Reklama

"MIłe złego początki"

Dlaczego materiału, który znalazł się na “20 Years Ago - A Night Of Rehearsal”, nie poddałeś żadnej edycji. Nie ma wyciszeń pomiędzy utworami, a niektóre z nich zaczynacie grać od nowa, jeśli ktoś się pomylił. Po co to wszystko?

Reklama

Chciałem, by ten materiał brzmiał naprawdę jak zapis próby. Jeżeli komuś nie podobają się te rozmowy i hałasy pomiędzy utworami, może je przecież przewinąć. Uważam jednak, że te rozmowy są całkiem fajne, tym bardziej, jeśli ktoś nie zna duńskiego. (śmiech) Do tego te wszystkie śmiechy, brzęk kluczy, które służyły do otwierania butelek z piwem – właśnie taka była tamta noc. Gdyby Deep Purple czy Led Zeppelin wydali płytę z zapisem próby, chciałbym słyszeć właśnie jak się mylą i jak gadają o głupotach, pomyślałem więc, że moi fani mogą domagać się tego samego. Bardzo podoba mi się sama końcówka. Perkusista mówi: Czy ktoś mógłby wyłączyć magnetofon? i po chwili słyszysz trzask wciskanego przycisku.

”20 Years Ago – A Night Of Rehearsal” to twoja pierwsza płyta wydana przez wytwórnię Metal Blade. Dlaczego zrezygnowałeś ze współpracy z Massacre?

Interesy... Po prostu dostaliśmy od nich lepszą ofertę, co oznacza, że nasza muzyka dotrze do większej ilości ludzi, a my będziemy mieli zapewnione godziwe warunki pracy. W tej chwili Metal Blade reprezentuje interesy Kinga Diamonda i Mercyful Fate na całym świecie, co na pewno ułatwi sprawy promocyjne i dystrybucyjne. Nie licz jednak na to, że powiem coś złego o Massacre. Robili dla nas naprawdę dużo, współpraca między nami przebiegała bezkonfliktowo i wciąż pozostajemy w kontakcie, jesteśmy przyjaciółmi. To dorośli ludzie, którzy zrozumieli, że ktoś zaoferował więcej od nich, a my zdecydowaliśmy się przyjąć bardziej intratną propozycję.

Myślałeś o ponownym nagraniu jakiegoś utworu z repertuaru Black Rose? Nowocześnie zaaranżowany i profesjonalnie nagrany z pewnością zyskałby wiele?

Może to i ciekawy pomysł, ale wątpię, czy się na to zdecydujemy. Z całą pewnością nie mam ochoty na reaktywowanie Black Rose, bo zajmowanie się trzema zespołami naraz to już przesada. Po prostu nie mam na to czasu. Kończymy pracę nad nowym albumem Kinga Diamonda. Ja już zrobiłem swoje, a Andy pracuje nad ostatnim utworem w Szwecji. Do 1 maja jeździmy po Europie, promując “House Of God”, a już dwa tygodnie później wchodzimy do studia, by nagrać kolejną płytę. Będzie naprawdę wyjątkowa, chociażby dlatego, że nigdy nie miałem tak świetnego zespołu. Oczywiście na jednej gitarze gra Andy LaRocque, a na drugiej Mike Wead z Mercyful Fate. Na basie znowu gra ze mną Hal Patino, ten sam który nagrywał “Them”, “Conspiracy” i “The Eye”. Na początku lat 90. miał poważne problemy z narkotykami, nie mogliśmy mu ufać, więc wyrzuciłem go z zespołu. Na szczęście od siedmiu lat jest całkowicie czysty i nigdy lepiej nie grał na basie. A zawsze grał doskonale! Bardzo się cieszę, że Hal jest znowu z nami, bo bardzo lubię tego faceta, ale nie mogłem tolerować jego nałogu. Teraz ma żonę i trójkę dzieci, którzy go wspierają i namawiają do grania ze mną. Jeżeli chodzi o perkusję, to podziękowałem za współpracę Johnowi Hebertowi. Jego miejsce zajął Mat Thompson. Człowieku, jego gra urwie ci głowę! On potrafi zrobić z perkusją wszystko, takiego bębniarza nie słyszałem od lat. Jest co najmniej tak dobry jak Mikkey Dee, a przy tym gra trochę w stylu Neila Pearta z Rush. Właśnie kogoś takiego potrzebowałem! Dzięki temu, że udało mi się skompletować taki skład, komponując muzykę na nową płytę czuję się całkowicie wolny. Mogę zrobić wszystko, co zechcę, bo wiem, że ci goście bez problemu to zagrają. Od kilku dobrych lat nie miałem tego komfortu. Dzięki temu nowa płyta będzie co najmniej tak złożona jak “Abigail”, a przy tym na pewno bardziej agresywna.

Dowiedz się więcej na temat: Milow | mil | melonik | makijaż | przedsiębiorcy | muzyka | wokalista | koncerty | pomysł | nagrania | deep | rzeczy | śmiech | Dr House

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje