Reklama

"Trzeba zacząć od siebie"

Czy czujecie się jak członkowie rodziny Berggren?

Reklama

Ulf: Zdecydowanie tak.

Czujesz się jak brat, czy może jak ojciec?

Ulf: Raczej jak brat. Czasem jak młodszy, jeśli mam ochotę, a kiedy indziej jak starszy - a czasami w ogóle nie jak brat. Mam ten komfort, że mogę korzystać z wszystkich dobrych stron bycia członkiem rodziny Berggren - pełnej ciepła i miłości. Są jednak dni, kiedy nie chcesz należeć do rodziny, przebywać razem z bratem czy siostrą. Ja na przykład nie byłbym w stanie przebywać ze swoją własną siostrą przez 24 godziny na dobę, chyba byśmy się pozabijali. Cały czas ze sobą walczymy, mimo że się bardzo kochamy.

W rodzinie zawsze jest duża presja. Ja mam tę przewagę, że mogę zjeść ciasto i nadal je mieć. W złych momentach wychodzę i zamykam za sobą drzwi, wracam dopiero wtedy, gdy burza już minęła. Korzystam tylko z dobrych stron. Bierze się to też stąd, że w rodzinie Berggren nie ma zazdrości, ani obgadywania - mówimy sobie wszystko wprost, a to pomaga przetrwać zespołowi. Jesteśmy wobec siebie uczciwi i słuchamy się nazwajem, staramy się ciągnąć innych w górę, a nie dołować ich.

Czy każdy w rodzinie spełnia odpowiednią rolę, ma określony zakres odpowiedzialności?

Ulf: Zdecydowanie tak. Każdy dokłada do tego budynku swoją własną cegiełkę. Ace Of Base, podobnie jak opakowanie płyty, ma cztery rogi - zespół działa na zasadzie kompromisu pomiędzy czterema bardzo silnymi osobowościami. Mamy cztery różne osobowości, ale słuchamy się nazwajem i staramy się dojść do kompromisu.

I zawsze znajdujecie rozwiązanie?

Ulf: Zawsze. Dlatego wciąż tutaj jesteśmy.

Podobno na nową płytę napisaliście około 150 piosenek, ale ostatecznie trafiło na nią tylko 12 - co się stało z resztą?

Ulf: Zawsze tak robiliśmy, na każdą płytę mieliśmy za dużo materiału i tak samo było w tym przypadku...

Dziesięć razy za dużo...

Jenny: No, może nie było tego aż tak dużo. Piosenki, które znalazły się na tej płycie, tworzą dobry album. Te, które się nie zmieściły, też nie są złe, ale nie pasują do tej płyty. Z kolei cześć piosenek z nowego albumu nie nadawała się na inne płyty. Razem tworzą one doskonałą całość, dlatego całość brzmi tak, jak brzmi.

Ulf: Tym razem zdecydowaliśmy, że wydamy optymalny album, najlepszy na jaki nas stać, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej. Zawsze pracowaliśmy pod presją czasu i kończyło się to wielkim stresem, kiedy piosenki były nie do końca gotowe - nie wiedzieliśmy, czy są już wsytarczająco dobre, czy nie, ale musieliśmy je wydać. Nigdy nie mieliśmy czasu, aby poczuć, że stworzyliśmy spójny album. Tym razem zdecydowaliśmy, że nie wydamy tego, dopóki nie będzie całkiem gotowe. Napisaliśmy mnóstwo piosenek w różnych stylach i kiedy zdecydowaliśmy, w jakim stylu ma być utrzymana ta płyta, wiele z tych piosenek przepadło. Oczywiście, trzeba być też odrobinę krytycznym w stosunku do samego siebie - wiele z tych piosenek nie nadawałoby się na żaden album. Inne pasowałyby na inną płytę, albo dla jakiegoś innego artysty, ale nie nam. Jeszcze inne znajdą się na stronach B singli, umieścimy je w Internecie albo trafią na specjalne wydania naszych płyt.

Dowiedz się więcej na temat: Happy | 1993 | Ace | brat | występ | kariera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje