Pezet: Zawsze w zgodzie z samym sobą

Jego ostatni album ukazał się blisko siedem lat temu, mimo to Pezet wciąż pozostaje jednym z najpopularniejszych i najbardziej cenionych raperów w polskim środowisku, a jego nowe utwory rozpalają media i fanów. Czyżby ci mieli szansę poznać fragmenty jego niepublikowanego jeszcze utworu w ramach projektu True Music?

Projekt True Music to odzwierciedlenie idei, wedle której najlepsza muzyka tworzona jest przez ludzi, dla których najważniejsza jest pasja i odwaga przekraczania artystycznych barier i którzy potrafią radzić sobie z krytyką, przekuwając ją w konstruktywne wskazówki dla swojej pracy. Takim artystą bez wątpienia jest Pezet, który przy okazji wspomnianej akcji mógł poznać swoich fanów. Nagranie ze spotkania można obejrzeć na Youtube.

Pezet, a właściwie Jan Paweł Kapliński to polski raper, który na polskiej scenie hiphopowej działa od końca lat 90. Na koncie ma pięć solowych albumów, w tym takie nieśmiertelne klasyki jak "Muzyka Klasyczna" i "Muzyka Poważna", które stworzył we współpracy z Noonem.  Jego dyskografię uzupełniają album z bratem Małolatem oraz trzy krążki nagrane wraz z Onarem pod nazwą Płomień 81. Dwukrotnie nominowano go do Fryderyka, a na polskiej scenie miał okazję współpracować z niemal wszystkimi najważniejszymi przedstawicielami gatunku.

Co obecnie planuje Pezet? Od dawna wiadomo, że raper przymierza się do wydania ostatniego materiału (przy okazji publikując pojedyncze utwory takie jak chociażby "Droga" promujący serial Kropla Prawdy), wieńczącego jego bogatą karierę. A ta obfitowała w naprawdę w wiele wartych przypomnienia momentów.

Początki na Ursynowie

"To, co podoba mi się w muzyce Pezeta to, że jest ona bardzo wiarygodna. Po prostu życie chłopaka, który wyrasta z bloków i konfrontuje się z rzeczywistością i ze światem. Wydaje mi się, że jego teksty mogą rodzić się w samochodzie, albo gdzieś w nocy" - mówi jedna z fanek, która otrzymała okazję spotkać się z raperem w ramach akcji True Music.

Gdy mówisz Pezet - myślisz Ursynów. To właśnie rodzima dzielnica, nazwana m.in. przez Kaplińskiego lokalnym Brooklynem, jako pierwsza dowiedziała się o talencie rapera. To tutaj właśnie drogi Pezeta skrzyżowały się z jego przyszłym kompanem z Płomienia 81 Onarem. Jednak zanim duet zaczął nagrywać i zadebiutował w 1999 roku, musiała pojawić się zajawka hip hopem. Ta nastąpiła dzięki telewizji, w szczególności programowi "Yo! MTV Raps" oraz wzajemnej pasji jego i jego znajomych. To właśnie w tym czasie podwaliny polskiego rapu tworzyli Molesta, Hemp Gru i Mor W.A.

"To było bardzo dawno temu. Wyszła wtedy płyta Liroya i bardzo zajaraliśmy się tą muzyką, bo była to pierwsza oficjalna, polska płyta rapowa. Zainspirowało nas to do pisania tekstów. Paweł naskrobał jakieś zwrotki, a ja podłapałem temat i również zacząłem pisać" - wspominał w rozmowie z Interią Małolat. W 1999 roku ukazuje się debiut Płomienia 81 "Na zawsze będzie płonął", wcześniej duet przedstawia się numerem "Ursynów". Jako pierwszy szansę dwóch licealistom postanowił dać Tytus z Asfalt Records. Rok później, już pod skrzydłami R.R.X. ukazuje się płyta "Nasze dni".

Mimo pierwszych pochwał i przyciągnięcia uwagi, Pezet działalność w Płomieniu 81 traktował bardziej jako zabawę. "Nie powiedziałbym, że to wszystko poszło od razu za ciosem. Mówimy cały czas o latach dziewięćdziesiątych, a ja swoją pierwszą płytę nagrałem w roku 2002" - mówił Interii, sugerując, że jego prawdziwa kariera zaczęła się od debiutu nagranego z Noonem.

Sukces, który mógł zawrócić w głowie

"Pezet wpłynął na mnie ze względu na to, że ma szczere teksty"  - mówi Przemek, tancerz i fan rapera.

