Reklama

"Lubię to, co staroświeckie"

A czytasz recenzje swoich płyt?

Reklama

Sarah Blasko: Istotnie, czytałam kilka recenzji mojej nowej płyty. Od czasu do czasu dobrze jest sprawdzić, co mówią ludzie, ponieważ pozwala ci to spojrzeć na twoją muzykę z innej perspektywy. Uważam jednak, że nie można za bardzo brać sobie tych recenzji do serca, bo nieświadomie można zacząć się nimi kierować. Ale czasami owszem, czytam je.

Twój nowy album różni się od poprzednich?

Sarah Blasko: Wydaje mi się, że płyta "As Day Follows Night" dość mocno różni się od moich dwóch pozostałych wydawnictw. W zasadzie słychać na niej wyłącznie instrumenty akustyczne - kontrabas, perkusję, gitary o nylonowych strunach, smyczki. To bardzo akustyczne, bardzo naturalne brzmienie - na wcześniejszych albumach było sporo keyboardów i gitar elektrycznych. Była to dość swobodna muzyka, podczas gdy ten album jest, moim zdaniem, bardzo prosty.

Co wprowadza Cię w odpowiedni nastrój do tworzenia?

Sarah Blasko: Pisaniu piosenek często sprzyja nastrój melancholii. Musi też być tu obecny jakiś pierwiastek wyciszenia; ta predyspozycja, by coś poczuć. Związane z tym jest przebywanie w samotności, w miejscu, w którym jest bardzo spokojnie. To właśnie wprawia mnie w odpowiedni do komponowania nastrój. Czasami jednak bardzo dobrze jest znaleźć się daleko od domu, albo w miejscu, w którym można być samemu z własnymi myślami. To chyba są najważniejsze czynniki.

Jak zmieniło się Twoje życie od kiedy zawodowo zajęłaś się muzyką i zaczęłaś być sławna?

Sarah Blasko: Trudno ocenić... Powiedziałabym, że trochę ucierpiała na tym moja prywatność i czasami jest we mnie jakaś blokada, ale z drugiej strony jest bardzo fajnie, bo przeprowadziłam się do Europy, a tu niewiele osób wie, kim jestem. Tak jest super, bo mogę robić to, na co mam ochotę, a ludzie mnie nie znają. Jeszcze nie.

Gdybyś nie zajmowała się muzyką, co byś robiła?

Sarah Blasko: Gdybym nie zajmowała się muzyką, może byłabym szefem kuchni albo pielęgniarką? Byłby to pewnie jakiś konkretny zawód. Muzyka to zajęcie kreatywne, tak, że czasami marzę o jakimś praktycznym zajęciu. Tak naprawdę, to nie wiem - nigdy nie było w moim życiu niczego, co wzbudzałoby we mnie taką pasję, jak muzyka. Już jako 17- czy 18-latka czułam, że to jest właśnie to, co naprawdę chcę robić.

A skąd się wzięło Twoje zamiłowanie do staromodnych ubrań, muzyki i sztuki?

Sarah Blasko: Ma to swoje korzenie w dzieciństwie. Moja rodzina nie była zbyt zamożna. Zawsze robiliśmy zakupy w sklepach w rodzaju sklepów charytatywnych, co w rodzinie nazywaliśmy "zakupami po okazji". Kiedy byłam dzieckiem, trochę wstydziłam się kupowania w tego rodzaju miejscach. W miarę upływu lat zaczęłam jednak cenić to sobie i odnajdywać w tym radość, ponieważ można było znaleźć tam rzeczy nie do zdobycia nigdzie indziej; zdarza się, że w second-handach można znaleźć rzeczy naprawdę niezwykłe. Czasem można wyszukać jakiś ciuch, którego nie ma i nie nosi nikt inny.

Zdarzało się, że idąc ulicą napotykałeś w związku z tym dziwne spojrzenia. Ale naprawdę to lubiłam. Podoba mi się to, że stare rzeczy - w ogromnej większości - są bardzo starannie wykonane, lubię w nich to, że przetrwały tyle lat, a mimo to są w tak dobrym stanie. Lubię to, co staroświeckie - jak na przykład stare filmy. Sama nie wiem, po prostu jest we mnie coś takiego - chyba ma to związek z tym, że wychowywałam się na czarno-białych filmach, jak filmy z Shirley Temple. Do moich ulubionych filmów należą "Dźwięki muzyki" i "Czarnoksiężnik z Oz". Kocham po prostu te stare produkcje, zrealizowane w technice technicolor. Nie do końca wiem, dlaczego, ale tak jest.

Ostatnie pytanie jest również poniekąd związane z Twoją rodziną. Twoi rodzice byli chrześcijańskimi misjonarzami. Uważasz, że jesteś osoba religijną?

Sarah Blasko: Nie powiedziałabym o sobie, że jestem religijna. Kiedyś taka byłam - jako dziecko regularnie uczęszczałam do kościoła. Wiara owszem, ma dla mnie sens - gdy ludzie wierzą w lub wyznają Boga - ale w religii wielkiego sensu nie dostrzegam. Nie potrafię ustosunkować się do jakiejś instytucji religijnej. Wydaje mi się również, że instytucje takie często mogą bardzo oddalić się od pierwotnej idei. Chyba to właśnie stanowi dla mnie problem, chociaż z drugiej strony wydaje mi się, że chyba wierzę w jakiegoś Boga. Nie jestem jednak do końca pewna, co to oznacza.

Tłum. Katarzyna Kasińska

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: muzyka. | Nie | lubi | lubić | Lubień | pisarka | rzeczy | nastrój | muzyka | sarah | Sarah Blasko | Lubię to!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama