Reklama

"Ja się wstydzę"

Z tego co wiem, twoje szuflady pełne są tekstów, do których nigdy nie powstała muzyka. Zamierzasz wydać je w formie książkowej?

Reklama

Myślałam o tym, żeby ująć je w jedną całość i dać ludziom poczytać. Jeżeli będę miała czas, żeby to przygotować i uporządkować, to wtedy taki wybór ujrzy światło dzienne. Poza tym piszę powieść. Nie zdradzę jednak żadnych szczegółów, nic a nic.

Może chociaż powiesz, kiedy możemy spodziewać się twojego pisarskiego debiutu?

Tego nie wie nikt, to jest niekończąca się opowieść. Naprawdę nie wiem, jak pisarze kończą swoje książki, nie da się ich skończyć... (śmiech) Okazuje się, że to jest jak życie, nie jestem w stanie zakończyć na jakimś dniu, bo zawsze wydaje mi się, że bohaterowi może przydarzyć się nazajutrz coś ciekawego. Zaczynam przewidywać co to mogłoby być i okazuje się, że znowu jesteśmy w dupie z końcem. (śmiech)

Wzięłaś niedawno udział w dwóch nietypowych imprezach. Pierwsza z nich to urodzinowy koncert Manaamu, druga to koncert poświęcony pamięci Anny Jantar. Jakie wrażenia?

Koncert Manaamu strasznie mi się podobał. Byłam zachwycona, bo ja wzięłam w tym koncercie udział raczej w charakterze wielkiej fanki zespołu, której udało się dziwnym zbiegiem okoliczności wystąpić razem z gwiazdą. To była raczej taka „Szansa na sukces”... To był koncert „Manaam i przyjaciele”. Ja przyjacielem nie jestem, bo nie znamy się aż tak dobrze, więc nazwa powinna brzmieć raczej „Manaam i przyjaciele, i fanka”. To było dla mnie wielkie przeżycie. Mam zdjęcie z Korą i w ogóle super... Jeżeli chodzi o ten drugi koncert, to tutaj decydujące znaczenie miał poziom czysto ludzki. Nie znam Natalii... Kurcze, zauważyłeś, że ja nikogo z tej branży nie znam? To straszne. (śmiech) W każdym razie Natalia zadzwoniła i powiedziała, że będzie robiła koncert poświęcony pamięci jej mamy. Powiedziała, że to jest dla niej bardzo ważne, więc zgodziłam się zaśpiewać. Tym bardziej, że kiedy byłam dzieckiem, to na wczasach z rodzicami słuchałam na maksa tych piosenek. Z samego koncertu wyniosłam bardzo pozytywne wrażenia, natomiast mniej pozytywne pojawiły się jakiś czas potem, kiedy pewna grupa ludzi zaczęła mi mieć za złe to, że wystąpiłam na jednej scenie z Piaskiem i z Natalią. Stwierdzili, że to jest obciach i że zdradziłam ideały rocka. Strasznie mnie wkurza tego typu podejście. Teraz trochę to ze mnie opadło, ale wzbudzili we mnie straszną agresję.

Dowiedz się więcej na temat: kasia | Kasia Nosowska | powieść | ślub | PROPOZYCJA | teksty | piosenki | śmiech | koncert | rzeczy | sushi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje