Reklama

"Portret drapieżcy"

Jeszcze zanim trafiliście do Listenable, przez krótki czas współpracowaliście z szwedzką firmą Wrong Again. Czy nagraliście coś dla nich?

Reklama

Nie, tak naprawdę nie doszło do współpracy z Wrong Again, chociaż przez kilka miesięcy pertraktowaliśmy z nimi w sprawie wydania “Steelbath Suicide”, naszego debiutanckiego albumu. Nagraliśmy nawet dla nich kasetę demo, ale Listenable przebili ich ofertę i chyba dobrze się stało. W końcu jednak musieliśmy się z nim rozstać, bo zależy nam na tym, by nasza muzyka była szeroko dostępna. A najlepszą dystrybucję gwarantuje Nuclear Blast.

Przejdźmy do waszej nowej płyty. Zarówno tytuł (“Portret drapieżcy”), jak i jego okładka świadczy o tym, że lubicie takie filmy jak “Milczenie owiec” czy “Siedem”, mam rację?

Jesteśmy wielkimi fanami tych filmów! W ogóle uwielbiamy kino... Zaś autorem tej okładki jest Carlos, nasz klawiszowiec. Musisz przyznać, że odwalił kawał dobrej roboty! Od niedawna robi grafikę również dla innych zespołów, więc jeśli ktoś byłby zainteresowany, to prosimy o kontakt.

Na okładce “Predator’s Portrait” znalazły się trzy różne portrety, natomiast teksty z tej płyty to dziesięć portretów różnych ludzi. Każdy z nas rodzi się niewinny, jest niczym czysta kartka, która przez kolejne lata życia zapisuje się różnymi doświadczeniami. W naszych tekstach opisujemy ludzi, którzy poszli w złym kierunku. Na przykład pierwszy utwór “Bastard Chain” to opis chorego umysłu nazisty. Z kolei “The Analyst” jest studium człowieka, który uważa się za lepszego od innych, choć tak naprawdę nie potrafi samodzielnie podjąć jakiejkolwiek decyzji. Nie znajdziesz w naszych tekstach jakiegokolwiek przesłania, tym bardziej negatywnego, raczej przemyślenia Bjorna na temat spraw, które składają się na nasze codzienne życie.

Czy taka a nie inna problematyka “Bastard Chain” oznacza, że neonazizm staje się w Szwecji poważnym zagrożeniem?

Niestety, coraz poważniejszym. Ostatnio coraz częściej słyszymy o tym, że szwedzcy neonaziści zatłukli kogoś kijami baseballowymi, że wywołali jakieś zamieszki. Jesteśmy temu zdecydowanie przeciwni! Zresztą wydaje mi się niemożliwe, by zespół o skrajnie nacjonalistycznych poglądach mógł w ogóle zaistnieć na scenie międzynarodowej. Przecież przyjeżdżając na koncerty do Hiszpanii czy Włoch musiałby być wrogo nastawiony do wszystkich ludzi, który przyszli na koncert. Bo czyż nazizm nie oznacza akceptacji tylko przedstawicieli własnego narodu? To bardzo głupie...

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wokalista | Rob Halford | muzyka | koncerty | portret | śmiech | portrety

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje