"Hip hop nigdy nie umrze"

Mimo upływu lat i wielokrotnej zmiany warty na rapowej scenie Nas od 1994 roku wciąż pozostaje punktem odniesienia i osobą, której płyty nie pozostawiają nikogo obojętnym. Nie inaczej jest z "Life Is Good" (premiera 17 lipca), którym to albumem - nazywany często najlepszym hiphopowym tekściarzem - Nasir Jones powraca solowo po czterech latach ciszy. Tylko u nas - wywiad z raperem!

Z tej okazji Mateusz Natali porozmawiał z raperem o kondycji dzisiejszego hip hopu, zapowiadanych kooperacjach z innymi artystami, muzycznej długowieczności, radości z życia "mimo wszystko" czy... zielonej sukni ślubnej Kelis.

Reklama

Oglądając wideo promujące twój nowy album możemy dowiedzieć się o twoich problemach finansowych i usłyszeć, że była żona, Kelis, zostawiła ci po sobie tylko zieloną suknię ślubną. Później zerkamy na okładkę płyty i widzimy właśnie wspomnianą suknię i tytuł "Life Is Good". To ironia czy chciałeś pokazać, że życie jest dobre, bez względu na to co się dzieje?

Nas: Dokładnie tak - nie możemy podłamywać się niczym, tylko wciąż iść do przodu i zmieniać swoje życie na lepsze.

Czego możemy spodziewać się po tym albumie jeśli chodzi o stronę muzyczną? Dwa pierwsze single "The Don" i "Nasty" brzmią bowiem dość oldschoolowo.

- Tak będzie też z resztą. Album ma nawiązywać muzycznie do brzmienia, na którym się wychowałem, które ukształtowało mnie jako rapera i które wciąż kocham. Surowy, klasyczny hip hop.

Trzeci singiel, "Daughters", to opowieść z perspektywy ojca dorastającej córki. Jaka była pierwsza reakcja "głównej bohaterki" na ten utwór?

- Wiem, że musiało to być dla niej trochę dziwne i nietypowe słyszeć własnego ojca rapującego o niej publicznie w tak osobisty sposób. Ale zna mnie dobrze i wie, że dbam o nią tak mocno jak tylko się da... tak mocno, że aż nagrałem o tym numer na nową płytę.

Zobacz teledysk do "Daughters":


Większość produkcji na "Life Is Good" powierzyłeś No I.D. i Salaamowi Remiemu. Dlaczego uznałeś, że to akurat oni będą pasowali tu idealnie?

- Obaj pochodzą z generacji wielkich producentów, którzy zaczynali wtedy co ja, a mimo upływu lat wciąż zachowują świeżość i utrzymują się na topie. Usiedliśmy razem i odbyliśmy długą rozmowę o tym, jak postrzegamy dzisiejszy hip hop i kierunki jego rozwoju... Nasze podejścia wciąż się pokrywają i uzupełniają, dlatego też postanowiłem współpracować właśnie z nimi, będąc pewnym, że nie zawiodą i wywiążą się ze swojej roli idealnie.

Wiele legend z lat 90. działa dziś niezależnie, podziemnie, z dala od zainteresowania mediów. Ale za każdym razem, gdy album wydaje Nas, ludzie na całym świecie dyskutują o nim długo przed premierą i długo po niej. Jaki jest twój sekret?

- Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Chyba nigdy nie będę znał do końca tej tajemnicy, ale nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Nagrywam wtedy, kiedy czuję taką wewnętrzną potrzebę, gdy muszę z siebie coś wyrzucić. Minęły cztery lata, od kiedy wydałem ostatni solowy album, ale tak ułożyło się moje życie i jak widać tak właśnie musiało być. Nigdy wszystkiego nie przewidzimy, a kontrolę dzierży ten wielki gość w chmurach. Ja po prostu cieszę się z tego, że mogę tu być i robić to, co kocham.

"Hip Hop Is Dead", który wydałeś w 2006 roku, był albumem bardzo ważnym dla całej hiphopowej kultury, a jego tytuł stał się przedmiotem ogólnoświatowej dyskusji. Co myślisz o dzisiejszej kondycji hip hopu? Nie uważasz, że przeżywa on swego rodzaju renesans? Pojawia się wiele nowych talentów, choćby te selekcjonowane rokrocznie do akcji XXL Freshmen.

- Tak, zdecydowanie - ci goście głośno wykrzyczeli światu, że cokolwiek by się nie działo, hip hop nigdy nie umrze. A mi bardzo miło przyznać im rację.

"Illmatic" jest bez wątpienia jednym z najlepszych rapowych debiutów w historii. Jakie debiuty z ostatnich lat najbardziej pozytywnie cię zaskoczyły?

- Na pewno "Thank Me Later" Drake'a. A jeśli chodzi o inne albumy z ostatniego czasu to duże wrażenie wywarły na mnie nowe płyty Ricka Rossa, Eminema z Royce Da 5'9"-em, "Blueprint 3" Jaya-Z i "Only Built 4 Cuban Linx Pt. II" Raekwona.

Jak jesteśmy już przy "Illmaticu" - raper z Detroit, Elzhi, nagrał niedawno "Elmatic", materiał składający się z nowych wersji numerów z twojego debiutu, opartych o bity zagrane od nowa, z udziałem żywych instrumentów. Słyszałeś ten album?

- Jeśli mam być szczery, to jeszcze nie słyszałem finalnego efektu, ale sam fakt powstania takiej płyty to dla mnie duży zaszczyt. Mam ten album na swojej liście i w wolnej chwili na pewno go sprawdzę.

Przejdźmy więc jeszcze do wątku kooperacji - w tym roku w internecie pojawiła się informacja, że planujesz nagrać wspólny album z Commonem. To prawda czy plotka?

- Wiesz, rozmawialiśmy o tym, ale nie było mnie na scenie solowo tyle czasu, że w pierwszej kolejności musiałem zamknąć "Life Is Good".

Można było również przeczytać, że przy okazji wspólnego numeru z ekipą Mobb Deep również zaczęliście myśleć nad całym projektem. Jak wygląda sytuacja w tej kwestii?

- Tej płyty raczej nie ma co się spodziewać.

Ty i K'Naan jesteście artystami, którzy mocno podkreślają afrykańskie korzenie i próbują regularnie pomagać ludziom w Afryce. Nagraliście wspólnie dwa numery, K'Naan pojawił się na twojej płycie z Damianem Marleyem, a ty w jego niedawnym singlu. Można spodziewać się, że będziecie działać też dalej, może rozmawialiście o jakimś większym projekcie?

- Tak, uwielbiam go, świetnie się dogadujemy. Czy zrobimy razem coś większego? Tego nie wiem, czas pokaże.

Na festiwalach Summer Jam i Coachella pojawiłeś się na scenie wspólnie z Lauryn Hill. Czy było to zwiastunem odnowienia współpracy między waszą dwójką? "If I Ruled The World" nie zestarzeje się chyba nigdy.

- Byłoby wspaniale, Lauryn jest jedną z moich ulubionych artystek. Wiem, że po dłuższej przerwie znowu zaczęła pracować nad nowymi nagraniami, więc jeśli będzie okazja to na pewno będę chętny, by coś razem stworzyć.

W takim razie wielkie dzięki za wywiad, życzymy powodzenia z "Life Is Good" i oczywiście dobrego życia. Chciałbyś dodać coś na koniec dla swoich fanów w Polsce?

- Jedna miłość dla Polski! Nie mogę się doczekać, by znowu do was wpaść i dać wam na żywo tyle hiphopowej energii, ile wy daliście mi ostatnio. Pokój.

Dowiedz się więcej na temat: umarł | Nas | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje