Reklama

"Ja się wstydzę"

Niedługo zadebiutujesz jako aktorka na scenie warszawskiego teatru Montownia. Możesz zdradzić jakieś szczegóły?

Reklama

Nie mogę nic zdradzić. Kiedyś powiedziałam, że uczę się grać na Gibsonie. Kupiłam sobie Gibsona i miałam strasznie ambitny plan okiełznania tego instrumentu. Kiedy już wszystkim się zwierzyłam, okazało się, że dzień później przestałam się tym w ogóle przejmować. Jestem przekonana, że pewnym projektom odbiera się energię, kiedy się o nich rozprawia. To, co teraz robimy w teatrze, bardzo mi się podoba. To dla mnie całkiem nowe zajęcie, bardzo interesujące, jestem nim podekscytowana, natomiast nie ma jeszcze o czym rozprawiać. Kiedy już się coś wydarzy, zadzwonię i poinformuję cię o tym.

Trzymam za słowo. Możesz mniej więcej określić, kiedy nastąpi szczęśliwe rozwiązanie?

Montownia nie jest teatrem dotowanym przez państwo, który ma swoją stałą siedzibę i musi wywiązać się z jakichś zobowiązań wobec wyższych instancji. To są ludzie, którzy sami kierują swoimi poczynaniami. Najfajniejsze w tym przedsięwzięciu jest właśnie to, że nie ma żadnego ciśnienia. Chodzi nam o to, żeby coś przygotować dobrze i wtedy to zaprezentować.

Może chociaż scharakteryzujesz rolę, która przypadła ci w udziale?

To jest taka baba, która ma na imię Mika. Cała historia dotyczy dorocznego święta kobiety, które obchodzono dawno temu w Grecji. Kobiety spotykały się, absolutnie bez osób towarzyszących, piły mnóstwo alkoholu, pewnie paliły jakieś jointy, zabawiały się totalnie frywolnie. W pewnym momencie mają się rozprawić, knują zemstę na Eurypidesie, który oczernia niewieści ród w swoich pracach. Mika, którą gram, najeżdża okrutnie na Eurypidesa. Oprócz tego mam być tancerką, która tańczy i nic nie mówi oraz echem, które mówi, ale nie pokazuje się na scenie.

A co z dużym ekranem? Nie myślałaś nigdy o karierze filmowej?

Miałam kilka smutnych propozycji, ale wychodzę z założenia, że jeśli w ogóle kiedykolwiek miałabym zrobić coś w tym kierunku, musiałabym mieć ku temu jakiś poważny powód. Nie ma we mnie chęci zagrania tylko dla zagrania, żeby pokazać, że ja też mogę, bo wszystkie inne artystki grają w filmach. Nie mam tego typu marzeń.

Dowiedz się więcej na temat: kasia | Kasia Nosowska | powieść | ślub | PROPOZYCJA | teksty | piosenki | śmiech | koncert | rzeczy | sushi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje