Reklama

"Uchwycić emocje"

Przy okazji "Studenckiej Wiosny Rockowej" mówiłeś, że postanowiłeś coś zrobić, skrzyknąłeś trzy zespoły i udało się. Czyli chcieć znaczy móc?

Reklama

Na pewno tak, ale każdego trzeba uprzedzić, że to nie jest takie proste. My nad każdą imprezą staramy się długo i rzetelnie pracować. Długo się przygotowujemy. W przypadku "Studenckiej Wiosny Rockowej" przygotowania trwały 2,5 miesiąca! W przypadku koncertu premierowego naszej płyty przyciągneliśmy do klubu 1000 osób, ale przygotowania trwały wcześniej ponad cztery miesiące. Są to imprezy, do których trzeba się gruntownie przygotować. I te koncerty w dużych klubach, gdzie przychodzi około 1000 osób, to wielkie ryzyko, bo przez jedno malutkie potknięcie wszystko może się posypać jak domino. Przestrzegam wszystkich, którzy się za to biorą. Owszem, można to zrobić, nie potrzeba sponsorów, nie potrzeba nie wiadomo jakiego wsparcia finansowego, trzeba po prostu fajnego pomysłu, samozaparcia i dużo, naprawdę dużo, ciężkiej pracy.

Podobno nie można nagrać ciężkiej rockowej płyty w Polsce. Wam się udało, mało tego, czytając historię zespołu można odnieść wrażenie, że nie ma nic prostszego. Wszystko odbyło się niemal przypadkiem, sielankowo... Teraz mówisz, że jednak kosztowało to sporo pracy...

Ktoś się mnie kiedyś fajnie zapytał, czy droga do tej płyty to była droga przez ciernie, czy droga usłana różami. Pamiętam, że powiedziałem, iż była to faktycznie droga przez ciernie, ale z olbrzymią różą w butonierce. Na pewno było to ciężkie. Nie chciałbym tutaj łudzić ludzi, że jest inaczej. Natomiast można to zrobić i efekt, jeżeli już się do tego dojdzie, jest niesamowity. Do końca życia nie zapomnę naszego wrażenia w momencie, kiedy otrzymaliśmy nasze płyty w pudełkach. Życzę każdemu tak pięknego uczucia, tym bardziej, że wiem, iż doszliśmy do tego naszą ciężką pracą. Chciałbym tutaj dodać, że otrzymaliśmy pomoc z bardzo wielu źródeł i wiele osób pomagało nam bez żadnego powodu, wspierało nas od samego początku.

Dużo jest w tym też przypadku, bo rozpoczynaliśmy współpracę jako poboczny projekt kilku muzyków. Ale już po pierwszym koncercie pojawiło się zaproszenie na trasę koncertową. Po pierwszej trasie z amerykańskim zespołem No Longer Music pojawiło się ciśnienie, by rozpocząć pracę nad płytą. Tak powstała "3" (pierwsza EP-ka zespołu), znowu zaczęliśmy koncertować i ta spirala tak się nakręcała, że po kilku miesiącach okazało się, że wydajemy w płytę. Na początku chcieliśmy coś nagrać własnym sumptem, żeby tylko było, ale kolej rzeczy tak się wspaniale potoczyła, że ta płyta wyszła, jest dostępna i jest dokładnie taka, jaką sobie wymarzyliśmy.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dzień dobry | Wrocław | utwór | utwory | piosenki | rzeczy | firma | Ocean | emocje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje