Reklama

"Trzeba zacząć od siebie"

Cieszycie się teraz z wejścia Szwecji do Unii?

Reklama

Ulf: Ja zdawałam sobie sprawę z tego, że nie mamy wyboru. Choćby ze względu na gospodarkę musieliśmy złapać ten pociąg, bo inaczej z kim mielibyśmy hadlować? Z Japonią? To dość daleko. My nie mamy ropy, tak jak Norwegia. Obok nas są kraje, które nie muszą się przejmować tym pociągiem. Nie wiem dokładnie, jak to wygląda w Polsce. Zdobyłam wystarczająco dużo wiedzy, aby podejmować świadome decyzje, ale nie podejmuję się dyskutować o sytuacji w Polsce. Namawiam tylko ludzi, aby poznawali argumenty za i przeciw, aby rzetelnie je sprawdzali, a nie wierzyli w to, co mówią wszyscy dookoła. Każdy musi wyrobić sobie własne zdanie. Wiem, że macie wielu rolników, prowadzących rodzinne gospodarstwa - oni również muszą się uczyć, mogą zrobić z tego wspaniały użytek. Edukujcie się, a znajdziecie właściwe odpowiedzi.

Jenny: Zresztą nawet jeśli ktoś jest poza Unią Europejską i tak musi spełniać jej wymagania, bo to ona tutaj rządzi. Tak czy inaczej trzeba z nią handlować. Tyle, że gdy pozostajesz na zewnątrz, nie masz prawa głosu, nie masz żadnej możliwości wływania na Unię, nie masz nic do powiedzenia. Jeśli jesteś wewnątrz, masz przynajmniej coś do powiedzenia, możesz coś zmienić, możesz powiedzieć "nie", zaproponować coś od siebie, dyskutować - masz przynajmniej jakąś władzę, której nie miałbyś pozostać na zewnątrz, choć i wtedy musiałbyś się podporządkować wymaganiom.

Jenny, słyszałem, że jedną z twoich ulubionych książek jest "Proces" Franza Kafki?

Jenny: Ta książka chodzi za mną od czasu, kiedy ją przeczytałam. Chodziłam wtedy jeszcze do szkoły - to wszystko było dla mnie zupełnie nowe, ta książka otworzyła mi wiele drzwi. W tym samym czasie przeczytałam też książkę Goethego, nie znam jej angielskiego tytułu, ale jej bohaterem jest Werter ["Cierpienia młodego Wertera" - przyp. red]. Jest tam mowa o bólu i miłości, jej akcja rozgrywała się w czasach romantyzmu. Obie te książki wywarły na mnie ogromne wrażenie, bo nigdy wcześniej czegoś podobnego nie czytałam. Możesz uznać, że jestem głupia, ale wtedy zrozumiałam, że ja sama mogę pisać to, na co mam ochotę, bo nie istnieje żadne prawo nakazujące, aby robić to w ten, czy inny sposób. Mogę pisać, co chcę, na przykład o tym, jaka powinna być miłość i jak kierować się wzniosłymi uczuciami. Drzwi do tego otworzył mi właśnie Franz Kafka, choć sama książka nie była zabawna, nie powodowała wybuchów śmiechu, była raczej przygnębiająca. To bardzo poważna książka.

Ulf: Nie sądzę, aby w ogóle można było się śmiać, czytając książkę. Mnie się to jeszcze nie zdarzyło...

Jenny: Tak, jemu to się nie zdarzyło. Biedny facet...

Ulf: Ja się śmieję tylko z tego, jak wiele razy zasnąłem, próbując czytać jakąś książkę.

Dowiedz się więcej na temat: Happy | 1993 | Ace | brat | występ | kariera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama