Reklama

"Z miłości do muzyki i fanów"

Muszę przyznać, że jesteście wielkimi szczęściarzami, bo krótko po tym, jak zaprezentowaliście nowy skład, otrzymaliście propozycję otwierania koncertów Kiss na ich pożegnalnej trasie. Powiedz mi Snake, czy ta trasa i ciepłe przyjęcie fanów utwierdziły was w przekonaniu, że możecie odnieść artystyczny sukces nie mając w składzie Sebastiana?

Reklama

O tak, absolutnie! To był dla nas swego rodzaju wskaźnik. To tylko utwierdziło nas w tym, w co wierzyliśmy. Wierzyliśmy, że może nam się udać. Ta trasa to była dla nas wspaniała okazja, aby się w tej wierze utwierdzić. Aby się przekonać, że ludzie cały czas chcą nas słuchać i oglądać nas na żywo. To było dla nas niczym pieczęć akceptująca Skid Row taki, jaki jest dziś.

Sądzę, że następne pytanie słyszysz od każdego dziennikarza, z którym rozmawiasz, bo ono dotyczy "I Remember You Two".

To prawda, każdy o to pyta. (śmiech)

No to powiedz mi, czy zdecydowaliście się na ponowne nagranie jednego z waszych największych przebojów jako ostrego rockowego kawałka, bo mieliście już dość jego wersji balladowej?

Nie, w żadnym wypadku nie! Jesteśmy nieprawdopodobnie dumni z wersji oryginalnej. Graliśmy ją na wszystkich koncertach, ponieważ mamy zbyt wiele szacunku dla naszych fanów, którzy chcą ją słyszeć. Nagraliśmy taką wersję, bo to było bardzo zabawne, że podeszliśmy do jednej z naszych największych piosenek w taki ekstremalny sposób. Rachel wpadł na ten pomysł. Powiedział: Przypuśćmy, że weźmiemy naszą największą balladę i zmienimy ją w punkrockowy kawałek. I miał rację, że każdy będzie ciekawy, jak to zrobiliśmy, każdy będzie o to pytał, każdy będzie o tym mówił. Tego dokładnie chcieliśmy. Chcemy, by ludzie o tym mówili, a dziennikarze nas o to pytali. Zrobiliśmy to mając wielki szacunek dla wersji oryginalnej, ale chcieliśmy też pokazać, iż umiemy być zespołem punkrockowym, jeśli tylko chcemy.

Czyli chodziło o to, by pokazać waszą wszechstronność, a nie sprawić, aby ludzie zapomnieli o pierwotnej wersji i skupili się na nowej?

Zupełnie nie o to, lecz o to, jak daleko możemy się posunąć w tym konkretnym przypadku. Nie mogło być o tym mowy, aby poprzez nową wersję ludzie zapomnieli o starej. Rzecz w tym, że chcieliśmy zrobić z tego możliwie najlepszą piosenkę punkową.

Dowiedz się więcej na temat: reaktywacja | wymiar | przyszłość | trasa | szczęście | śmiech | muzyka | powroty | muzyka. | rzeczy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje