Reklama

"Portret drapieżcy"

Szwedzka formacja Soilwork zadebiutowała w barwach Nuclear Blast albumem “Predator’s Portrait”. Zapamiętajcie ten fakt, bo prawdopodobnie jesteśmy świadkami narodzin nowej metalowej gwiazdy, która wkrótce zagrozi takim tuzom melodyjnego death metalu jak In Flames czy Children Of Bodom. Doskonałe kompozycje, porywające melodie, świetny wokalista – to najważniejsze atuty Soilwork, zespołu o którym Rob Halford mówi jako o “największej metalowej nadziei w nowym tysiącleciu”. Potrzebujecie innej rekomendacji? Gitarzysta Peter Wichers odpowiada na pytania Jarosława Szubrychta.

Myślałem, że na początek pogratuluję ci świetnego albumu, ale co tam ja malutki znaczę, skoro waszym zdeklarowanym fanem jest Rob Halford. To chyba miłe uczucie?

Reklama

(śmiech) Stary, to jak sen! Nie możemy uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Po raz pierwszy usłyszeliśmy, że Rob Halford lubi naszą muzykę od dziennikarzy holenderskiego magazynu “Mindview”. Powiedział im w wywiadzie, że jego ulubione zespoły to Slipknot, Korn i Soilwork. Myśleliśmy, że to jakaś pomyłka! (śmiech) Okazało się jednak, że dobrze zna naszą muzykę. Kiedy Halford grał w Szwecji, nasz wokalista Bjorn poszedł na jego koncert. Zaprzyjaźnili się i od tego czasu są w stałym kontakcie, a Rob na każdym kroku opowiada o naszym zespole. To marzenie, które się spełniło!

Może zaprosi was na trasę?

To dopiero byłoby coś! Zagrać na jednej scenie z Robem Halfordem to dla nas niesamowita sprawa, bo wszyscy jesteśmy fanami Judas Priest. A że Bjorn jest największym, to prawie się rozpłakał, gdy usłyszał po raz pierwszy, że Rob słucha Soilwork. (śmiech)

Zanim porozmawiamy o waszej nowej płycie, muszę ci się poskarżyć, że wkurzają mnie ludzie, którzy twierdzą, że Soilwork to doskonała kopia In Flames. To nie może być prawda, bo ja nie znoszę In Flames, a Soilwork słucham z rozkoszą!

(śmiech) To miłe! Wydaje mi się, że porównania naszej muzyki do tego co robią In Flames biorą się stąd, że Jesper [Stormblad, gitarzysta i autor muzyki In Flames – red.] słucha tej samej muzyki co ja, czyli starego hard rocka i heavy metalu. Wspólne źródło inspiracji w pewnym stopniu zbliża naszą muzykę, głównie jeśli chodzi o styl grania na gitarze. Nie można mi jednak zarzucić, że próbuję kopiować In Flames, bo tak naprawdę mam tylko ich dwie ostatnie płyty, obie ukazały się w czasie, kiedy styl Soilwork dawno się wyklarował. Zawsze staraliśmy się mieć własne, rozpoznawalne brzmienie, a już nasz nowy album na pewno różni się od wszystkich innych płyt nagranych kiedykolwiek w Szwecji.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wokalista | Rob Halford | muzyka | koncerty | portret | śmiech | portrety

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje