Reklama

"Z manifestów dawno wyrosłem"

A wszystko to jest bardzo czujnie zrealizowane. Jak duży wpływ na to miał Piotr "Dziki" Chancewicz, którego podkradłeś synowi?

Reklama

Odwrotnie, to syn mi go podkradł! Dzikiego poznałem na prywatce u znajomych, a ponieważ rozstałem się wtedy z facetem, który nagłaśniał nasze koncerty, a wiedziałem, że Dziki muzykuje i ma jakieś studyjko, zaproponowałem mu, żeby z nami pojeździł i nas ponagłaśniał. W międzyczasie zaczęliśmy u niego nagrywać muzykę teatralną, użytkową, coś co nie wymagało dużego studia i dużych nakładów. On widząc, co się dzieje, zaczął powoli w to studio inwestować. Przy "Płycie z muzyką" zdecydowaliśmy, że nagramy ją w Janowcu, ale za brzmienie materiału odpowiadać miał głównie Dziki. Obawiał się jednak wtedy jeszcze miksów, więc zrobił je Leszek Kamiński. Niczego nie ujmując tym naszym tuzom świata realizatorskiego, to i Leszek, i Wojtek Przybylski, nagrywają po kilkanaście płyt w miesiącu i są to rzeczy całkowicie odmienne - od Natalii Kukulskiej, przez O.N.A., aż po zespół Hey. Pilnują, żeby zgadzały się wszystkie techniczne parametry, natomiast jest to wszystko dość mało odkrywcze. Tymczasem naszym marzeniem od dawna było znalezienie własnego brzmienia. Nawet sami kiedyś próbowaliśmy z Mateuszem wziąć się za tę pracę, ale kompletnie się na tym nie znaliśmy i w ten sposób poległa jedna z ciekawszych płyt Voo Voo, czyli "Z środy na czwartek", którą zmiksowaliśmy w sposób skandaliczny. Po przygodzie z "Płytą z muzyką" dosyć perfidnie namówiłem dzieci, żeby sobie z Dzikim popracowały. Realizacja płyty Fisza wydała mi się fantastyczna, więc podesłałem Dzikiemu jeszcze trochę muzyki, której nie znał, a której brzmienie mi odpowiadało, i zabraliśmy się do pracy nad "Płytą". Chciałem, żeby ta muzyka miała charakter barowy, a więc bliski i ciepły, ale żeby jednocześnie była dosyć zbasowana... No i tak naprawdę jest to płyta, która od początku do końca brzmi dokładnie tak jak chciałem, żeby brzmiała. Jesteśmy wreszcie na tropie znalezienia własnego, rozpoznawalnego brzmienia. I to jest fajne.

Dowiedz się więcej na temat: kłopoty | bartek | problem | telewizja | gitara | dziki | koncerty | manifesty | szczęście | rzeczy | muzyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje