Reklama

"Pielęgniarka na falach krótkich"

Wy już zrobiliście coś podobnego - zebraliście w ten sposób pieniądze na akcję promocyjną "Marbles".

Reklama

Zgadza się. W przyszłości tak to właśnie będzie wyglądać. Muzycy będą bogatsi niż teraz, bo będą dostawać całość pieniędzy, a nie tylko ułamek kwoty, która trafia do koncernów muzycznych. Sting dostanie swoje pięć milionów, dziesięć czy ile sobie tylko zażyczy. I to jeszcze przed rozpoczęciem nagrań. Natomiast po nagraniu płyty udostępni ją w Internecie za darmo - na zawsze.

Można zapytać, po co w takim razie ktoś ma płacić za muzykę, jeśli wie, że po jakimś czasie będzie ona darmowa?. Chodzi o to, że jeśli ludzie uważają, że to, co robisz jest wartościowe - zapłacą za tę muzykę. Jest w Szkocji taki zespół Blue Nile, jestem jego wielkim fanem. Grupa pracuje nieprawdopodobnie wolno, nie sprzedaje zbyt wielu płyt, ale za to na ich koncertach możesz spotkać Annie Lennox, Petera Gabriela, Chrissie Hynde z The Pretenders. Połowa artystów z Anglii chodzi na ich koncerty, bo są prawdziwi, szczerzy, po prostu wspaniali. Robią interesującą eksperymentalną muzykę.

Jeśli pewnego dnia dostałbym od nich e-maila: "Słuchaj, chcemy nagrać nową płytę. Mógłbyś nam wysłać jaką kwotę, żebyśmy mogli wejść do studia?", od ręki wysłałbym im 50 funtów, bo wierzę w nich. Natomiast gdybym dostał podobnego maila od Britney Spears, odpowiedziałbym "Pieprz się, nic ci nie wyślę" (śmiech). Dlaczego ktokolwiek miałby tego słuchać? Czemu to służy? (śmiech)

A co z zespołami progresywnymi? Dosyć ostro rozprawiasz się ostatnio w wywiadach z rockiem progresywnym.

Pytając mnie ogólnie o konkretny rodzaj muzyki, kompletnie mijasz się z tym, o co tak naprawdę w niej chodzi. Bo co czyni muzykę dobrą lub złą? Bynajmniej nie to, czy to jest jazz, rock progresywny, dub, reggae, cholerne westernowe country czy co tam jeszcze. Jeśli ktoś pisze świetną piosenkę - to jest to świetna piosenka, niezależnie od tego, czy to jest progresyw, blue grass czy szkocka muzyka ludowa. Nie o to tu chodzi. Liczy się to, czy jest dobra.

Trochę dobija mnie, kiedy ludzie nazywają naszą muzykę progresywną, bo nie widzę żadnego porządnego zespołu progresywnego. Dlatego odczytuję to jako obelgę, ponieważ większość muzyki progresywnej, którą słyszałem, brzmi dla mnie okropnie wtórnie.

Dowiedz się więcej na temat: Marillion

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje