Reklama

Paweł Małaszyński: Rock and roll zszedł do podziemia

- Promując zespół Pawłem Małaszyńskim, odstrasza się prawdziwych fanów rocka - mówi naszemu serwisowi... Paweł Małaszyński, frontman grupy Cochise, a przy okazji jeden z najbardziej znanych aktorów w Polsce. - Wciąż mnie to wkurza, bo jest to nie fair, przede wszystkim w stosunku do moich kolegów z zespołu.

Magdalena Tyrała. INTERIA.PL: Rozpoczęliście z zespołem Cochise nagrania do nowej płyty - jaki kierunek na niej obierzecie?

Reklama

Paweł Małaszyński: - Kiedy rozpoczynamy prace nad nowym albumem, nie pojawiają się rozmowy o obieranym kierunku. Nigdy nie wiemy, dokąd tym razem zaprowadzi nas nasza droga muzyczna i wrażliwość. Przez cały czas jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia. W czerwcu zarejestrowaliśmy całe demo i kiedy wymienialiśmy nasze spostrzeżenia na temat efektu - razem sprawdzaliśmy, czy wszystko jest w porządku, zastanawialiśmy się, co należy jeszcze poprawić, nad czym popracować - to wspólnie orzekliśmy, że przymiotnik najlepiej określający naszą nową płytę "118" to: trudna.

Ciężka w brzmieniu?

- Nawet nie. Płyta jest na pewno bardzo różnorodna i jest to krok naprzód. Porównując "Still Alive", "Back To Beginning" i "118", zauważamy, że pewien stopień naszego zaangażowania i pomysłów się rozwija. Że coraz wyżej wspinamy się na tę naszą muzyczną górę.

Posłuchaj płyty "Back To Beginning" (2012)!

Czy nie jest tak, że staliście się zakładnikami ciężkich gitar? Że innych obszarów po prostu nie wypada wam zgłębiać, bo narazilibyście się fanom?

- Nie wiem, o jakich obszarach mówisz. Nie że mamy coś przeciwko, ale po prostu nie czujemy na przykład elektroniki. Z kolei bardzo bliski jest nam blues. Myślę, że na "118"-tce będzie można to wyczuć w niektórych momentach.

- Oczywiście nie uciekamy i nigdy nie uciekniemy od typowego rocka, bo gramy muzykę rockową i przy niej zostaniemy. Dlatego nie zabraknie ciężkich gitar na nowym albumie, ale też typowych dla Cochise ballad. Płyta powinna spodobać się naszym fanom, którzy już nas poznali i mają nasze poprzednie płyty. Zresztą myślę, że ci prawdziwi, którzy jeżdżą za nami po Polsce, połowę materiału już znają z koncertów, więc nowa płyta nie będzie dla nich dużą niespodzianką. Chociaż kawałki, których nie gramy jeszcze na koncertach, a które rejestrujemy w studiu, mogą i ich zaskoczyć. Miejmy nadzieję, że pozytywnie.

Zobacz Cochise w teledysku "MLB":

Z jednej strony przedstawianie Cochise jako "zespół Pawła Małaszyńskiego" pomaga w promocji, a z drugiej strony wiem, że chcecie tego unikać. Czy złościsz się, gdy pisze się tylko o tobie w kontekście zespołu?

- Pomaga na pewno organizatorom w promocji koncertów, bo wiadomo, jeśli jest znana osoba w zespole, to warto wypromować na niej koncert. Na pewno to nie pomaga zespołowi, a nawet utrudnia nam, bo promując zespół Pawłem Małaszyńskim, odstrasza się prawdziwych fanów rocka czy cięższej muzyki, którą prezentujemy. Jest to dla nich mało wiarygodne i może być odbierane jak jakiś wygłup i wcale im się nie dziwię. "Małaszyński jest przecież aktorem, nie umie śpiewać, nie pójdę na jego koncert" - takie myślenie jest w jakimś sensie naturalne. Pewnie i ja bym tak zareagował. Dlatego Cochise cały czas musi się przebijać przez ten mur obojętności, niedowierzania względem niektórych promotorów i organizatorów koncertów, tłumacząc im ciągle pewne rzeczy.

- Wiemy też, że jest to szczebel bardzo trudny do przeskoczenia. Zaprzestaliśmy już tej walki z wiatrakami. Ale wciąż mnie to wkurza, bo jest to nie fair, przede wszystkim w stosunku do moich kolegów z zespołu, a z drugiej do fanów muzyki rockowej. A jeszcze z trzeciej strony jest to nie fair wobec zespołów, z którymi gramy, że nas się wysuwa na piedestał, tylko z tego powodu, że ja tam śpiewam. Zdarza się też tak, że organizatorzy nie mają pojęcia, co gramy i doznają szoku. Dlatego zawsze prosimy, by posłuchali nas chociażby w internecie, by nie było totalnego zaskoczenia. Nie gramy przecież lekko, łatwo i przyjemnie. Gwarantujemy za to sto procent energii rockowej.

Posłuchaj piosenki "Surrender" Cochise:

Co jakiś czas obwieszczany jest definitywny koniec rocka. Czy muzyka gitarowa rzeczywiście znajduje się w dołku?

- Coś w tym jest: u nas w kraju, w pewien nieokreślony sposób, na pewno. Wystarczy włączyć którąś z popularnych stacji radiowych i zobaczyć, co tak naprawdę gra. Muzyka zrobiła się teraz bardzo popowa i zespołów rockowych, z prawdziwego zdarzenia, jest w Polsce bardzo mało. Jednak w podziemiu jest polska scena rockowa. Spotykamy kapele, ludzi, z którymi koncertujemy - poznajemy nowe brzmienia i nowe zespoły. Stąd wiem, że to podziemie jest bardzo silne.

Muzyka rockowa zeszła do podziemia, bo się nie sprzedaje.

- To też. Może jest też słaby nacisk na promocję tych zespołów.

Gusta muzyczne też ulegają zmianie, jest potrzeba czegoś innego.

- Gusta na pewno się zmieniły, bo zmieniły się czasy. Myślę jednak, że rock'n'roll nigdy nie umarł, tylko zszedł właśnie do podziemia. Ale trzyma się tam naprawdę bardzo dobrze i jest w świetnej kondycji.

- Mam nadzieję, że muzyka rockowa odrodzi się jak feniks z popiołów i wystrzeli. Nastąpi totalna reaktywacja, przeniesienie ciężaru muzycznego na drugą stronę, bardziej rockową. Zresztą z tego co wiem i słyszę, większość zespołów rockowych grających w podziemiu śpiewa w języku angielskim. Być może też tak, jak skład Cochise, zostali wychowani na muzyce anglosaskiej i bardziej ją czują. A polskie rozgłośnie trochę się przed tym bronią: przed polskimi zespołami śpiewającymi po angielsku. Sami tego doświadczamy.

- Z drugiej strony, wszyscy, którzy słyszeli nasze materiały ze "118", mówią: "Wy nie brzmicie jak polski zespół". Naprawdę dużo osób ważnych w polskim środowisku muzycznym mówi nam, że powinniśmy uderzać bardziej na Zachód niż starać się coś zrobić w tym kraju. Ale póki co i to wcale nie jest tak proste, więc nie podejmujemy drastycznych decyzji i robimy swoje. Dla nas najważniejsze jest teraz to, że wciąż jesteśmy, istniejemy, nagrywamy i koncertujemy. Ważnym sukcesem zespołu jest fakt, że istniejemy - w przyszłym roku minie już 10 lat - i nagraliśmy trzy płyty.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: podziemie | and | Paweł | Cochise | Paweł Małaszyński | wywiady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje