Reklama

"Bądźcie otwarci na różne rzeczy"

Pono: Bardziej profesjonalnie do tego podchodzisz...

Reklama

Sokół: Zdecydowanie. Bardzo mądrą rzecz teraz powiedziałeś, dużo bardziej profesjonalnie do tego podchodzę. Podchodzę do tego tak, że zajebiście mi zależy na tym jak to brzmi, jak to jest wyprodukowane, zależy mi na całej otoczce tego wszystkiego - na rzeczach, które wcześniej nie miały dla mnie znaczenia. Po prostu robiłem to, słuchaliśmy tego na ch**owym sprzęcie, na kasetach, więc nawet sami byśmy nie usłyszeli, czy to brzmi dobrze, czy nie. Pierwsza płyta była nagrywana w studiu u Majkiego, które - umówmy się - nie było wtedy żadnym dobrym studiem. Albo Zip Skład nagrywany w pokoju u Pona... To są takie opcje, że dziś to jest śmieszne, że ktoś to kupił w ogóle. Cieszę się, że już minęły te czasy, kiedy wydawca takie produkcje kupuje, bo gdyby wtedy trzeba było zrobić to lepiej, to byśmy zrobili to lepiej, tylko po prostu nie było potrzeby.

Nie było opcji nagrać materiału w profesjonalnym studio?

Pono: Wiesz, kiedyś to było inaczej - nie było profesjonalnych studiów... Przede wszystkim nie było nas stać na profesjonalne studio - nikt nas nie traktował poważnie, więc nie było szans, żeby ktokolwiek udostępnił nam profesjonalne studio. Natomiast nie byliśmy jakoś zajarani, żeby to ogarnąć, więc to brzmiało, jak brzmiało. My jako raperzy jesteśmy samoukami, ja nie przeczytałem książki "Jak być raperem" albo "Jak nagrywać wokale". Nie siedział nade mną typ, mówiąc: "Naciśnij to". Po śmierci mojego ojca odziedziczyłem jakieś pieniądze, pojechaliśmy do Berlina po sprzęty i...

Sokół: ...nie umieliśmy ich nawet włączyć.

Pono: Zastanawialiśmy się, co z tym k**wa dalej zrobić (śmiech). I to było na tej zasadzie, ale krok po kroku doszliśmy do tego miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj i to jest właśnie ta konsekwencja.

W takim razie nawiążę teraz do kawałka "Każdą porażkę obracam w sukces" - co uważacie za swój największy sukces podczas tych wszystkich lat obcowania ze sceną, a co za swoją największą porażkę?

Pono: Moim największym sukcesem było to, że w piątej klasie zdobyłem puchar w ping ponga wśród tych, którzy zostali po lekcjach... Oczywiście żart (śmiech). Dla mnie sukcesem jest każdy wydany krążek, każda płyta, która wychodzi, odbierana w lepszy czy gorszy sposób, jest dla mnie sukcesem - bo wyszła. Natomiast o porażkach w ogóle nie pamiętam - wiesz, nie ma co wspominać, człowiek robi różne rzeczy, bo jest tylko człowiekiem... Nie wiem, nic mi nie przychodzi do głowy...

Sokół: Ja mam zupełnie odwrotnie, nie przypominam sobie spektakularnych sukcesów.

Mówicie: "niejednego wk**wia, że pie**olimy trendy" i nie sposób się z tym spostrzeżeniem nie zgodzić. W końcu wasz nowy materiał diametralnie różni się od tego, co prezentowaliście na Zip Składzie, WWO czy Ziperze - w ogóle różni się od tego, co możemy odnaleźć w polskim rapie. I teraz zastanawiam się, z jakimi opiniami spotykacie się najczęściej? Chodzi mi tu głównie o opinie "konserwatywnych" fanów.

Sokół: Powiem ci, że jest wyjątkowo dobrze. Myślałem przez chwilę, że będzie gorzej, bo pierwszą reakcją było: "K**wa, co to jest?" A za chwilę, po którymś tam przesłuchaniu dużo osób zaczęło mówić: "Nieee, jest zajebiście!". To właśnie jest okej, że jeśli ktoś nie wyj**ał tej płyty po pierwszym przesłuchaniu, to jest bardzo duża szansa, że mu się spodoba za - powiedzmy - trzecim. Wiadomo, mamy bardzo dużo konserwatywnych fanów i pewnie nie do końca wiedzieli, co się dzieje, wrzucając tę płytę do odtwarzacza.

Pono: Dokładnie. Unikamy szufladkowania - wszyscy się spodziewali, że "TPWC" musi być właśnie takie, podczas gdy my zrobiliśmy zupełnie na przekór, nowe brzmienie.

Sokół: W skali całego rynku ta płyta jest świeża, jaramy się tym kierunkiem i zupełnie innym kierunkiem i tego się nie dało na jednej płycie zamknąć - musieliśmy to rozdzielić i pójść w dwie strony.

Pono: I postanowiliśmy to rozdzielić na dwie części. Ta druga będzie dla tych konserwatywnych fanów.

Pozostaje nam czekać. Póki co bardzo zaskoczyły mnie te nie-klasyczne bity na TPWC. Zwróciłem też uwagę na to, że są dosyć trudne pod nawijkę, weźmy na przykład taki kawałek "Boją się". Wyobrażacie sobie to zagrać na koncercie?

Sokół: Czemu nie?

Pono: Zgaszone światła, zapalniczki zapalone i jest idealny show.

A szybka nawijka "live" pod pędzący bit? Nie obawiacie się tego?

Sokół: Ja nie mam problemów z szybkim nawijaniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama