Reklama

"Nowy budynek na starych fundamentach"

Czy Brazylijczykom spodobał się "Expect Unexpected"?

Reklama

Tego nie wiem. Nasz wydawca w Brazylii twierdzi, że jest to bardzo odważna propozycja. W Brazylii nie graliśmy jeszcze koncertów. Nie ukrywam, że szykujemy się, by zrobić trasę po Argentynie i Brazylii i nad tym będziemy teraz pracować. Nie wiem, jak im się to tak naprawdę podoba. Mamy tylko opinię wydawcy. Jest także za wcześnie, by powiedzieć, jak płyta sprzedaje się tam.

Natomiast w Meksyku odnieśliśmy pełen sukces. Najpierw odwołano nam jeden koncert, gdy się dowiedzieli, że jedziemy bez Michała. Później okazało się, że na tym jednym koncercie był pełen klub i nie mogliśmy zejść ze sceny! Bardzo miłe sytuacje. Tak jak na początku, kiedy graliśmy w Polsce i ludzie byli zaskoczeni tą formą. Coś takiego spotkało nas teraz tam. Byliśmy naprawdę totalnie zaskoczeni, bo obawialiśmy się, czy zdołamy ich przekonać do nowej koncepcji. Dochodzi do tego coś takiego, że tamtejsza publiczność rozumie muzykę progresywną dwojako. Jedni, jako muzykę, którą się grało 30 lat temu i tylko tak. Jak ktoś gra inaczej, to już nie jest dla nich kanon. Natomiast jest też część, mniej więcej druga połowa, która szuka czegoś nowego. Dla nich muzyka progresywna to faktycznie coś nowego, coś, co dostarcza nowych wrażeń i nowej formy muzycznej.

Przychylasz się, jak sądzę, do tej drugiej opinii?

Raczej tak. Jest parę zespołów, które robią zupełnie dziwne rzeczy i jest to bardzo fajne. Ta publiczność to grupa, która się zna, komunikuje. Obawialiśmy się, jak oni zareagują. Może będą oczekiwać od nas, że zagramy tak jak 10 lat temu i tak będzie przez następne 30 lat? Na szczęście okazali się elastyczni. Na koncercie w klubie było 150 osób i sprzedaliśmy prawie 100 płyt. Czyli niemal każdy, kto przyszedł na koncert, kupił sobie płytę. To też o czymś świadczy. Wszystkie płyty, które wzięliśmy ze sobą, sprzedaliśmy już na pierwszym koncercie.

Skoro rozmawiamy o koncertach, to chciałem cię zapytać o jeszcze jedną rzecz. Materiał z "Expect Unexpected" to jest zupełnie inna jakość w dyskografii Ankh. Jak wygląda w tej sytuacji zestaw utworów koncertowych? Czy prezentujecie całą płytę, czy też dodajecie do tego stare utwory?

Dodajemy stare utwory, które gramy w nowych wersjach, w nowych aranżacjach. Dodam, że te stare utwory w nowych aranżacjach będą zawarte na reedycjach starych płyt, jako bonusy. Metal Mind wyda również stare płyty z bonusami. Na każdej z płyt znajdą się dwa stare utwory zagrane na nowo. Właśnie teraz kończymy je nagrywać i będą one brzmiały mniej więcej tak, jak je gramy obecnie na koncertach. Może nie tak do końca, bo na koncercie nie mamy takich możliwości technicznych, aby zagrać dokładnie tak, jak na płycie.

Na koncertach gramy oczywiście zarówno nowe utwory, jak i stare. Wszystko jest brzmieniowo i koncepcyjnie ułożone mniej więcej tak, że jest to coś innego, ale jednocześnie tworzy pewną całość. Starsze kompozycje są zagrane inaczej i dlatego nam się podobają, dlatego je gramy. Pewnych utworów nie gramy, bo nam się już po prostu znudziły. Przynajmniej w naszym mniemaniu nie dało się z nimi nic zrobić, zmienić. Wiadomo, że nie gramy utworów typu "Vivaldi", bo nie ma Michała. Natomiast są inne utwory ze starych płyt, które się świetnie sprawdzają w tych nowych wersjach, nowych aranżacjach.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wydawcy | świadomość | muzyka | utwór | ITD | logo | studio | stare | koncerty | budynek | utwory | rzeczy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje