Reklama

"Ponownie odnaleźć swoje ja"

Na początku listopada 2004 roku do sklepów trafiła siódma płyta Manic Street Preachers, "LifeBlood". Walijczycy w ostatnim utworze "Cardiff Afterlife" oddali hołd swojemu gitarzyście Richey'owi Edwardsowi, który zaginął w 1995 roku. Już po wydaniu "LifeBlood" do grupy dołączył Guy Massey. Z okazji wydania nowej płyty z perkusistą grupy Seanem Moorem rozmawiał Maciek Rychlicki z Sony Music Polska.

Wasza ostatnia płyta była kompilacją największych przebojów Manic Street Preachers, w związku z tym nowy album "Lifeblood" jest jakby rozpoczęciem nowego rozdziału w waszej historii...

Reklama

Zabierając się do nagrania tej płyty nie mieliśmy konkretnego pomysłu jak ma ona wyglądać. Chcieliśmy na pewno nagrać coś lżejszego, łatwiejszego niż "Know Your Enemy" - nasz ostatni studyjny album, który dla wielu osób okazał się po prostu za trudny. Dla nas też, patrząc na to teraz z perspektywy. Potrzebowaliśmy płyty bardziej melodyjnej, przy której można by się zrelaksować. Jednak podczas pracy w studio każdy pomysł zmienia się jeszcze kilkakrotnie, nabiera kształtów. Jesteśmy zadowoleni z rezultatów, choć nie do końca były one zamierzone.

W wywiadach do poprzedniej płyty, Nicky Wire [gitarzysta grupy ? przyp. MR] wspominał, że chce nagrać album w stylu "Nebraski" Bruce'a Sprinsteena, tylko w waszym wydaniu. Sądzisz że mu się to udało?

Miał taki pomysł na początku, to prawda, ale później, podczas pierwszych miksów płyty z Tomem Elmhirstem, spod którego wyszła między innymi ostatnia płyta Goldfrapp, wiadomo już było, że wszystko może się darzyć. To dobrze, materiałem tym zajął się ktoś nie uczestniczył w jego narodzinach i z zupełnie świeżym podejściem nadał mu zupełnie nowy wymiar, kształt, na jaki my sami byśmy pewnie nigdy nie wpadli.

Podczas powstawania piosenek Maniców zawsze to słowa pojawiały się pierwsze. Czy tak było i tym razem?

I dalej tak jest. W 99,9% naszych piosenek to słowa są zalążkiem nowego utworu i to miało też miejsce w przypadku nowej płyty. Powstają z inspiracji i same też stają się inspiracją. Pośrednio wskazują nam też kierunek muzyczny, w jakim powinniśmy się udać przy komponowaniu danego utwory. Nic się w tej kwestii nie zmieniło u nas od ponad10 lat.

Czy są jakieś nowe brytyjskie zespoły, na które zwróciliście uwagę?

Tak naprawdę nowe brytyjskie zespołu wcale nie są takie nowe. Jak choćby Snow Patrol, którzy nagrali już kilka studyjnych albumów, zanim zostali zauważeni przez szerszą publiczność. Staramy się słuchać jak najwięcej muzyki o której co jakiś czas robi się głośno, np. Razorlight, Interpol, Yeah Yeah Yeahs. Wszystkim dajemy szansę.

A czy ktoś pisze jeszcze teraz dobre teksty piosenek?

Szczerze mówiąc: nie za bardzo. Artyści mają tendencję do poruszania coraz płytszych i wygodniejszych dla siebie tematów. Pobłażają samym sobie. I to jest bardzo przykre.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sony | pomysł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje