Reklama

Reklama

"Nieciekawa perspektywa"

Alkopoligamia, muzyka, inspiracje - to sprawy, z którymi można się spotkać na solowej płycie Tego Typa Mesa. Dłuższa prezentacja jest zbędna. Przeczytajcie po prostu, co do powiedzenia miał autor "Alkopoligamii", jednej z najlepszych polskich hiphopowych płyt 2005 roku. Z Mesem, członkiem składów Flexxip i 2cztery7, o komforcie pracy, używaniu cudzych bitów, Charlesie Bukowskim, "beefach", alkoholach i zagraniu w filmie pornograficznym, rozmawiał Kamelito.

"Ostatni raper, któremu jeszcze zależy" - mógłbyś rozwinąć ową wypowiedź?

Ostatnio jest taka tendencja, że raperzy strasznie olewają przykładanie się do nagrywania. Eis na przykład nie rapuje już w ogóle, a jak już zdarza mu się rapować, to mówi, że już mu nie zależy. Widać, że zaczynają się problemy, raperzy chwytają się różnych innych zawodów z prostej przyczyny - brak profitów z muzyki.

Teraz sprzedanie trzech tysięcy egzemplarzy uważa się za niezły wynik. Ja na początku wiedziałem, w co się pakuję, nie spodziewałem się Platynowych płyt. Zamierzałem robić coraz lepszą muzykę i tak też się dzieje.

Reklama

Na Flexxipie oraz 2cztery7 byłeś dominującą stroną producencką. Powiedz mi, jak było z tematami? Jak dzieliliście się pracą?

Dzieliliśmy się tematami tak, by w miarę wychodziło po równo. Zapewne gdyby ktoś z zespołu zauważył moje dyktatorskie zapędy, to by je ostudził.

Czy wobec tego bardziej komfortowo pracowało ci się w grupie czy przy solówce?

Komfort pracy jest porównywalny z paru powodów. Przy pracy nad materiałem solowym fajne jest to, że jest się samemu sterem i okrętem. Z drugiej strony, to ty musisz zagospodarować trzy zwrotki - zazwyczaj. Bo jeśli szanujesz słuchacza, to nie zrobisz całej płyty dwuzwrotkowej lub też w połowie kawałków będziesz miał gości.

Natomiast podczas pracy zespołowej każdy sieka "szesnastkę" i powstaje utwór. Wtedy musisz wybrać esencję, skondensować myśli i streścić to wszystko tylko w jednej zwrotce.

Na płycie pojawiają się nowe twarze producenckie - Dżonson oraz Stereotyp. Mógłbyś przybliżyć je czytelnikom?

Dżonson jest gościem z Gocławia, razem ze swoim ziomem Głośnym, z którym współtworzy team producencki - mieszkają w jednym bloku. Dżonson słynie z niesamowitego brzmienia bębnów i doskonale tnie sample. Natomiast Głośny często korzysta z takiego fajnego keyboardu Korg Triton, które daje świetne efekty. Stereotyp to grupa jazzmanów.

Nawiązałem z nimi współpracę i chcieliśmy połączyć jak gdyby dwa spojrzenia na muzykę. Oni są po szkołach muzycznych, mają mega jazzowe podejście do tworzenia. Ja natomiast wiem, ile dźwięków potrzeba użyć, żeby było słychać wszystko, żeby dalej była w tym surowość hip hopu. Nasza kooperacja dała naprawdę dobry efekt.

Jechałeś swego czasu Gorzkiemu o bit "w 3/4 zrobiony przez Chrisa Martina". Tymczasem włączam kawałek "Widzę szaleństwo" i co słyszę? Bit niemal identyczny jak w kawałku Brand Nubian "Maybe One Day".

Zawsze staram się sprawdzać takie rzeczy. Oczywiście wiedziałem o tym kawałku. Jednak powiem ci szczerze, że nie przepadam za twórczością Brand Nubian. Nigdy na przykład nie zarapowałbym do bitu, w którym są sample na których rymował Jay-Z. Jest tego prosta przyczyna - dublowanie kawałka na którym zarapował on, Nas czy mój mistrz O.C., jest bezsensowne, gdyż zrobili to tak, że osiągniecie lepszej, nowszej jakości nie jest raczej możliwe.

Natomiast wykorzystanie sampla, które miało Brand Nubian, których nie uważam za jakiś wybitnie utalentowanych raperów - może poza Sadatem X, ale z kolei nie trawię jego flow - choć mojego flow ktoś może też nie trawić, ale ja ten flow staram się często zmieniać. Chodzi o wykorzystanie sampla gdzieś już użytego - to dzieje się w hip hopie bardzo często, nawet tutaj. Mam jednak jak widzisz pewne zasady.

O Gorzkim rapowałem, może to za duże słowo - rzuciłem aluzję, bo on na więcej raczej nie zasługuje, że nie zmienił absolutnie nic. Wykorzystał bit, który był już podkładem hiphopowym, w dodatku klasycznym, a to jednak duża różnica.

Na płycie dominują kawałki konceptualne, czy miałeś też pomysł odnośnie całości "Alkopoligamii"?

Z początku obrałem sobie koncept brzmieniowy, który jednak bardzo szybko mi się rozpie***lił. Wynikło to z tego, że mam masę pomysłów na robienie muzyki, na wprowadzanie nowych rzeczy. Z pierwotnych założeń udało mi się to, że płyta jest spójna, że nie ma na niej jakichś nowoczesnych, plastikowych brzmień - poza remiksem, ale DJ M-easy to osobna zajawka.

Jest dużo zagranych na żywo rzeczy, kiedy półtora roku temu chciałem zabierać się za solo i jazzu nie było w planach.

"Żeby mówić o życiu trzeba coś przeżyć". Czy według ciebie mało jest tekstów o życiu, w których brak życia?

U nas na początku polskiego hip hopu była moda na uliczny rap, taki jak robiła Molesta czy Zip Skład. Na fali tego zaczęły powstawać różne zespoły śmiesznie naśladujące ten styl. Potrzeba kserowania doprowadziła do zalewu demówek nagranych przez dzieciaki, które miały łatwy start i bogatych rodziców, a przed mikrofonem udawały hardkorowców.

Bycie sobą jest najlepszym rozwiązaniem, jeśli miałeś łatwe, nudne życie - rób taki hip hop i nikogo nie oszukuj.

Teraz z kolei panuje moda na zwielokrotnianie rymów, na technikę. Czy myślisz, że wynika to z tego, że młodzi MC zwyczajnie nie mają o czym mówić?

Źle jest, jeśli ktoś się za bardzo inspiruje mną, Eldo, czy kimkolwiek innym. Tak nie powinno być. Inspirowanie się polskimi raperami to podstawowy błąd, co najwyżej poparłbym myślenie, że nie chcę być kimś innym, na przykład "Nie chcę brzmieć jak pierwszy K44".

Flexxip był w brzmieniu klasyczno-nowojorskim, 2cztery7 to odwrót w stronę Zachodniego Wybrzeża. Twoja solówka to jakby połączenie tych dwóch światów. Co dalej? Wnioskując po ostatniej płycie może materiał unplugged?

Na "Alkopoligamii" jest jeden kawałek na żywo zagrany. On absolutnie jest w wersji plugged (śmiech), niemniej wszystko zostało zagrane na raz. Nie było tak, że najpierw perkusja, potem dograna została gitara, a na końcu ja wszedłem i do tego zarapowałem. Nie. Wszystko zostało zrobione tak jak na koncercie.

Nie ukrywam, że był to dla mnie duży sprawdzian, bo w kawałku "Sam siedzę tu" jest parę eksperymentów z tempem flow i byłem ciekaw jak sobie z tym poradzę. Cieszę się, że dałem radę. Na przykład Jay-Z, który jest raperem prawie idealnym na płycie "Unplugged" w kawałku "Big Pimpin'", mega ciężkim do zarapowania na żywo, parę razy się wyłożył. Ale to świetna płyta głównie dzięki Rootsom.

Czy jest taki producent u nas w kraju, z którym bez wahania podjąłbyś się kooperacji w ramach duetu MC/producent?

Nie, raczej nie. Po pierwsze, to duże ograniczenie, a jak już wspomniałem mam dużo pomysłów i koncepcji muzycznych. Po drugie, zyski dzieli się na dwa, a skoro wydawca bierze jeszcze swoje dolary, to...

No, ale gdyby na stole pojawił się milion złotych, to zrobiłbym płytę z L.A. albo z Kociołkiem.

Odwrócę nieco pytanie. Czy podjąłbyś się płyty producenckiej?

Nie, absolutnie. Przede wszystkim nie jestem na tyle biegły w kwestiach technicznych, a płyta producencka to coś, gdzie pokazujesz w pełni gamę swoich umiejętności - od robienia bitów, poprzez miks nagrania, a skończywszy na masteringu całości. Gdybym to zrobił, na froncie okładki musiałoby też być napisane np. brzmienie szlifowali Glub i Noon.

Kluczem do "Alkopoligamii" wydaje się być Charles Bukowski. Zarówno tytuł nawiązujący do jednej z książek, zdjęcie we wkładce na torze wyścigów konnych czy choćby określenie "Witaj śmierci". Mogę się domyślać, co was łączy. Czym jednak Mes różni się od Henry'ego Chinaskiego?

Różni mnie przede wszystkim to, że ja mam wielki szacunek do swojej matki. Do ojca... pewnie też. No powiedzmy, że do rodziny mam wielki szacunek. A Charles miał to w dupie, więc to pierwsza, duża różnica. Kolejna rzecz jest taka, że Charles musiał być non stop z kobietą. To, że cały czas je zmieniał, to już inna sprawa, ale zawsze dążył do tego, by mieszkać z kobietą.

Wiadomo, kobieta w domu pomaga w wielu kwestiach, ale również k**ewsko utrudnia w innych. Dziwię się, jak on przy ciągłym mieszkaniu z kobietami napisał te wszystkie książki. Jestem pewny, że tak żyjąc nie napisałbym ani jednego kawałka. Mam wrażenie, że Charles pod koniec życia potrzebował pielęgniarki, dorabiał filozofię do prostych kobiet, które tylko sprzątały i gotowały.

Dziś myślę, że mieszkanie z kobietą na dłuższą metę, podobnie jak małżeństwo, to nieciekawa perspektywa. Na szczęście moja obecna kobieta ma podobne zdanie na temat mieszkania z facetami (śmiech).

Jesteś jednym z częściej udzielających się na "featach". Czy podchodzisz do nich rutynowo, czy może myślisz: "Zjem ich na ich własnym albumie"?

Nie, nie podchodzę do tego w sposób: "Zjem cię na twojej płycie", choć jak najbardziej, jest coś takiego jak zdrowa rywalizacja. Pisanie zwrotek gościnnych przychodzi mi z ogromną łatwością, kończę je dużo szybciej, niż własne kawałki. Czekanie na moje "szesnastki" nie trwa zwykle dłużej niż kilka dni. Może stąd bierze się tych "featuringów" tak dużo.

A gdybyś miał wybrać swój najlepszy gościnny występ, byłby to...?

Hmmm... Oj, nie mam pojęcia.

Seria pytań ściśle związanych z tytułem płyty. Najlepszy alkohol?

W lecie piwo, w zimie wódka. Piwko z prostej przyczyny - pomijając już jego zawartość alkoholową, daje w lato, w upał, niesamowite orzeźwienie. Co do wódek... W zimę wiadomo, trzeba się rozgrzewać, a do tego wódka nadaje się najlepiej. Preferuję "żołądkową gorzką", bo, oprócz słodkiego smaku, jest to chyba jedyna wódka, którą można pić bez schładzania. Wiadomo, że jeśli pijesz czystą, która nie jest zimna, zbiera ci się na wymioty. Z "Żołądkiem" jest inaczej.

Fizyczny ideał kobiety?

Na pewno bliska ideału jest Halle Barry... Charlize Theron, choć jest może ciut za wysoka. Ale z tych, które obaj kojarzymy, to z pewnością one. Mam też takie hobby, że obserwuję pojawiające się różne ładne aktorki gdzieś na drugim planie. Często jest tak, że one nie mają jakiegoś tam super talentu, ale przez zjawiskową urodę dostają się potem do ścisłej czołówki.

Wielokrotnie udało mi się to przewidzieć, chociaż trzy lata temu tylko tacy zboczeńcy jak ja widzieli w jakimś filmie na przykład Eve Longorię [znana obecnie z serialu "Gotowe na wszystko" - przyp. red.].

Czy tak jak na przykład lider Funkdoobiest zagrałbyś w filmie pornograficznym?

Jeśli chodzi o jakieś domowe produkcje, nie chciałbym tu za bardzo zdradzać szczegółów (śmiech). Muszę mieć o czym nawijać na następnych płytach (śmiech). Natomiast jeśli chodzi o jakieś takie opcje pro, to raczej nie. Musiałbym sam być aktorem, producentem, operatorem, itd. albo znaleźć pannę, która zrobi to na poziomie. Póki co musi wystarczyć mi statyw.

Pytanie takie nieco "Pół żartem pół serio". Co stałoby się, gdyby Mes w wieku 25 lat był zmuszony wszyć sobie esperal i stał się impotentem?

(śmiech) Prawdopodobnie następnego dnia bym oszalał (śmiech).

"Ilość banalnych pytań w wywiadach się nie zmniejsza". Czy jest takie pytanie, na które zawsze chciałeś odpowiedzieć, a nikt ci go nie zadał?

Nie, nie ma takich. Zawsze lubię, jak ktoś słucha moich płyt i potem wyciąga z nich konkretne pytania, bez banałów typu: "Od kiedy zaczęła się twoja przygoda z rapem Mes?" (śmiech).

Dzięki za wywiad.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje