Reklama

"Trzeba zacząć od siebie"

Dlaczego sięgnęliście po utwór "Wonderful Life" z repertuaru Blacka?

Reklama

Jenny: Ludzie, z którymi współpracujemy, wymyślili, że byłby z tego dobry cover. Brzmiało doskonale, kiedy to zaśpiewałam - byłam w studio znajdującym się obok lasu, był wtedy gorący letni dzień, okno było otwarte, więc do środka wpadało świeże powietrze. Czułam, że doskonale śpiewa mi się tę piosenkę, że bardzo mi ona pasuje, wyśpiewuję w niej to, co mi w duszy gra. Był wyjątkowo piękny letni dzień, kiedy to śpiewałam, myślę, że da się to usłyszeć.

Ulf: Ta piosenka chodziła za nami przez wiele lat. Po raz pierwszy ten pomysł pojawił się pod koniec 1993 roku - wówczas wpadł na niego człowiek, z którym blisko współpracowaliśmy, który pomógł nam podpisać pierwszy kontrakt płytowy, a nazywał się Morten Dott. Nie sądziliśmy wówczas, że ta piosenka mogłaby pasować do naszego zespołu, że mogłaby się zmieścić na którejś z naszych płyt, bo zawsze mieliśmy wystarczająco dużo piosenek. Ale on bardzo nalegał i ten temat cały czas się przewijał. Teraz jest moda na lata 80., a ta kompozycja zawsze należała do moich ulubionych, więc kiedy nagrywaliśmy ten album, w końcu doszliśmy do wniosku, że utwór Blacka pasuje do reszty piosenek, które już powstały. Wreszcie się więc zdecydowaliśmy, a pomysł nagrania tego covera zdołał dojrzeć przez te wszystkie lata.

Mieszkacie teraz w Hiszpanii. Czy w Szwecji było za zimno?

Ulf: Tak naprawdę, to już się wyprowadziłem z Hiszpanii. Przeniosłem się tam w 1993 roku. Wyprowadziłem się ze Szwecji z wielu powodów, m.in. nie podobało mi się to, jak traktuje się tam kogoś, kto odniósł sukces. Poza tym tamtejsza pogoda też nie jest w moim guście, szczególnie w zimie - kiedy nadarzyła się okazja, aby się przenieść w miejsce o cieplejszym klimacie, zrobiłem to. W Hiszpanii mieszkałem przez prawie osiem lat, ale kiedy zaczęliśmy mieć trochę więcej czasu, zdecydowałem, że zaangażuję się w jeszcze jeden projekt.

Hiszpania to fantastyczne miejsce do spędzenia wakacji, ale mieszkając tam nie jest się zbyt kreatywnym. Stajesz się leniwym, bo dookoła jest tyle różnych rzeczy... Szczególnie dla nas, Szwedów - zresztą myślę, że z Polakami jest podobnie. My jesteśmy przyzwyczajeni do złej pogody, do tego, że pada deszcz, śnieg i jest zimno - więc gdy tylko pokazuje się słońce, wybiegamy zaraz z domu, aby z tego korzystać. Kiedy przyjeżdżasz ze Szwecji do Hiszpanii i nagle zamiast dwudziestu masz trzysta dwadzieścia ładnych dni w roku, bardzo trudno usiedzieć w domu i pracować kreatywnie.

Poza tym odwiedzają mnie fani - oni przyjeżdżają tam na wakacje i nie chcą patrzeć na mnie, gdy pracuję. Koniec końców praca tam była niemożliwa, więc dwa i pół roku temu podjąłem decyzję o przeprowadzce do Londynu. To była bardzo dobra decyzja, nareszcie mogę pracować nad wieloma różnymi projektami równocześnie.

Dowiedz się więcej na temat: Happy | 1993 | Ace | brat | występ | kariera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama