Wiktor Fejkiel, Interia Muzyka: Po latach pracy z najróżniejszymi artystami w końcu wydajesz swój własny solowy numer - "Tak jak Ty". Czujesz, że ta premiera jest dla ciebie wyjątkowa?
Mimi Wydrzyńska: - Dla mnie to była naprawdę bardzo ciekawa przygoda. Choć nie wydałam wielu solowych numerów, czuję się mocno związana z duetem Linia Nocna, który współtworzę z Mikołajem Trybulcem od niemal dziesięciu lat. Jestem więc przyzwyczajona do projektów, z którymi czuję się emocjonalnie związana. Faktycznie jednak jako Mimi Wydrzyńska publikuję bardzo niewiele piosenek.
Jak wspominasz samą pracę nad tym numerem?
- Wspominam ją bardzo dobrze, szczególnie ze względu na grono osób, z którymi ten utwór powstawał. Muzykę skomponował Stanisław Syrewicz, wybitny kompozytor muzyki filmowej oraz autor legendarnego "To nie ja byłam Ewą". Tekst stworzyliśmy wspólnie z Kubą Galińskim i Andrzejem Matusiakiem, Kuba był również odpowiedzialny za piękną produkcję tego utworu, dlatego bardzo się cieszę, że mogłam być częścią tego projektu. Nie jest to do końca kompozycja bliska temu, co robiłam dotychczas, ponieważ utwór został napisany z myślą o Multimedialnym Parku Fontann. Nie muszę więc mówić, że tworzenie pod konkretny projekt zawsze wygląda inaczej niż "po prostu". Podobnie było w przypadku pracy ze Stanisławem Syrewiczem. Miałam już przyjemność poznać go około rok temu przy innym projekcie i niezmiennie jestem zachwycona jego ogromnym talentem kompozytorskim. Do tego ma naprawdę niezwykłą osobowość. Darzę go ogromną sympatią i bardzo się cieszę, że mogliśmy ponownie współpracować.
Miałaś jakieś wytyczne dotyczące strony twórczej, które musiałaś uwzględnić przy pisaniu tekstu?
- Zależało nam, żeby temu spektaklowi towarzyszyła piosenka opowiadająca o ważnych sprawach, ale w stosunkowo lekkiej formie. To o tyle istotne, że sama kompozycja jest bardzo rozbudowana - mamy chór, bogate instrumentarium, nie jest to minimalistyczna elektronika ani akustyczne granie. To szeroki, wręcz hymniczny utwór. Chcieliśmy więc zrównoważyć tę estetykę tekstem, który będzie pozytywny i jednocześnie będzie mówił o ważnych rzeczach. Mam wrażenie, że udało nam się osiągnąć ten balans.
Zdarzało ci się już wcześniej mieć tak bezpośredni kontakt ze światem filmu lub teatru, czy jednak traktujesz to jako przecieranie szlaków?
- Tak, zdarzało mi się, choć ostatnio częściej z filmem niż z teatrem. Współpracuję przy różnych produkcjach jako trenerka wokalna podczas nagrań partii wokalnych. Niedawno, również z Kubą Galińskim, stworzyliśmy piosenkę dla Mariny Łuczenko, która znalazła się w filmie o Wojtku Szczęsnym. Takie współprace również zdarzają mi się coraz częściej.
Wydanie "Tak jak Ty" jest dla ciebie początkiem działalności solowej?
- Odpowiem bardzo dyplomatycznie: zobaczymy, co pokaże czas (śmiech). Obecnie jestem skupiona na wielu różnych projektach. Moja działalność dzieli się dziś między pracę trenerki wokalnej, tekściarki i kompozytorki. Staram się rozwijać we wszystkich tych obszarach, ale nie ukrywam, że w tym sezonie miłość do śpiewania wróciła do mnie ze zdwojoną siłą. Kto wie, może to początek czegoś nowego.
Zgodzisz się, że te potrzeby związane z własnymi ambicjami mogłaś realizować w Linii Nocnej?
- Przez wiele lat Linia Nocna była miejscem, w którym czułam się całkowicie spełniona jako wokalistka. Przy okazji nominacji do Fryderyków wiele lat temu odkryłam jednak, że w mojej głowie nominacja za kompozycję znaczy znacznie więcej niż nominacja za jej wykonanie. Wtedy zrozumiałam, że przez długi czas najważniejsze było dla mnie właśnie pisanie piosenek. Mam duże ambicje literackie i wciąż wiele marzeń związanych z tą częścią mojej pracy. Ostatnio jednak coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jestem na takim etapie życia, w którym chcę po prostu więcej śpiewać.
Czego najbardziej nauczyło cię przez te wszystkie lata pisanie dla innych?
- Przede wszystkim tego, że każda dobra piosenka znajdzie swoją grupę wiernych odbiorców. Nie zawsze będzie to radio, często będzie to streaming. Nieraz spotykałam się z sytuacją, w której zaskakująco dużo osób trafiało na daną piosenkę na YouTubie, podczas gdy na Spotify radziła sobie znacznie słabiej. Czasami o sukcesie decyduje konkretna playlista skierowana do konkretnej grupy słuchaczy. Taka piosenka żyje wtedy własnym życiem, mimo że nie funkcjonuje w głównym obiegu. Nauczyłam się także ogromnego szacunku do procesu powstawania utworu, który bywa bardzo długi. Cierpliwość i pokora to cechy, które każdego dnia mnie kształtowały.
Na sam koniec chciałbym cię zapytać, czy ostatnia premiera Linii Nocnej i numer "Cisza" oznaczają powrót waszego duetu na dobre?
- Nie mam poczucia, że kiedykolwiek zniknęliśmy (śmiech). Faktycznie jednak ograniczyliśmy częstotliwość wydawania nowych utworów. Przy liczbie projektów, w które oboje jesteśmy zaangażowani, trudno było nam regularnie się spotykać. Mogę natomiast zdradzić, że "Cisza" nie będzie jedynym numerem, który wydamy w tym roku.










