Edyta Górniak o reakcji syna Allana na film dokumentalny. "Mama, ty taka jesteś, fajnie, żeby ludzie to wiedzieli" [WIDEO]
"Edyta Górniak", czyli dwuczęściowy film dokumentalny o życiu jednej z najpopularniejszych polskich gwiazd, jest dostępny od 5 marca w serwisie SkyShowtime. Z okazji premiery produkcji porozmawialiśmy z artystką, która zdradziła Interii Muzyce, jak na produkcję zareagował jej syn Allan Enso.

Z okazji premiery produkcji dokumentalnej porozmawialiśmy z Edytą Górniak o blaskach i cieniach sławy. Jak wyglądał jej poranek w przeddzień wielkiej premiery? Jak na produkcję zareagował jej syn? I z jakim przesłaniem gwiazda chciałaby zostawić widzów?
Edyta Górniak świętuje premierę filmu dokumentalnego. "Chciałabym, żeby ludzie byli ukojeni"
"Doświadczenia tego filmu nie mogę porównać z czymkolwiek, co znam, tym bardziej ten dzień dzisiejszy jako zwieńczenie trzyletniej pracy jest wyjątkowy. Nie obowiązuje mnie już klauzula poufności, mogę mówić o tym projekcie otwarcie. Szukam siebie w tej przestrzeni. Jestem pełna wdzięczności i pokory. Jestem szczęśliwa, to wielkie emocje" - opowiedziała Interii Muzyce Edyta Górniak.
Zobacz również:
"Allan nie oglądał filmu przed premierą. Widziały go tylko osoby, które współtworzyły całość. Mój syn widział fragment, bo pisał muzykę do jednego z fragmentów, ale to tyle. Zareagował ciekawie - to było dla mnie trudniejsze spotkanie, gdy oglądaliśmy materiał z montażu, bo nie znam siebie takiej, więc poznawałam się ze sobą od nowa. Mój Allan był bardzo w tym wszystkim wspierający: 'Mama, ty taka jesteś, fajnie, żeby ludzie to wiedzieli'. Bardzo naturalnie. Odpowiedzialnie i poważnie podszedł do tego projektu" - dodała wokalistka.
Z jakim przesłaniem Edyta Górniak chciałaby zostawić widzów jej filmu dokumentalnego? Artystka ogłosiła jasno: "Moim największym marzeniem jest to, żeby ludzie po obejrzeniu filmu byli w przestrzeni ciepła, normalności, spokoju, żeby ten projekt zadziałał kojąco. Nie jest to reportaż, który rządzi się innymi prawami - kamery są przy mnie w najbardziej normalnych sytuacjach, o które ludzie mnie może nie podejrzewają, bo chyba przez większość tych trzydziestu pięciu lat mało kto myślał, że jestem normalna. Chciałabym, żeby ludzie byli ukojeni, żeby poczuli bliskość dla własnych historii. Przechodzimy różne, ale podobne szkoły".








