Babie Lato: "To, że się spotkałyśmy, to ogromny dar" [WYWIAD]
W tym roku w skład projektu specjalnego Babie Lato weszły: Natalia Grosiak, Kathia i Bela Komoszyńska. Zaraz po ich pierwszym wspólnym minikoncercie podczas NEXT Fest w Poznaniu, porozmawialiśmy o sile kobiet i o tym, co odkryły w sobie podczas wspólnej pracy.

Oliwia Kopcik, Interia Muzyka: Pierwsze pytanie, ale chyba najważniejsze - jak wam w tym składzie?
Natalia Grosiak: Niespodziewanie wspaniale. Jest siła kobiet, siła siostrzeństwa, ogromne wsparcie i super chemia między nami.
Ktoś wam w ogóle zaproponował akurat takie trio czy wiedziałyście już wcześniej, że chcecie zrobić coś razem?
Kathia: Zaproponowali nam to, ale mi się wydaje, że ja bym sobie nie przyśniła nawet takiego trio. Bo mam często takie "Co ja tu robię?". Nie przyśniłabym sobie, że z dziewczynami, których słuchałam, mogłabym tworzyć piękny girlsband. Zostało nam to dane i mega się z tego cieszę.
Bela Komoszyńska: Ja w zasadzie śniłam o tym (śmiech). Bo my z Natalią znamy się już od wielu lat, więc wiedziałam, że to jest świadomy sen, ale jak pojawiła się Kathia i Łukasz nas połączył, to wiedziałam, że w tym śnie też była Kasia. To było wymarzone spotkanie, jestem za to wdzięczna.
Słowo "razem" jest kluczowe dla was w tym projekcie. Rozwiniecie dlaczego?
Kathia: Myślę, że ta praca, którą już wykonałyśmy, pisząc piosenki, bo napisałyśmy autorski materiał na całą płytę, 10 utworów, i to "razem" w naszym przypadku oznaczało, że od razu wpadłyśmy w taką falę pracy razem na każdym poziomie - i emocjonalnym, i muzycznym, i tekstowym. To porozumienie było głębokie od początku, więc to "razem" jest dla nas bardzo pogłębionym słowem.
Natalia Grosiak: Oprócz wspólnej pracy, która poszła po prostu jak z płatka, bez żadnych trudności, od razu połączyłyśmy nasze siły, żeby wspólnie stworzyć piękne piosenki, to jednak jeszcze było to "razem" poza pracą. Był sławny stoliczek przed stodołą w Ruchence, przy którym siadałyśmy i odbywałyśmy prywatne rozmowy, to nas też wspaniale połączyło. To "razem" jest też poza muzyką.
Właśnie chciałabym też nawiązać do waszych wspólnych campów twórczych. Możecie opowiedzieć, jak wyglądały? Jak je wspominacie?
Kathia: Musiałyśmy się bardzo dużo docieplać, bo było to w stodole, w grudniu, więc miałyśmy takie ogrzewacze gazowe i bardzo dużo ciepłych kocyków, ja miałam nawet swoje ciepłe kapcie. Bardzo dużo kawek i herbat. Co rano - bo dziewczyny są rannymi ptaszkami - tak około 9-10 spotykałyśmy się na pisanie. Ja jestem bardziej nocna, ale to rano w tym przypadku było super. Spotykałyśmy się, któraś na przykład wysunęła się z jakimś pomysłem i od tego zaczynałyśmy, i tak wyglądały nasze trzy dni w zasadzie. Potem chodziłyśmy na saunę i się relaksowałyśmy (śmiech).
Dał wam ten projekt coś takiego, co możecie wykorzystać potem w swojej solowej twórczości? Coś, co na przykład odkryłyście w sobie?
Natalia Grosiak: Ja odkryłam w Beli, że to jest hiciara. Czegokolwiek się nie dotknie, to robi z tego hit. Aż ją poprosiłam, żeby na moją solową płytę też coś napisała, bo chciałabym skorzystać trochę z tego źródełka.
Bela Komoszyńska: To jest bardzo miłe i to dla mnie zaszczyt słyszeć to od ciebie! Każda z nas ma jakieś skille, które w naszym połączeniu fantastycznie zadziałały. Pisanie tekstu z Natalią, czego razem z Kasią doświadczyliśmy na żywo... Ona ma taki przepływ, że siada i po prostu te teksty wypływają idealne. Te piosenki, które pisałyśmy na naszych campach, od razu powstały gotowe. Patrzeć, jak Natalia pracuje w swoim przepływie tekstowym, to jest jakiś dar. Kasia jest cudowną kompozytorką i producentką. Jej zmysł producencki był bardzo ważny w tym wszystkim. My się nawzajem różnych rzeczy ponauczałyśmy i oprócz cudownego doświadczenia takiego emocjonalnego, powymieniałyśmy się umiejętnościami i obserwacjami, i to też była cenna lekcja.
Kathia: Ja się nauczyłam od Beli i Natalii durowych brzmień. Bo ja jestem smutną laską i Natalia w którymś momencie powiedziała: "Kasia, ale ty cały czas te same progresje robisz" i mi to otworzyło głowę, żeby wyjść ze swojego schematu.
Natalia Grosiak: Wychodzenie ze schematu to była największa lekcja.
Zdradzicie, czego możemy się spodziewać na koncertach? Mieliśmy przedsmak przed Zamkiem, ale to chwila na autopromocję.
Bela Komoszyńska: Przypomniałam sobie tę energię małego przedsmaku tego, co będzie latem na koncertach, i może nieskromnie to zabrzmi, ale myślę, że to będzie petarda. Mamy kobiecy skład, bo tak chciałyśmy, żeby to był bardzo kobiecy projekt. Będą orkiestrowe i chóralne elementy, będą ciekawe instrumenty, więc to będzie wspaniały projekt koncertowy.
Natalia Grosiak: Ten przedsmak pokazał, że razem tworzymy naprawdę dużą wiązkę energii. W tych naszych demóweczkach jeszcze nie było tego słychać, ale jak śpiewamy razem, trzymamy te mikrofony, to już jest nie do opanowania.
Kathia: Myślę, że będę miała super problem, żeby zagrać ostatni koncert. Gramy pięć koncertów, które miną bardzo szybko, i ja z naszą energią będę musiała potem zejść do moich smutasów, no sorry (śmiech).
Natalia Grosik: Może po tej energii napiszesz jakąś wesołą piosenkę (śmiech).
Kathia: Albo stworzymy stały girlsband i będziemy trasować dalej.
Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to trwało!
Kathia: Manifestuję to!
Natalia Grosiak: Bo chodzi o to, że to, że nas zaproszono do tego projektu, to jest dla nas ogromny dar - że spotkałyśmy się w trójkę, że spędzamy ze sobą czas, to są takie kolonie dla dorosłych. Bo kto może ze sobą spędzić kilka dni, robiąc to, co się kocha, przebywając ze sobą, poznając siebie? To jest ogromny dar i bardzo się cieszymy, że to jeszcze nie koniec. Będziemy mieć próby, całą trasę i rzeczywiście, jak będzie ten ostatni koncert, to tak, jakby się kolonie kończyły. Smutek totalny.
To na koniec jeszcze filozoficznie: gdybyście miały przekazać coś całemu światu, co by to było?
Natalia Grosiak: No music on the dead planet.









