Reklama

"Portret drapieżcy"

Może nieustające porównania do In Flames biorą się również stąd, że nagrywacie w tym samym studiu i z tym samym producentem?

Reklama

To prawda. Z drugiej strony nie znam żadnego szwedzkiego studia poza Fredman w którym chcielibyśmy nagrywać płytę. Jeżeli już zdecydowalibyśmy się na jakiegoś innego producenta, musiałby to być Andy Sneap, ten sam, który nagrywał ostatnio Testament, Nevermore, Stuck Mojo i kilka innych zespołów. Brzmienie, które potrafi osiągnąć ten człowiek najbardziej mi odpowiada.

A co sądzisz o pracy Petera Tagtgrena w jego studiu Abyss?

Myślę, że jest niezły, ale brzmienie, które można uzyskać w Abyss nie jest w ogóle w naszym stylu. Chcemy mieć bardzo ciepłe brzmienie gitar, chcemy brzmieć jak najbardziej naturalnie, a tego raczej nie osiągnęlibyśmy w Abyss.

Czy znalezienie doskonałej równowagi pomiędzy ładunkiem agresji i melodii przychodzi wam w sposób naturalny, czy jest wynikiem ciężkiej pracy?

Nie zawsze jest łatwo, chociaż wypracowaliśmy sobie już pewien wzorzec postępowania, który jak dotąd nieźle się sprawdza. Otóż warstwa instrumentalna jest niemal przez cały czas bardzo agresywna i dynamiczna, a raz na jakiś czas rozjaśniają je melodyjne partie wokalne. Tym różnimy się od pozostałych szwedzkich zespołów, że nie gramy łagodnej muzyczki, nie tracimy tempa, nie robimy słodkich podkładów do czystego śpiewu. Muzyka Soilwork pozostaje przez cały czas w stu procentach metalowa, a śpiew Bjorna czasem nadaj jej innego wymiaru.

To prawda. Muszę wam pogratulować świetnie uchwyconej proporcji pomiędzy czystym śpiewem i typowym dla tego gatunku metalu krzykiem. Mam przy tym nadzieję, że Bjornowi nie przyjdzie do głowy na następnej płycie śpiewać przez cały czas?

Nie, nie bój się! (śmiech) My również uważamy, że nasza muzyka nie może się obejść bez ostrych wokali i nie zamierzamy z nich rezygnować.

Byliście do tej pory największą chlubą francuskiej firmy Listenable. Dlaczego zrezygnowaliście ze współpracy z nimi i podpisaliście kontrakt z Nuclear Blast, gdzie raczej nie będziecie mogli liczyć na priorytetowe traktowanie?

Po wydaniu płyty “The Chainheart Machine” skończył nam się kontrakt z Listenable. Francuzi od razu zaproponowali nam jego przedłużenie, ale pojawiły się również propozycje z takich wytwórni jak Century Media czy Nuclear Blast. Doszliśmy do wniosku, że czas zrobić kolejny krok do przodu. Postanowiliśmy podpisać kontrakt z duża wytwórnią i zobaczyć co z tego wyniknie. Jak dotąd jesteśmy zachwyceni pracą Nuclear Blast. Promocja “Predator’s Portrait” jest wręcz niesamowita – pisze o nas dosłownie każdy magazyn zajmujący się metalem.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wokalista | Rob Halford | muzyka | koncerty | portret | śmiech | portrety

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje