Reklama

"Droga pod prąd"

Zespół Full Power Spirit tworzą trzej MC: Picia, Dzyrooo i Miru. To 22-latkowie mieszkający na tym samym osiedlu, wśród niezmiennie tych samych bloków w Białej Podlaskiej. Każdy z nich ma swój własny bagaż życiowych doświadczeń, ale na problemy szarej codzienności znaleźli jedno i to samo rozwiązanie, jakim jest Jezus Chrystus. Zespół zagrał do tej pory ponad 180 koncertów w najróżniejszych miejscach Polski, od szkół począwszy, przez zakłady poprawcze, domy dziecka i wielkie telewizyjne koncerty, na stricte hiphopowych imprezach skończywszy. Na swoim koncie mają nagranie singla demo oraz maxi singla, są też współtwórcami projektu o nazwie "Hip hop dekalog" (2004). Współpracowali z Marcinem Pospieszalskim, m.in. podczas koncertu, jaki odbył się w maju w Warszawie z okazji urodzin Jana Pawła II. Grali z uznanymi w Polsce formacjami Alchemik, Vienio/Pele, Mor.Wa. Z zespołem rozmawiała Roxi.

Jest taki DJ na tym świecie, który ma na imię Jezus Chrystus. Jak doszło do tak bliskiej współpracy między wami a tym ziomem?

Reklama

Picia: Ja zawsze biegałem gdzieś koło Kościoła, spotkałem ludzi, którzy pokazali mi, że Bóg naprawdę jest. Pokazali mi też, że nie można zamknąć w sobie tego, co dobre, ale że trzeba wychodzić z tym do innych ludzi, by i oni mogli się tym zachwycić.

Dzyrooo: Wychowałem się w katolickiej rodzinie. Dla mnie to, że Bóg istnieje, było jasne i logiczne. Kiedy zaczynałem robić hip hop wiedziałem, o czym mam mówić. Chciałem mówić o tym, czym żyję i co noszę w sercu.

Miru: Z wiarą jest tak, że najpierw z dziecięcą ufnością przyjmujesz wszystko, co ci podsuwają, a z upływem czasu zaczynasz świadomie podejmować decyzje. Wtedy albo odrzucasz to, co ci przez tyle lat wpajano, albo to przyjmujesz i dalej za tym idziesz. Miałem takie szczęście, że w domu nauczono mnie modlitwy i pokazano drogę do kościoła. Miałem też szczęście, że spotkałem po drodze ludzi, którzy pokazali mi, że chrześcijaństwo mimo że jest drogą pod prąd, jest piękne.

Przyszedł też taki moment w życiu, kiedy musiałem sobie ułożyć wszystkie klocki i wysnuć wnioski ze wszystkiego, co mnie w życiu spotkało i wtedy doszedłem do wniosku, że te tzw. cuda, o których dotąd myślałem, że są dziełem przypadku, są konkretnym przejawem działania Boga w moim życiu. I tak idę tą drogą kilkanaście lat i choć nieraz było mi ciężko, to nigdy tej decyzji nie żałowałem i mogę dziś powiedzieć, że jestem szczęśliwy.

Czy chcielibyście iść śladem DJ-a Chrystusa? Co robicie, by się do Niego upodobnić?

Picia: No oczywista sprawa, że iść za Jezusem chcę. Gdybym nie chciał, to nie robił bym tego, co robię... Zrobiliśmy taką płytę "Hip hop dekalog", która mówi o zasadach, jakie Bóg zostawił człowiekowi, by ułatwić mu życie i pokazać jak żyć, by kiedyś z Bogiem się spotkać. Idę tą drogą.

Popełniam wiele błędów w życiu i jeszcze sporo mi się nie udaje, bo każdy ma chyba swoje słabości. Ale Jezus to taki ideał, do którego chcę dążyć.

Miru: Proste, że chciałbym kiedyś trafić do nieba, bo iść za Jezusem to iść właśnie tam. Jeśli bym tego nie chciał, to nie robił bym tego, co robię. Chrześcijaństwo to nie tylko 60 minut na mszy w niedziele i 2 zł wrzucone na tacę, tylko codzienność. Codziennie człowiek staje przed wyborami i bycie chrześcijaninem to wcielanie w tych codziennych wyborach chrześcijańskich zasad życia. Takich, jakie podaje ewangelia i dekalog.

To też korzystanie z sakramentów, bo one dają siłę do tego, by iść pod prąd. Jezus pociągał za sobą ludzi, bo był autentyczny, czyli stały w myśleniu i działaniu. Miał tylko jedną twarz dla wszystkich - to jest mój kierunek działania.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje