Bartłomiej Warowny, Interia Muzyka: W momencie naszego wywiadu nadal nie wiemy, jaką nazwę nosi wasz wspólny singiel. Długo trzymaliście to w tajemnicy!
Nita: - Dzisiaj podjęliśmy decyzję z Wiktorem, spoglądając na trzy najlepsze propozycje od naszych słuchaczy, że stawiamy na "Daj mi znać".
Pszona: - Ten fragment najbardziej zapada w pamięć - nie dość, że się powtarza, to łatwo wchodzi do głowy.
Wróćmy pamięcią do samego początku - skąd pomysł na współpracę, jak to się stało i jak do tego wszystkiego doszło?
Pszona: - To pierwsza piosenka, jaką zrobiliśmy wspólnie, i od razu, w moim odczuciu, wyszło nam super!
Nita: - Dokładnie! Tak naprawdę na sesji spędziliśmy w sumie jeden dzień, więc numer poszedł nam bardzo sprawnie.
Pszona: - Pamiętam moment, gdy ktoś mi pokazał Nitę. Wtedy dowiedziałem się, że ma zajawę na lata 2000. i brzmienie właśnie z tamtego okresu, co dla nas wszystkich jest już przecież oldschoolowe. Pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić coś w takim stylu, nawet od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, żeby taki timbalandowy kawałek z kimś nagrać. Przyjechałem do Marek, do studia, i stało się.
Nita: - Co ciekawe, gdy ja pracowałam nad moim albumem, a jestem już teraz w momencie jego finalizacji, miałam w głowie pomysł na numer, który od razu był zaplanowany na duet. Bardzo często przewijała się propozycja dotycząca Wiktora. Pamiętam, że byłam akurat na planie teledysku do jednego z moich singli, kiedy przyszła propozycja wspólnego numeru od Wiktora. To było o tyle zabawne, że już wiedziałam, że kolejnym numerem będzie duet i od początku miałam w głowie, że chciałabym nagrać go właśnie z pszoną. No i dosłownie tego samego dnia dostałam od niego telefon. Pomyślałam wtedy: "Okej, to chyba nie jest przypadek". Wszystko idealnie się zgrało, to widocznie było przeznaczenie.
Do kogo kierujecie ten utwór? O czym opowiada?
Pszona: - Jest to piosenka o specyficznej miłości, trochę może złej, takiej, w której dwie osoby wiedzą, że do siebie nie pasują, nic im nie wychodzi, a mimo to trwają w tej relacji, bo nie mogą się oprzeć temu uczuciu. Jest to utwór dla wszystkich tych, którzy są w stanie się utożsamić z taką sytuacją. Chodziło nam o przedstawienie miłości, która nie do końca nam służy, ale którą bardzo chce się utrzymać.
Nita, jak ci się współpracowało z pszoną? Czym cię zaskoczył?
Nita: - Ja zawsze dużo overthinkinguje, chwilami za dużo myślę, więc chciałam się dobrze przygotować przed naszą sesją. Nagrywałam topline'y na dyktafonie żeby zawczasu poczuć kierunek, w którym chciałam, aby poszedł nasz numer. Super, że Wiktor przyszedł do studia totalnie wyluzowany - to świetnie na mnie zadziałało w procesie pracy. To był mój pierwszy duet, w którym pracowałam z kimś faktycznie w studio, na żywo. Razem kminiliśmy koncept na piosenkę, więc myślę, że to właśnie dlatego wszystko poszło płynnie. Czasem zapętlam się w swoim perfekcjonizmie, a nasza energia pięknie się wyrównała. Wiktor jest świetny tekstowo, ma cudowny flow, zajebistą energię. Mieliśmy super fun. Bardzo nam się podobały w studiu wszystkie rzeczy, które na bieżąco wymyślał, co sprawiło, że ta przygoda na pewno zapisze się w mojej świadomości jako piękne doświadczenie.
Pszona: Mi w pracy z Nitą podobało się dosłownie wszystko. Faktycznie przyjechałem do studia wyluzowany. Wiedziałem, w którą stronę możemy pójść, gdy sprawdziłem sobie, co Nita robi i na jakie dźwięki ma zajawę. Nie znałem jej producentów, więc byłem ciekawy, jak nam pójdzie i czy złapiemy wspólne flow. Gdy przeszliśmy do kombinowania i wymiany pomysłów, gdy Nita nakreśliła, jak to widzi, dwie sekundy zajęło mi stwierdzenie, że ten kawałek będzie naprawdę bardzo dobry. Od tego momentu praca szła sprawnie i szybko. Nita zaimponowała mi swoim śpiewaniem, pięknym głosem, tym, jak naturalnie budowała harmonie. Nad tekstem też nam się świetnie pracowało. W większości pracy wszystko szło zgodnie, choć czasem zdarzało się, że byłem bardzo stanowczy, ale Nita mi zaufała. Mamy też nagrany ten utwór w wersji live session, więc cieszymy się, że ten obrazek zostanie z naszymi słuchaczami na dłużej.
Jakie macie plany wakacje? Praca i planowanie koncertowej jesieni czy letni chill?
Nita: - Będzie się działo! Już 7 sierpnia widzimy się na Letnich Brzmieniach, gdzie z pszoną pierwszy raz zaśpiewamy razem naszą piosenkę. Bardzo się z tego cieszę! Poza tym zagram też na Fajer Festiwal i Podlaskie Dla Ciebie Festiwal, więc lato będzie naprawdę intensywne. A jesienią wychodzi mój drugi album i ruszam w trasę NITA2000 TOUR. Zagramy w pięciu miastach - we Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Katowicach i Warszawie - więc już teraz serdecznie was zapraszam. I pamiętajcie, obowiązują stylówki z lat 2000.! A pomiędzy tym wszystkim finalizuję cały album, więc jest intensywnie, ale fajnie, bo lubię, gdy się dzieje!
Zobacz również:
Zdradź nam coś o swojej nowej płycie! Jaka będzie? Jaki nosi tytuł?
Nita: - Cały album jest osadzony w klimacie lat 2000. Wczoraj nawet wymyśliliśmy jego tytuł i dopięliśmy cały koncept, ale na razie nic więcej nie mogę zdradzić. Kiedy zaczęłam pracować nad tą płytą, bardzo zależało mi na tym, żeby dotrzeć do czegoś, co jest we mnie najbardziej autentyczne. Zastanawiałam się, jakie dźwięki mnie ukształtowały, skąd bierze się mój styl, moje melodie i to, co naturalnie mnie dziś inspiruje. Po kilku sesjach nagraniowych dotarło do mnie, że punktem odniesienia dla większości rzeczy, które tworzę, jest... mój rok urodzenia. Ta magiczna liczba "2000" kompletnie nieświadomie przewijała się przez wszystko, nad czym pracowałam. I wtedy wszystko zaczęło się układać w jedną całość. Na płycie znajdzie się 12 utworów, szykuję też kilka naprawdę świetnych featów, z których bardzo się cieszę. Jesienią ruszam w klubową trasę, a wcześniej, podczas Letnich Brzmień i pozostałych festiwali, będę grała głównie nowy materiał.
A co u ciebie pszona?
Pszona: - To lato na pewno będzie muzycznie pracowite. Wakacje zdecydowanie po lecie, bo teraz łapię inspiracje. Mam nadzieję, że uda mi się doprowadzić do powstania albumu w miarę szybko. Na ten moment u mnie singlowo, skupiam się na tworzeniu pojedynczych historii, które z czasem nabiorą kształtów i złożą się na pełne wydawnictwo.
A podzielicie się waszym wspólnym singlem? Czy trafi tylko na krążek jednego z was?
Nita: - Będzie tu i tu. Ten numer jest tak super, że wszyscy chcieliśmy go mieć u siebie.
Pszona: - Efekt finalny jest bardzo synergiczny, wspólny - pasuje do projektu Nity, jak i mojego. Żaden świat nie wychodzi na prowadzenie, tak to połączyliśmy, że trudno byłoby zdecydować, do kogo bardziej należy "Daj mi znać".











