Reklama

"Popularność zespołu trochę nas przerosła"


Reklama

Najpiękniejsze są historie, kiedy stoję na przystanku, nie mam makijażu i ktoś mówi: Ty, to Chylińska?, a drugi odpowiada: E, taka beznadziejna dupa? Przecież Chylińska jest wyższa!. To jest niesamowite. Zataczając koło i wracając do twojego pytania - było to ciężkie, był taki moment, kiedy się zafafluniliśmy, jak ja to mówię, trochę się zakręciliśmy w tym sensie, że chcieliśmy tyle dodać, ale wreszcie finanse, terminy sprawiły, że musieliśmy się zatrzymać i wydać tę płytę.

I powiedzieć sobie dość

Tak, i powiedzieć sobie dość. (śmiech)

"Mrok" jest waszą piątą płytą. Po raz kolejny zaproponowaliście coś innego, może nie całkowicie, bo stylistyka rockowa jest nadal widoczna, natomiast liczne są smaczki, delikatne, elektroniczne klimaty, które odróżniają ten album od poprzednich. Czy to był świadomy zabieg, czy tak po prostu wyszło w studiu? Zamierzacie tą ścieżką podążać w przyszłości?

Przede wszystkim trochę się pozmieniało w szeregach zespołu. Wojtek [Horny, klawiszowiec - red.] bardziej się otworzył. Po prostu zaczął więcej mówić na próbach. Jest takim pozornie nieśmiałym człowiekiem i jakby zawsze więcej dawało się w zespole przestrzeni Grześkowi. Ale teraz nawet sam Grzesiek powiedział: Kurcze, Wojtek pokaż coś, zobacz jak gra Marylin Manson, Limp Bizkit, jak fajnie wykorzystywane są klawisze w Linkin Park, chociaż ci ostatni są zbyt melodyjni jak dla nas. Ale chodzi mi generalnie o rolę klawiszy. I powiem ci, że Wojtek przyszedł pewnego dnia z takim uśmiechem i jak zaczął nam zapuszczać rzeczy, które przygotował, to szczeny nam opadły i poszliśmy w to. Myślę, że jeśli chodzi o sprawę klawiszy, to był taki moment na "T.R.I.P.", kiedy Wojtek się odezwał, ale potem się schował na okres "Pieprzu" i znowu wystawił swój ryjek i swoje klawisze na płycie "Mrok".

U nas każdy jest silną osobowością i każdy z nas chce dać jak najwięcej od siebie. Wojtek z kolei był zawsze takim człowiekiem trochę w cieniu. Każdy z nas myślę musiał dojrzeć do tego, że jeżeli np. dobrze grasz na gitarze, nie musisz brandzlować gryfu. Jeżeli dostaje się tyle nagród co Grzesiek, to naprawdę nie trzeba na kolejnej płycie jechać Satrianim czy Vai'em.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje