Reklama

"Pielęgniarka na falach krótkich"

Lubisz w ogóle jakieś zespoły progresywne?

Reklama

Nie lubię żadnego. Lubię za to Radiohead, jeśli nazwiesz ich zespołem progresywnym. Lubię też Muse, ale nie mam świra na ich punkcie. Miałem natomiast całkowitego świra na punkcie Radiohead, aż do czasu "Kid A". Szanuję to, że chcieli zrobić tego typu eksperyment, ale nie uważam, żeby efekt nadawał się do słuchania. Ta płyta po prostu mnie irytuje. (śmiech)

W Radiohead uwielbiam melodie Thoma Yorke'a - kiedy jest w nastroju pisze świetne rzeczy. Poza tym to znakomity zespół, byłem na ich koncercie. Więc jeśli nazwiesz ich muzykę rockiem progresywnym, powiem: "Tak, uwielbiam ich".

Wciąż mam wielki szacunek dla Yes, ale wynika on chyba raczej z nostalgii, ponieważ album "Yes" był zadziwiający, ale to było tak dawno... Absolutnie uwielbiam "Moving Waves" grupy Focus, ale miałem wrażenie, że później stracili moc.

Tak naprawdę, nie jestem zbytnio zainteresowany rockiem neoprogresywnym. Ale tylko dlatego, że nie słyszałem niczego, co wprawiłoby mnie w zachwyt. Jeśli usłyszę coś takiego, z pewnością będę bardzo podekscytowany. Po prostu na razie mi się to nie zdarzyło.

Wiesz, to wygląda tak - "Hej, napiszmy jakiś dwudziestominutowy kawałek na dziewięć ósmych - to będzie progresywne". To mija się z celem. To znaczy - dziewięć ósmych to wspaniała rzecz, ale tylko jeśli pasuje do całości. Jeśli celem jest zrobienie utworu tylko przypominającego dziewięć ósmych, lub cholerne jedenaście ósmych - każdy może to zrobić..

Nadal zbieracie bootlegi? Podczas pierwszej wizyty Marillion w Polsce Mark mówił, że ma wszystkie bootlegi Marillion. Wtedy było ich ok. 120, teraz pewnie dużo, dużo więcej.

Nie wiem. Ja ich nie zbieram, nie widziałem bootlegów Marka. Czasami ludzie przysyłają nam płyty z Korei Północnej, Tajlandii czy innych miejsc, gdzie znajdują je na bazarach. Wyglądają jak prawdziwe, bardzo trudno stwierdzić, że są podróbkami.

Według mnie bootlegi mogą tobie, jako artyście, tylko się przysłużyć. Naprawdę. Osobiście nie marzę o byciu milionerem, pieniądze nie mają dla mnie tak dużego znaczenia, jak np. dla kogoś w Korei Północnej, Tajlandii, Moskwie, kogoś kto nie ma nic, ale jest wielkim fanem tego, co robimy. Potrafię sobie wyobrazić, że ten ktoś chciałby dostać naszą płytę za darmo lub prawie za darmo. W takim przypadku nie mam nic przeciwko. Nie chcę pieniędzy od ludzi, których na to nie stać

Dowiedz się więcej na temat: Marillion

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje