Reklama

"Olśniło mnie"

Czy śmierć Ciechowskiego nie podłamała cię?

Reklama

Po jego śmierci przerwałem nagrania na jakieś pół roku. Wróciłem do studia dopiero w lecie 2002 roku. Ale nie chcę o tym rozmawiać, bo to zbyt trudny temat.

Powiedziałeś, że inaczej pracowałeś nad nowym albumem "Następny będziesz ty". Na czym polegała różnica?

W pewnym sensie to jednak jest kontynuacja "Księgi urodzaju". Całkowicie inny był dobór materiału, gdyż na "Następny będziesz ty" znajdują się przede wszystkim moje nowe kompozycje. Inaczej też wyglądała sprawa tekstów, które tym razem zostały napisane nie do konkretnej piosenki, ale były później dopasowywane. 12 kompozycji zostało dopasowanych do 12 wierszy.

Na "Następny będziesz ty" odszedłeś od stricte rockowych brzmień. Nie korciło cię, żeby nagrać płytę całkowicie elektroniczną?

Ja w tej muzyce słyszę przede wszystkim surowo i rockowo nagrane po okiem Leszka Kamińskiego gitary, bębny i bas, a to jest bardzo rockowy fundament. Nasza koncepcja płyty była taka, że rockowe, gitarowe brzmienie, chcieliśmy połączyć z lawiną elektronicznych plam, generowanych przez rozmaite elektroniczne i analogowe instrumenty. Nawet momentami kosztem gitar.

Nie chciałbym tego ubierać w jakieś ramy i konwencje stylistyczne. Na początku nagrywania płyty, podczas pierwszych prób, pomysł na brzmienie powstał naturalnie. Wszyscy w zespole stwierdzili, że taka stylistyka nam bardzo pasuje i polecieliśmy tym torem

Współpracujesz teraz z Leszkiem Kamińskim, który miksował twoją poprzednią płyt. Dlaczego zdecydowałeś się na współpracę właśnie z nim?

Zdecydowałem się na współpracę z Leszkiem Kamińskim, gdyż jest to najlepszy realizator dźwięku w Polsce i jeden z najlepszych producentów w naszym kraju. Poza tym to bardzo sympatyczny człowiek, z którym miło się pracuje i w jego towarzystwie bardzo przyjemnie płynie czas.

A jak określiłbyś jego wpływ na kształt nowej płyty?

Wszystkie teksty i piosenki są mojego autorstwa. Aranżacja jest w większości dziełem zespołu i moimi. Natomiast Leszek odpowiedzialny był wraz ze mną za całość produkcji płyty. Myślę, że ludzie śledzący jego kroki, od razu odczują, co wyszło spod jego ręki i za co jest odpowiedzialny. To jest ogromna praca producencka. Efekt jest świetny.

Dlaczego eurowizyjnyprzebój "Nick Of Time" jest na albumie "tylko" utworem bonusowym?

Dlatego, że jest to piosenka, którą nagrałem w innym składzie. Powstała w październiku 2003 roku, na potrzeby polskich eliminacji do konkursu Eurowizji. Nagrywałem ją między innymi z Michałem Grymuzą, Wojtkiem Olszakiem. Powstała w innym czasie, w innym studiu i w ogóle to jest inna opowieść. Nie pasuje koncepcyjnie do całości płyty, dlatego jest utworem bonusowym.

Dowiedz się więcej na temat: księga | pomysł | instrument | piosenka | przebój | popularność | akordeon | utwór | U2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje