Reklama

"Bądźcie otwarci na różne rzeczy"

Pono: I co z teledyskiem?

Reklama

Sokół: No, na razie... Jest na tak. Mamy nadzieję, że z Kubą, który robił m.in. "Sen" i teledysk do Reeboka z Vieniem, Pele, WWO "U ciebie w mieście". Zrobił także klip do "Uderz w puchara". Do "W aucie" chcielibyśmy zrobić cały teledysk w klimacie lat 80. Stylowa odzież i - że tak powiem - jakiś dobry lokal... Myślę, że w kwietniu nakręcimy ten klip.

Zostając jeszcze przy temacie Franka Kimono i kawałka "W aucie". Pytałem już o wspomnienia sprzed 11 lat. A co najlepiej zapamiętaliście z czasów PRL-u, Pewexów i Marlboro? Czy w dzisiejszym świecie brakuje wam czegoś z tamtych lat?

Sokół: Ponieważ to były czasy naszej młodości, dzieciństwa, to najbardziej chyba zabawki i słodycze. To chyba przede wszystkim. Czyli Lego, nie wiem, Matchboxy...

Pono: Mój świat za dzieciaka w czasach PRL-u to były wyścigi konne. Tak że kiedy żyliśmy w PRL-u, spędzałem cały czas w stajni na wyścigach gdzie jeździłem konno. Oprócz tego miałem taką tablicę przed domem: "PZPR informuje". Mój tata, świętej pamięci, był sekretarzem partii, podczas gdy moja mama była oczywiście za Solidarnością. To pamiętam właśnie z PRL-u. Żelazne sanki wykute przez ojca, i ojciec ciągnący mnie do przedszkola...

Sokół: Wiesz, z PRL-u, to ja pamiętam kolejki, pamiętam też trochę takie jakieś kombinatorki, bo moi rodzicie trochę kombinowali, żeby było raczej lepiej niż gorzej. Pamiętam mojego bogatego dziadka, który był bardzo bogaty jak na tamte czasy. Był przedstawicielem zagranicznej firmy na Polskę, więc był jakby wyjęty z innego świata, w związku z czym dzieciństwo miałem dosyć dobre jak na PRL, później się wszystko pop**rdoliło. Zdecydowanie.

Pono: Demokracja, demokracja!

Sokół: Ja miałem rodzinę bardzo antykomunistyczną i, o dziwo, bogatą w latach komunistycznych. To też grało na gulu wszystkim komunistom, toteż nie mieliśmy łatwo, bo moi rodzice nie byli jakimiś superbogatymi ludźmi. Natomiast dziadek, tak jak mówię, był przedstawicielem szwajcarskiej firmy farmaceutycznej, więc wiesz, to były ogromne pieniądze na Polskę, jak na tamte czasy... Kochanki, mercedesy i te sprawy, co tu dużo będę mówił (śmiech). No, ale już w moim wczesnym dzieciństwie straciliśmy całą opcję, bo dziadek doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu, później stracił wszystko i wiesz - taki rollercoaster, który przeżyłem w życiu - czyli posiadanie i nagle strata. Później mi odj**ało, moi rodzice się tam rozjechali gdzieś po świecie, a ja byłem tu sam z babcią. Później w ogóle sam i od wczesnych lat musiałem sobie radzić samemu. Wszedłem w ten uliczny klimat dosyć mocno, nie ma co ukrywać. Ale generalnie powiem ci, że dużo różnych rzeczy pamiętam. I pamiętam, jak to jest, mieć hajs i "se chodzić do peweksu". I pamiętam, jak to jest nie mieć nic.

Pono: Na wyścigach było fajne jeszcze to, że to były one samowystarczalne, naprawdę. Tam była i chlewnia, i były krówki, i było mleko, było jakieś kino, siłownia, boisko, kółka zainteresowań dla starych bab, wszystko zorganizowane.

Sokół: Aha, jeszcze pamiętam z PRL-u, że mój prapradziadek był na banknocie dziesięciotysięcznym...

(śmiech) No dobrze, zostawiając już PRL w tyle - Misiek Koterski. Jak się spiknęliście? Często spotykacie w swoim życiu takich "Janków pseudonim Pożycz"?

Sokół: No, takich Jasiów to jest dużo... A jeśli chodzi o Miśka, to jest to zaj**isty gość, bardzo fajny, kumaty. Bardzo go serdecznie pozdrawiam. Jeśli chodzi o opcję, jak się poznaliśmy, to poznaliśmy się na ruchomych schodach. On jechał w dół, ja do góry i podaliśmy sobie ręce, nie znając się, nie wiadomo w ogóle dlaczego, jakiś taki impuls. Tak się poznałem z Miśkiem Koterskim. Natomiast później poznaliśmy się w okolicznościach sprzyjających melanżom bardzo grubym - w różnych klubach. A do kawałka podpasował nam Misiek przede wszystkim z powodu swojej barwy głosu.

Pono: Chodziło o to, żeby ktoś zagrał postać w tym kawałku.

Sokół: On ją zagrał i zrobił to idealnie jako aktor, wcielając się w postać z kawałka.

Dobrze, nie męczę was już dłużej. Dzięki wielkie za wywiad. Może jakieś ostatnie słowa do naszych czytelników?

Sokół: Ci, którym się nie podoba nasza płyta - posłuchajcie jej jeszcze parę razy, może zmienicie zdanie. Bądźcie otwarci na różne rzeczy. Tym, którym się podoba - dziękujemy. I co mogę jeszcze powiedzieć? Dziękuję serdecznie, że chciało wam się poświęcać czas na czytanie tego. Żyjcie zdrowo, pie**olcie narkotyki i wódkę, kochajcie jedną kobietę, bądźcie prawdziwi. Pozdrawiam Kasię.

Pono: Przyłączam się do apelu kolegi.

mhh.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje