas studiowałam. Jak się później okazało, moja ukochana muzyka nie pozwoliła mi studiować. Zajmowała mi za dużo czasu.

A zazwyczaj zajmują mnie spotkania ze przyjaciółmi, książka, kino, rower. Tak to wygląda. Bardzo normalne życie.

A jaka płyta ostatnio cię zachwyciła?

Właściwie nie spodziewałam się, że to może mi się spodobać. Dostałam od pewnej pani z mojej firmy fonograficznej płytę Roberta Downey'a jr. Byłam naprawdę zaskoczona, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pięknie zagrana, wspaniałe kompozycje, piękne brzmienie. Poza tym głos Roberta zrobił na mnie ogromne wrażenie, a słyszałam go po raz pierwszy. Momentami przypomina Briana Adamsa, momentami Dave'a Mathewsa. Polecam, bo to wspaniały album. Najlepiej działa późno wieczorem albo wcześnie rano (śmiech).

A co ciekawe, jest tam jeszcze duet Roberta z Jonem Andersonem, wokalistą Yes. Mam nadzieję, że płyta stanie się popularna u nas.

Dziękuję za rozmowę.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: drobne | problemy | debiut | piosenki | koncert | dziewczyna | woodstock | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje