Senny: "Artystycznie daję sobie chwilę oddechu" [WYWIAD]
Po EP-kach "pustostany" i "jeszcze 5 minut" nadeszła pora na debiutancki longplay od Sennego. "prawie dobrze" to album pełen szczerych historii, w których nie brakuje ciężkich tematów. Z okazji premiery debiutanckiego krążka spotkaliśmy się z artystą i porozmawialiśmy o emocjach towarzyszących premierze, współpracy z Kubą Dąbrowskim i Wiktorią Zwolińską oraz planach na nadchodzącą trasę koncertową.

Wiktor Fejkiel: W połowie wakacji wydałeś EP-kę "jeszcze 5 minut" - od początku wiedziałeś, że będzie preludium do długogrającego "prawie dobrze"?
Senny: - Tak, od początku taki był plan. Wiedziałem, że to będzie zapowiedź albumu. Szczerze mówiąc, pierwotnie miałem wydać w tym roku tylko płytę, ale stwierdziłem, że chciałbym dać coś fanom i słuchaczom w trakcie oczekiwania na cały album. Na "jeszcze 5 minut" zebrałem kilka piosenek, które wydawały mi się w jakiś sposób spójne i zamknięte w mniejszą całość, która dobrze ze sobą współgra - więc spakowałem je w EP-kę, która i tak później stała się częścią całej płyty.
Nie kusiło cię mimo wszystko, by oprzeć krążek w pełni na nowych numerach?
- To byłoby na pewno ciekawe, natomiast musiałbym dopisać sporo nowych piosenek, więc stworzenie ich w takim tempie - od wakacji do listopada - było dla mnie nierealne.
Na swoich social mediach wspomniałeś niedawno, że "prawie dobrze" jest twoim debiutanckim krążkiem - "pustostany" z 2023 roku traktujesz więc bardziej jako EP-kę?
- Tak, traktuję "pustostany" jako EP-kę. Mam problem z tym, że platformy streamingowe czasem mylnie określają tamto wydawnictwo jako album - z niewiadomych dla mnie przyczyn. Ono trwa ledwo ponad 20 minut... Dopiero teraz jestem w stanie to tak uczciwie powiedzieć, że to już jest prawdziwy album, prawdziwy debiut.
Jakie uczucia ci towarzyszą dookoła tej premiery? Ekscytacja czy bardziej ulga?
- Po części obie z tych rzeczy. Czuję na pewno zaskakująco dużo ulgi. Ta płyta jest zapisem wielu trudnych emocji. Z "pustostanami" miałem podobnie - wydając je miałem poczucie, że już jestem na innym etapie w swoim życiu. "prawie dobrze" zamknęło jakiś etap i pora rozpocząć kolejny, nowy - stąd to uczucie ulgi. Czuję, że zostawiłem na nim sporo trudnych tematów i mogę iść dalej w stronę bardziej "chabra bławatka" niż pierwszej części płyty. Na razie płyta spotyka się z bardzo dobrym odbiorem moich słuchaczy. Poza tym cieszę się, że udało nam się dopiąć tak skomplikowany logistycznie projekt, który pochłonął mnie w ostatnich dwóch latach.
Nie miałeś wątpliwości co do chęci poruszania cięższych tematów?
- Kiedy mam pomysł na tekst, to nigdy nie kalkuluję, po prostu piszę to, co przychodzi mi do głowy. No i często to były tematy obecne w moim życiu. Mam też taką zasadę, że jeśli czuję się trochę niezręcznie z opublikowaniem czegoś, to znaczy, że chyba dotykam jakiegoś istotnego problemu. Natomiast zawsze wychodzę z założenia, że warto to powiedzieć, jeśli ktoś poczuje się zrozumiany lub znajdzie w tym siebie.
Czujesz, że na przestrzeni tych pięciu lat wydawania muzyki udało ci się wykształcić swój charakterystyczny styl muzyczny, że już znalazłeś swoje brzmienia?
- Czuję, że znalazłem, ale nie tak dawno temu. Wydaje mi się, że ta płyta już jest w jakiś sposób spójna, choć nadal nie jest pozbawiona eksperymentów i szukania. Natomiast każda z piosenek z tego albumu brzmi tak, że dałoby się zidentyfikować ją jako moją po paru pierwszych dźwiękach. Wcześniej, jeszcze przed "pustostanami", szukałem swojego brzmienia po różnych stylistykach i dość długo zajęło mi określenie się muzycznie, bo chyba chciałem spróbować wszystkiego.
Czyli "prawie dobrze" to jest już to…
- Wydaje mi się, że tak. Na pewno ten styl będzie ewoluował i zawsze widzę, w jaką stronę mogę poprowadzić kolejne piosenki. Ale wydaje mi się, że będzie to ewolucja i stopniowe eksplorowanie dodatków do tego fundamentu, który już mam - a nie totalne wywrócenie stolika.
Na swój krążek zaprosiłeś dwóch gości. Zacznijmy od Kuby Dąbrowskiego i "sobie najtrudniej". Nie miałeś wątpliwości co do złapania wspólnego vibe'u?
- Raczej nie miałem, choć było to o tyle niepewne, że wcześniej zupełnie się nie znaliśmy. Po prostu bardzo lubiłem muzykę Kuby i przez to czułem, że mamy podobną wrażliwość. Uznałem, że musimy lubić podobną muzykę, bo to słychać w tym, co robi. Napisałem do niego i choć na początku nie byłem pewien, czy pomysł mu się spodoba, to szybko odpisał podekscytowany. Wtedy byłem pewny, że zrobi to dobrze i że uda nam się zgrać.
Jak przebiegała sama współpraca? Mieliście możliwość wspólnego tworzenia w studio?
- To o tyle ciekawe, że ta współpraca wyglądała zupełnie inaczej niż z Wiktorią Zwolińską. Z Kubą pracowaliśmy w pełni zdalnie - trafiłem akurat na okres, kiedy on wyjeżdżał w wielką podróż po różnych częściach świata. Poinformował mnie na początku, że może być to jakimś utrudnieniem, ale żebyśmy spróbowali, bo bierze ze sobą cały sprzęt, żeby móc nagrywać z różnych miejsc. Nie wiem dokładnie skąd - muszę go o to zapytać -, ale ostatecznie wysłał mi swoje wokale i tak powstał numer "sobie najtrudniej".
Czyli z Wiktorią udało się spotkać na żywo i wspólnie podziałać.
- Tak, tak. Z Wiktorią spotkaliśmy się w studiu, które tak naprawdę jest moim mieszkaniem. Razem napisaliśmy tekst - postanowiła skierować ten numer w nieco inną stronę, która od razu mi się spodobała. Jeszcze tego samego wieczoru nagraliśmy finalne wokale, więc dosyć szybko poszło. Później było jeszcze spotkanie na sesję zdjęciową, więc finalnie myślę, że udało nam się lepiej poznać i bardzo polubić w trakcie pracy nad tą piosenką.
Czułeś w demówce "wygaszacza ekranu", że potrzebujesz tam damskiego wokalu czy były jakieś inne motywacje, by Wiktorię do siebie zaprosić?
- Bardzo długo miałem takie poczucie, że fajnie byłoby dodać tam zwrotkę z perspektywy kobiety, bo ja tak naprawdę śpiewam w trzeciej osobie do samego siebie: "rano miałeś cały świat, nie wiesz, jak ci wypadł z rąk". Nie chciałem śpiewać na podobnej zasadzie do kobiety, bo uważałem, że to będzie wprowadzało jakiś kontekst romantyczny albo będzie brzmieć jakbym kogoś pouczał. Wolałem więc, żeby kobieta zaśpiewała sama do siebie. Dlatego postanowiłem zaprosić Wiktorię - bardzo lubię jej twórczość i głos. Pomyślałem, że może bardzo ciekawie zabrzmieć w takim repertuarze.
Miałeś okazję zagrać nowy materiał na tegorocznym Great September, czy wolałeś postawić na starsze numery, nie zdradzając przedpremierowo nowych kawałków?
- Wybrałem wtedy kilka numerów z EP-ki "jeszcze 5 minut", natomiast nic przedpremierowo się nie pojawiło. Zagraliśmy też kilka piosenek z "pustostanów" i parę jeszcze wcześniejszych. Wiesz, ten występ miał stricte charakter showcase'owy, który ma być skondensowaną 30-minutową formą. Występuję wtedy trochę ze swoim "the best of", więc chciałem przedstawić też te starsze, dobrze znane kawałki.
A jak wspominasz sam występ przed łódzką publicznością?
- Bardzo dobrze, chociaż u mnie zawsze znajdzie się jakieś "ale". Miałem do siebie kilka zastrzeżeń po tym koncercie, natomiast jak później rozmawiałem z publicznością i kolegami z zespołu, to uznałem, że wszyscy są zadowoleni i było dobrze, tylko pewnie mam zakrzywiony obraz.
Planujesz w takim razie na wiosnę jakąś trasę po Polsce?
- Zdecydowanie, chciałbym pojechać w trasę z tą płytą, usłyszeć piosenki w koncertowych aranżacjach z całym zespołem. Showcase'y i supporty są super, ale nic nie zastąpi koncertu dla własnej publiczności. To jest najfajniejsza rzecz, żeby spotkać się z ludźmi w różnych miastach Polski i poprzeżywać wspólnie te utwory.
Dajesz sobie teraz na odpoczynek czy wracasz od razu do studia?
- Artystycznie daję sobie chwilę oddechu, żeby pozbierać trochę nowych doświadczeń i móc "pożyć życiem". Myślę, że to niezbędne, żeby mieć później o czym pisać. Nie będzie to długa przerwa, bo jednak wymagania rynku muzycznego zachęcają do regularnego wypuszczania nowości, ale chciałbym to wypośrodkować, żeby też nie wyciskać z siebie na siłę piosenek. Natomiast nie będzie to zupełna przerwa w działaniu, bo moim ogromnym zadaniem w kolejnych miesiącach jest promocja tego albumu i pojawianie się z nim w możliwie wielu miejscach.



![Ho99o9 i N8NOFACE w Warszawie: "Jestem 50-letnią porażką" [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MD65VTRGYGDHD-C401.webp)