Wydana 5 kwietnia 2002 roku "Muzyka klasyczna" niemal z miejsca stała się absolutnym klasykiem. Pezet wraz z Noonem otarli się na swoim wspólnym krążku o perfekcję. Fani i dziennikarze byli zarówno pod wrażeniem spójnej warstwy muzycznej autorstwa Mikołaja Bugajaka, jak i szczerych, niezwykle przenikliwych linijek, jakie w swoich numerach prezentował Kapliński. "Ukryty w mieście krzyk" do dziś uważany jest za hymn pokoleń, a Jakub Żulczyk stwierdził, że ten utwór będzie aktualny "póki będą istnieć młodzi, wkurzeni, mieszkający w dużych miastach wrażliwi ludzie, którzy mają poczucie pewnego zagubienia, poruszania się po omacku".

Duet poszedł za ciosem i dwa lata później wydał równie świetnie przyjęty album "Muzyka poważna", czego efektem była jeszcze większa popularność Pezeta w tym okresie. Ta miała jednak swoje blask i cienie. "Przy pierwszej płycie z Noonem wydawało mi się, że złapałem Pana Boga za nogi. Nagle wszyscy zaczęli mnie rozpoznawać. Cały czas ktoś podchodził, zagadywał. Co godzinę można było zobaczyć mój teledysk na Vivie" - mówił w rozmowie z Bartkiem Strowskim w książce "To nie jest hip-hop. Rozmowy".

Spora jak na tamte czasy sława nie przełożyła się jednak na zaplecze finansowe, o czym raper kilkakrotnie wspominał. W wywiadach Pezet przyznał, że zarobione pieniądze za "Muzykę klasyczną" wydał w sklepie na ciuchy i buty. Mimo mnóstwa wątpliwości - niepewnej sytuacji finansowej z powodu braku zwykłej pracy, życiu w ciągłym pędzie i braku stabilizacji - raper nigdy nie zdecydował się rzucić muzyki. "Muzyka jest dla mnie ucieczką, pomocą, miłością. Wszystkim" - podsumowuje.

W kolejnych latach wydał Pezet wydał imprezową "Muzykę rozrywkową", pełną bólu i żalu "Muzykę emocjonalną" oraz wrócił do nagrywania z Onarem, czego efektem była płyta "Historie z sąsiedztwa". To właśnie w tym czasie raper zaczął nieco inaczej patrzeć na życie.

Pora refleksji

"W muzyce najważniejsze jest bycie prawdziwym" - twierdzi Pezet i trudno zaprzeczyć, aby pochodzący z Ursynowa MC był nieszczery ze swoimi fanami.

Raper, który moment swojej największej popularności określał jako życie rock’n’rollowca, w pewnym momencie zwolnił i zorientował się, że jego obecny tryb życia może być zabójczy dla niego samego. W 2010 roku światło dzienne ujrzał wspólny krążek nagrany z bratem "Dziś w moim mieście", gdzie pojawiły się tak mocne numery jak "Nagapiłem się" i "Dopamina".

"Moją ambicją nie jest pokazywanie mordy w ‘Bitwie na głosy’, ale zrobienie płyty, która się obroni, i której nakład się sprzeda. Ambicją jest to, by na koncercie było mnóstwo ludzi, którzy będą się dobrze bawić, co zresztą się udaje, bo wszystkie nasze ostatnie koncerty są biletowane i frekwencja jest 100-procentowa" - mówił w tamtym czasie Interii Kapliński.

Wspomniana ambicja i ciągłe poszukiwanie nowości doprowadziły Pezeta do nowoczesnych brzmień rodem z Wielkiej Brytanii. Grime, ku zaskoczeniu wielu fanów, rozgościł się na albumie "Radio Pezet". Nie wszyscy z entuzjazmem przyjęli odważną woltę rapera, jednak sam zainteresowany raczej nie przejmował się krytyką, twierdząc, że to właśnie na swoim ostatnim albumie położył najlepsze zwrotki w karierze.

Wyczekiwany powrót

 "Dawno nie zrobiłem albumu, ale to fajnie, że moje kawałki łączą ludzi. Naprawdę nie sądziłem, że akurat moja  muzyka wpływa na kogokolwiek aż tak i pewnie nigdy tego nie zrozumiem" - mówi Pezet przy okazji akcji True Music.

We wrześniu tego roku minie siedem lat od pojawienia się ostatniej pozycji w dyskografii Pezeta. Wielu słuchaczy zdążyło spisać rapera na straty, jednak ten nie porzucił planu spięcia swojej kariery jeszcze jedną płytą. Kiedy możemy się jej spodziewać? To pytanie, na które odpowiedź chciałaby poznać pokaźna grupa fanów twórcy z Ursynowa. Już teraz możemy jednak przewidywać, że każda, nawet zdawkowa, informacja na temat płyty rozpali polską scenę rapową do czerwoności. Można być też pewnym, że czegokolwiek Pezet nie wypuści w eter, nie będzie w tym żadnego pójścia na kompromisy.

 

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje