Reklama

"Narkotyki, alkohol, seks, sława i moda"

Chris Corner znany był przede wszystkim z brytyjskiej formacji Sneaker Pimps, która trochę na siłę podłączono do modnego na początku lat 90. nurtu trip hop. Na siłę, gdyż muzyka zawarta na płytach zespołu zasadniczo różniła się od propozycji Massive Attack, Portishead czy Morcheeby. Sneaker Pimps, po wydaniu trzech studyjnych albumów zawiesili działalność (polscy fani mieli jeszcze to szczęście, by zobaczyć występ grupy w warszawskiej "Stodole" przed koncertem Placebo). A Chris Corner, jeden z liderów formacji, zniechęcony bezczynnością kolegów, postanowił stworzyć muzyczny projekt o nazwie IAMX. Grupa ma na koncie dwa albumy, a w połowie sierpnia 2006 będzie jedną z gwiazd "Off Festivalu" w Mysłowicach. Z okazji premiery nowego albumu "The Alternative" i koncertu w Polsce Artur Wróblewski miał przyjemność rozmawiać z Chrisem Cornerem o wspomnianym występie w Warszawie, alternatywnym podejściu do życia i mglistej przyszłości Sneaker Pimps.

Na początku chciałbym porozmawiać o twoim pierwszym koncercie w Polsce. W 2001 roku supportowaliście Placebo w Warszawie, a ja pamiętam, że koncert Sneaker Pimps podobał mi się o wiele bardziej niż Placebo...

Reklama

(śmiech) Dziękuję.

Czy pamiętasz tamten wieczór?

Tak, doskonale. To był świetny koncert. Pamiętam, że wy byliście naprawdę szaleni. To było niesamowite (śmiech)! Tłum w pełnym klubie poruszał się jak wielka fala. Imponujący widok. Pamiętam też, że w pewnym momencie Brian [Molko, wokalista Placebo - przyp. red.] przebiegł wzdłuż balkonu nad salą tam i z powrotem, a ludzie przestali nas słuchać. Właściwie nie wiem w jakim celu to zrobił... Koncert był naprawdę rewelacyjny, a potem Brian wszystko zepsuł... Czyżby szło nam zbyt dobrze i jemu się to nie spodobało?

Dokładnie pamiętam ten moment!

Pamiętasz? Pomyślałem sobie wtedy: "Co ty koleś wyrabiasz?"! Później dokończyliśmy ten numer i zeszliśmy ze sceny, bo nie było już sensu grać dalej...

Strasznie się na niego wkurzyłem, bo szło wam świetnie, porwaliście ludzi, a on wszystko za przeproszeniem sp***rzył. Nie chciałbym używać tutaj niecenzuralnych słów, ale to nie było ładne zachowanie...

Masz rację... Dzięki za ciepłe słowa (śmiech). Ale tak czy inaczej to był fantastyczny wieczór.

Dobrze, zostawmy ten nieprzyjemny temat i przejdźmy do IAMX. Pewnie odpowiadałeś na to pytanie wiele razy, ale powiedz mi skąd wziął się pomysł na własny muzyczny projekt?

Wydaje mi się, że każdy samolubny artysta (śmiech) w pewnym momencie chce zrobić coś na własną rękę. Każdy chyba dojrzewa do tego, by z pasją zaproponować światu własną artystyczną deklarację. To stało się w moim przypadku jakieś dwa lata temu, kiedy w Sneaker Pimps postanowiliśmy zrobić sobie przerwę, zwolnić trochę i przemyśleć pewne sprawy. A ja jestem pracoholikiem i do tego miałem mnóstwo napisanych piosenek na nasz następny album. Ale z racji tego, że płyta Sneaker Pimps nie ukazała się, a ja czułem namiętność do tych kompozycji...

Ten moment możemy uznać za początek IAMX. Ja tak naprawdę nie chciałem przerwy, pragnąłem dalej tworzyć i grać. Dla mnie to był bardzo naturalny proces, gdyż wciąż robiłem to samo, tylko... bez ludzi. Nikt mnie tym razem nie powstrzymywał (śmiech). Jak pewnie wiesz, IAMX ma na koncie dwie płyty. Poza wydanym niedawno "The Alternative" nagrałem też "Kiss + Swallow". Ten projekt jest bardzo uduchowiony i osobisty... Po nagraniu pierwszej płyty nie mogłem przestać tego robić (śmiech). Nie wiem dlaczego...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mysłowice | Warszawa | rzeczy | pomysł | koncert | sławy | Placebo | Berlin | moda | sława | seks | narkotyki | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje