Piotr Kupicha podjął ważną decyzję po śmierci ojca. "Nie chciałem, żeby mama została sama" [WIDEO]
Dla wielu artystów koncert "Nie ma jak u mamy", był okazją do wspomnień i rodzinnych historii. Lider Feel opowiedział o bardzo konkretnej decyzji, którą podjął po śmierci ojca, a później wrócił wspomnieniami do domu, w którym obowiązywały jasne zasady.

Rozmowa z Piotrem Kupichą szybko zeszła na temat rodzinnego domu i relacji z mamą. Muzyk przyznał, że po odejściu ojca nie wyobrażał sobie, by zostawić mamę samą w dużym domu. Jak opowiedział, postanowił całkowicie zmienić jej codzienność.
"Ja tę chałupę [...] wyremontowałem, a mamę przeprowadziłem w zupełnie inne miejsce" - powiedział.
Kupicha wyjaśnił, że nie chodziło wyłącznie o zmianę adresu.
"Po śmierci taty nie chciałem, żeby mama była sama w tym wielkim domu".
Artysta zdradził, że zależało mu przede wszystkim na tym, by miała wokół siebie ludzi i zwyczajną codzienność.
"Kupiłem mamie mieszkanie, żeby mogła w dobrych warunkach po prostu być, blisko koleżanek".
"Jak ojciec warknął, to był koniec". Tak wyglądały zasady w domu Kupichy
Później pojawił się temat dzieciństwa i pytanie, czy był synem, który testował cierpliwość rodziców. Kupicha od razu odrzucił ten scenariusz.
"Nie, nie, bo u mnie była taka klasyczna sytuacja, że jak ojciec już warknął, to już wszyscy chodzili po prostu na baczność" - wspominał.
Choć dziś podobny model wychowania często wywołuje dyskusje, muzyk nie ukrywa, że widzi w nim sporo sensu.
"To nie jest głupie, kiedy jest taki model, że dzieci mają respekt do rodziców, a nie kłócą się, podważają słowa rodziców".
Jak tłumaczył, równie ważne było to, że rodzice grali do jednej bramki.
"Jeszcze nie daj Boże rodzice się kłócą, jak wychowywać dziecko. Tutaj był taki wspólny kierunek".
Muzyk przywołał też historię z czasów młodości.
"Nawet kiedyś chodziłem na imprezy, no jak ojciec warknął, to już przestałem, bo już wiedziałem, że już wystarczy tego wracania o czwartej rano".
Na pytanie, czy słowo ojca rzeczywiście kończyło dyskusję, odpowiedział bez zastanowienia:
"Tak. Jak ojciec powiedział, to już była granica".
Tego nauczył się od mamy. "Bez rozpamiętywania i bez zawziętości"
Choć w opowieściach o dzieciństwie dominowała postać ojca, na końcu rozmowy Kupicha wrócił do mamy i tego, co dziś najbardziej w niej podziwia. Nie wskazał jednej życiowej rady ani konkretnej lekcji.
"Bardziej dostrzegam w mamie to pozytywne patrzenie na świat" - przyznał.
Jak wyjaśnił, chodzi o sposób reagowania na codzienność.
"Bardzo pozytywne, bez negowania różnych sytuacji, bez rozpamiętywania, bez zawziętości".










