Reklama

"MIłe złego początki"

A co z Mercyful Fate? Szykujecie coś nowego?

Reklama

Nie w tej chwili. Wciąż jestem w stałym kontakcie z Hankiem, ale póki co bardziej interesuje mnie działalność solowa. Zwróć uwagę na fakt, że Mercyful Fate nagrał dwa materiały pod rząd – “Dead Again” i “9” – więc teraz pora na Kinga Diamonda. Nie planujemy w najbliższym czasie nagrania nowego albumu Mercyful Fate, a w daleką przyszłość wybiegał nie będę, bo po co? Nikt nie jest dziś w stanie przewidzieć, co będzie latem 2002 roku. A jeżeli druga część "Abigail" zostanie złotą płytą? Wtedy oczywiście będzie priorytetem i wszystko inne będzie musiało poczekać. A jeżeli Hank, czego oczywiście mu nie życzę, złamie rękę? Albo ożeni się, spłodzi gromadkę dzieci i poinformuje mnie, że nie chce już grać metalu? (śmiech) Wszystko się może zdarzyć, nie chcę więc snuć zbyt dalekosiężnych planów. Nie myśl jednak, że Mercyful Fate przestanie istnieć.

Jesteś bardzo zajętą osobą, ciekawi mnie więc, jak znajdujesz czas na to, bo pomagać młodym zespołom? Mam na myśli formację Usurper i twój gościnny udział w sesji nagraniowej ich ostatniego albumu?

Zwykle nie robię takich rzeczy, ale to była wyjątkowa sytuacja. Nagrywaliśmy właśnie “House Of God”, kiedy okazało się, że potrzebujemy więcej czasu niż pierwotnie zarezerwowaliśmy. Tymczasem ten termin wykupił już Usurper, więc poprosiliśmy ich o przesunięcie sesji. Wszystko mieli już dopięte na ostatni guzik, ale zgodzili się pójść nam na rękę. W ramach rekompensaty zaproponowałem, że zaśpiewam na ich płycie i zgodzili się z wielkim entuzjazmem. Przyznam jednak, że było to dziwne doświadczenie. Na nagranie swojej partii miałem zaledwie dwie godziny, a muzyka była mi całkowicie obca. W dodatku dali mi tekst, którego w życiu bym nie zaśpiewał, bo nie potrafię śpiewać tak szybko, nie jestem raperem. Musiałem więc zmienić słowa, starając się jednocześnie zachować ich znaczenie. No, ale efekt jest całkiem niezły...

Od niedawna współpracuję z Davem Grohlem z Foo Fighters nad jego nowym projektem, który nosi nazwę Probot. W tym przypadku jest znacznie łatwiej, bo Dave to prawdziwy profesjonalista i skomponował jeden utwór specjalnie z myślą o moich warunkach głosowych. Sam napisałem tekst i dostałem wolną rękę przy układaniu linii wokalnych. Ten utwór będzie nazywał się “Sweet Dreams” albo “Let Me In”, decyzję podejmie Dave. Opowiada o człowieku, który kradnie ludzkie dusze i odsprzedaje je mieszkańcom piekła, po to by mogli je podmienić za swoje i wydostać się stamtąd. Całkiem mroczna historia.

Dowiedz się więcej na temat: Milow | mil | melonik | makijaż | przedsiębiorcy | muzyka | wokalista | koncerty | pomysł | nagrania | deep | rzeczy | śmiech | Dr House

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje