Reklama

"Nowy budynek na starych fundamentach"

Teraz będziesz się musiał wytłumaczyć - między poprzednią płytą Ankh a tą nową była dość spora przerwa. Wiem, że zespół istniał i grywał sobie koncerty, i to nie tylko w Polsce. Czemu więc taka długa przerwa między płytami?

Reklama

Oczywiście zespół istniał, może mniej medialnie, ale cały czas graliśmy i coś tam robiliśmy. Natomiast wiele rzeczy złożyło się na tę przerwę. Po pierwsze, stwierdziliśmy, że zamiast wydawać ileś tam pieniędzy na studio, czy szukanie wydawcy, który dałby pieniądze na studio, sami sobie zrobimy studio nagrań. I zrobiliśmy. Zajęło nam to trochę czasu, bo trzeba było wszystko skompletować i poczekać, aż skończy się budowa pomieszczeń itd. Gdy już zrobiliśmy studio, zaczęliśmy nagrywać i nie można się było oprzeć pokusie, aby siedzieć dłużej, coś tam zmieniać, dopieszczać. To też zajęło nam trochę czasu. Ale z drugiej strony dało to nam taką możliwość, że zrobiliśmy to, co chcemy.

Kolejna rzecz - odszedł Michał Jelonek, to znaczy przeprowadził się do innego miasta. Gra inną muzykę. To też jest konsekwencją takiej a nie innej sytuacji na rynku muzycznym. Może nie do końca był zadowolony z kondycji finansowej zespołu, a może nie o to chodziło, nie wiem. Po prostu przeprowadził się gdzieś indziej, nie miał dla nas tyle czasu, tak więc rozstaliśmy się naturalnie, chociaż oczywiście cały czas jesteśmy przyjaciółmi, spotykamy się i lubimy się.

Te wszystkie zmiany złożyły się na to, że w sumie minęło pięć lat. Natomiast ja traktuję to nie w kategoriach przerwy, tylko w kategoriach jakiejś inwestycji. Myśmy w tym czasie zrobili takie rzeczy, dzięki którym teraz możemy coś zrobić lepiej, szybciej.

Powiedziałeś o przeprowadzce Michała i w konsekwencji rozstaniu się z nim. Czy utwór "Loop Fast Violin Mix" to jest właśnie takie pożegnanie się z Michałem?

Niekoniecznie. To taki koleżeński żarcik. Wygrzebaliśmy stare sesje, mieliśmy takie możliwości, więc tak zrobiliśmy. Poza tym to, co tam jest, co Michał tam mówi, doskonale oddaje jego stosunek do tego, co robiliśmy. Ja nie traktuję tego jako jakiegoś pożegnania, dziesięciolecia itd. Ot, powstał taki utwór.

Natomiast to, że teraz nie gramy razem, wcale nie oznacza, że już nigdy ze sobą nie zagramy. Jego bardziej interesują teraz inne rzeczy, gra z rockowymi zespołami. Ostatnio grał trasę z jakimś metalowym zespołem [chodzi o Hunter - red.]. Jest więc muzycznie gdzieś indziej niż my i przy okazji również geograficznie.

Najprostszą rzeczą byłoby udawanie, że Michał z nami gra i nagranie tej płyty z nim, bo nie byłoby problemu, by przyjechał na dwa tygodnie i pracował z nami. Tylko co dalej? Koncerty? Jemu nie starcza na to czasu. Najprostszą rzeczą byłoby zastępowanie go innym skrzypkiem. Uznaliśmy, że to nie ma sensu. Doszliśmy do wniosku, że muzycznie sobie poradzimy. Mamy inne środki wyrazu, którymi nasze emocje można oddać.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wydawcy | świadomość | muzyka | utwór | ITD | logo | studio | stare | koncerty | budynek | utwory | rzeczy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje